Ryanair dostał karę o równowartości prawie 2 mln zł. Pasażerowie zostali na lotnisku oddalonym od celu o 200 km

Sprawa dotyczy lotu z Ammanu w Jordanii do Budapesztu na Węgrzech, który odbył się pod koniec lipca 2019 roku. Samolot linii Ryanair nie mógł wylądować w stolicy Węgier z powodu złych warunków pogodowych. Poleciał więc do Bratysławy, ale pasażerom nie zapewniono transportu na lotnisko docelowe.

Węgierska agencja MTI poinformowała, że samolot nie mógł wylądować w Budapeszcie z powodu burzy, która przechodziła nad miastem. Poleciał więc o oddalonej o 200 km Bratysławy na Słowacji. 

Agencja twierdzi, że przewoźnik nie przekazał pasażerom informacji o prawach, które im przysługują, w tym również o alternatywnych środkach transportu, którymi mogliby dotrzeć do stolicy Węgier.

Jeden z pasażerów feralnego lotu w rozmowie z węgierskim serwisem Index stwierdził, że Ryanair powiedział podróżnym, że będzie czekał na nich autobus zastępczy z Bratysławy do Budapesztu. Lotnisko nic jednak o tym nie wiedziało. Czytelnik, który prosił, aby określać go jako Z., dodał, że ostatecznie pasażerowie postanowili dotrzeć do miejsca docelowego na własną rękę.

Inna osoba w rozmowie z Indexem stwierdziła, że po pewnym czasie samolot Ryanaira odleciał do Budapesztu. Na pokładzie byli jednak tylko członkowie załogi.

Sprawa miała swój finał pod koniec lutego. Węgierski organ rządowy nałożył na Ryanaira karę w wysokości 150 mln HUF (forintów węgierskich), czyli niecałe dwa miliony złotych (ok. 1,9 mln).

Zobacz wideo Niewygody w podróży? Ten wynalazek sprawi, że w samolocie wyśpisz się jak we własnym łóżku