Rusza automatyczny system liczenia osób w Wenecji. Na podstawie danych z telefonu określi, skąd jest turysta

W ubiegłą sobotę rozpoczął się karnawał w Wenecji. Impreza potrwa do 25 lutego. W tym czasie władze miejskie spodziewają się napływy turystów. W związku z tym został uruchomiony automatyczny system liczenia osób.

Jak informuje portal "The Local Italy", innowacyjny system tworzą 34 urządzenia, które zainstalowano w różnych częściach miasta. Jest to połączenie kamer, czujników i sieci Wi-Fi. Zebrane informacje są przetwarzane przez system komputerowy, który ocenia gęstość zaludnienia oraz prędkość przemieszczania się ludzi. Do tej pory, w czasie próbnych testów monitoringu, udało się ustalić, które trasy turyści wybierają najczęściej, gdy kierują się do najpopularniejszych atrakcji miasta.

Wenecja bez tłumów?

Co ma na celu wprowadzenie zmian? Monitoring pozwoli na oszacowanie, o której godzinie w dane miejsce dotrze konkretna liczba turystów. Dzięki temu, jeśli pojawi się ryzyko zatłoczenia, ludzie będą przekierowywani na inne trasy.

Co ciekawe, na podstawie danych z telefonów komórkowych, będzie można także ustalić, skąd są turyści. Jednak jak zapewniają władze miejskie, zbieranie tego typu informacji będzie odbywało się przy absolutnym poszanowaniu prywatności.

Opłaty za wstęp do miasta

Szacuje się, że w ciągu roku Wenecję odwiedza nawet 20 milionów turystów. Stąd też ogromne zatłoczenie miasta, które utrudnia nie tylko zwiedzanie, ale także codzienne funkcjonowanie jego mieszkańcom. Dla porównania nasz kraj w ubiegłym roku odwiedziło 21 milionów turystów.

To nie pierwsza głośna zmiana w Wenecji. Od jakiegoś czasu wiadomo, że niebawem za wstęp do "mekki zakochanych" trzeba będzie płacić. Prawo ma zacząć obowiązywać już w nadchodzącym sezonie turystycznym. Więcej na ten temat dowiesz się TUTAJ >>

Komentarze (1)
Rusza automatyczny system liczenia osób w Wenecji. Na podstawie danych z telefonu określi, skąd jest turysta
Zaloguj się
  • doomsday

    Oceniono 1 raz 1

    Póki co turystów jest mniej. Włochy od ponad tygodnia nie mają komunikacji lotniczej z Chinami. Premier Conte zamknął przestrzeń powietrzną dla wszystkich linii i samolotów z Chin.
    Natomiast premier Morawiecki uważa, że tych kilkuset Chińczyków, którzy codziennie przybywają do Warszawy z Pekinu na pokładzie samolotów Air China nie stanowi dla Polski żadnego zagrożenia. Pożyjemy, zobaczymy...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX