Międzyrzecz

Mam wrażenie, że to oni oglądają mnie, a nie ja ich...

Minęły wieki, a oni poważni, szeroko otwartymi oczyma patrzą na nas badawczo. Wąsaci szlachcice z podgolonymi czuprynami, dzieci, dostojne matrony. Wyglądają jak żywi, a przecież pozowali po śmierci - "osoby nieboszczykowskie" mawiano w XVII w. Portret trumienny łączy Polskę epoki baroku ze starożytnym Egiptem, bo tylko tu powstawały. Największą ich kolekcję obejrzymy w muzeum przy zamku w Międzyrzeczu. Widzieli ją już mieszkańcy Moskwy, Helsinek, Paryża i Londynu.

Szlachecki pogrzeb w dawnej Polsce trwał nieraz kilka dni i sporo kosztował. Jeśli ktoś w testamencie zażądał skromnego, to urządzano mu dwa - najpierw skromny, potem huczny. Gości zjeżdżały setki, bywało, że i tysiące. Katafalk, czyli Zamek Boleści (castrum doloris), zdobiły chorągwie, posągi, godła i herby tak że przypominał kaplicę. Na czas pogrzebu służba dostawała nowe stroje, konie przystrajano w kity, lamparcie skóry i kosztowne kapy. Czasem (niczym na pogrzebach cesarzy rzymskich) za trumną jechał sobowtór zmarłego, w jego szatach i na jego koniu. Uroczystości kończyła stypa. A że alkoholu nie żałowano, często kończyła się bijatyką.

Pogrzeb szlachcica nie mógł się obyć bez wizerunku malowanego zazwyczaj na cynowej blasze. Czasami portret przybijano do trumny obok głowy zmarłego, zaś koło nóg tablicę z epitafium. Innym razem epitafium umieszczano na odwrocie portretu, który wieszano na łańcuchu, tak by można było go oglądać z dwóch stron. Przed złożeniem do grobu portret odbijano od trumny i wieszano w kościele.

Większość z 42 zgromadzonych w muzeum portretów jest sześciokątna, jak krótszy bok trumny. Na niektórych widać jeszcze dziury po gwoździach. Do naszych czasów zachowało ich się bardzo mało, bo kradziono je dla blachy cynowej.

Malarz trumienny musiał mieć silne nerwy - pozował mu wszak nieboszczyk, ale portretowana osoba musiała wyglądała jak żywa. Trzeba było malować szybko, bo pogrzebu nie da się odkładać w nieskończoność. Mimo tych ograniczeń nieznani malarze potrafili przedstawić charakter i wygląd modela. Bez upiększania, nie byli pochlebcami. Wyjątek robili dla dzieci, które na portretach trumiennych wyglądają na starsze, niż to wynika z metryki, np. zmarła w 1792 r. dziesięcioletnia Ewa Bronikowska ukazana jest w stroju i fryzurze, jakie nosiły dorosłe panny, a zmarły w tym samym roku jej dwuletni braciszek Krystian ubrany jest w żupan i delię, których na pewno jeszcze nie nosił.

Nieboszczycy wpatrują się we mnie. Mam wrażenie, że to oni oglądają mnie, a nie ja ich - naszym przodkom bardzo zależało na stworzeniu iluzji, że zmarły był obecny na własnym pogrzebie.

Większość portretów w międzyrzeckiej kolekcji przedstawia okoliczną szlachtę, zazwyczaj protestancką. Polskie zwyczaje pogrzebowe przyjmowała szlachta pochodzenia niemieckiego, m.in. Urungowie, Schlichtingowie, Kalcreuthowie.

Portretowani to przeważnie osoby w sile wieku. Dlaczego tak wcześnie umierali? - Rody szlacheckie były często spowinowacone, pobierali się krewni, stąd słabość genetyczna ich potomstwa - mówi Mirosława Jakubaszak, pracownica muzeum.

Na bokach trumny przybijano tablice herbowe, zobaczymy ich w Międzyrzeczu 160. Z jednej strony herb zmarłego oraz herby tzw. linii ojczystej (matki, babki i prababki ojca), z drugiej strony herby linii macierzystej (matki, babki i prababki matki).

W muzeum (mieści się budynku z XVIII w. przy ul. Podzamcze 2) oprócz portretów i herbów są starożytne naczynia, średniowieczna broń, narzędzia rolnicze i stroje ludowe. Na mnie największe wrażenie zrobił szkielet polskiego woja poległego w 1094 r. podczas zdobywania przez Polaków zajmowanego przez Pomorzan grodu w Międzyrzeczu. Leży tak, jak go znaleziono w 1958 r. Straszną miał śmierć - w piersi tkwi grot strzały, przywaliły go jakieś walące się umocnienia. Ręce uniesione do góry, widać, że próbował się wydostać.

Naprzeciw muzeum, na wyspie otoczonej fosą, stoją ruiny zamku wzniesionego przez Kazimierza Wielkiego. Chwilowo niedostępne - trwa budowa mostu na wyspę.

Muzeum w Międzyrzeczu, wtorek-sobota 9-16, niedziela10-16, bilet 3,5 zł, pozwolenie robienia zdjęć 7 zł, przewodnik 10 zł . Tel. (0-95) 741 25 67, 742 18 50, http://muzeummiedzyrzecz.city-map.pl/city/db/550302010206.html

Międzyrzecz leży na trasie Szczecin - Poznań, jadąc od strony Szczecina i Gorzowa za mostem należy skręcić w prawo na Sulęcin

Więcej o: