Szwedzkie miasto wprowadza licencję na żebranie. To kontrowersyjne rozwiązanie ma poprawić los najbiedniejszych

Jedno ze szwedzkich miast, Eskilstuna, wpadło na pomysł, by wprowadzić licencję na żebranie. Jest to dość kontrowersyjne rozwiązanie, które skomentowały światowe media.

Władze miasteczka znajdującego się niedaleko stolicy Szwecji zdecydowały się walczyć z problemem bardzo niekonwencjonalnie. Jak przyznaje komisarz miejski w Eskilstunie, Jimmy Jansson, lokalne władze robią to w obronie godności człowieka.

Szwedzkie miasto wprowadza licencję na żebranie

Kontrowersyjny pomysł ma jednak logiczne podłoże - władze Eskilstuna chcą poprawić los najbiedniejszych. Licencję na żebranie trzeba wcześniej wykupić. Kosztuje dokładnie 250 koron szwedzkich, czyli około 100 zł. Takie pozwolenie jest czasowe i ważne przez trzy miesiące. Aby je uzyskać, trzeba okazać dowód osobisty w urzędzie i tam oficjalnie zarejestrować się jako żebrak. Osoby, które nie wyrobiły pozwolenia, a i tak będą zbierać datki na ulicach, mogą zostać obciążone karą czterech tysięcy koron, czyli około tysiącem złotych. 

Co najważniejsze, licencja na żebranie ma funkcjonować jedynie w wybranych obszarach miasta. Najważniejszym elementem nowego prawa jest możliwość otrzymania pomocy ze strony państwa. Osoby zarejestrowane jako żebracy zyskają szansę na naukę nowych umiejętności, takich jak pisanie CV lub szukanie dla siebie odpowiedniej pracy.

Jeżeli dana osoba mogłaby pracować, to przy dobrych rozwiązaniach systemowych jest możliwość włączenia jej do normalnego cyklu gospodarczego

- przyznaje profesor Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego w rozmowie dla TVN24. 

Według specjalistów takie zmiany systemowe są priorytetem. W niektórych miastach Szwecji wprowadzono nawet całkowity zakaz żebrania. Jej sąsiad, Norwegia, już od wielu lat toczy debatę na temat wprowadzenia takich samych przepisów u siebie, a Berlin opowiedział się za zakazem żebrania dla najmłodszych. Władze miasta liczą na to, że wprowadzone przez nich prawo przyczyni się do zmiany losu najbiedniejszych osób.

Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale w Polsce od roku 1971 żebractwo znajduje się w kodeksie wykroczeń. To prawo swoje korzenie ma jeszcze w ustroju socjalistycznym. Obecnie każdy, kto może w Polsce podjąć normalną pracę, a prosi o pieniądze na ulicy, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do tysiąca pięciuset złotych albo karze nagany.

Kwestia pieniędzy może być problematyczna nie tylko w Szwecji. Zobacz, ile wynosi średnia pensja w Wenezueli i co można za nią kupić w kraju. 

Zobacz wideo