Perła Towarowa - Oko w oko Wajraka

Mam powody, żeby narzekać, i to bardzo, na turystyczne inwestycje i pomysły w Puszczy Białowieskiej. Jeżeli już coś tu powstanie, np. hotel, to paskudny, a przede wszystkim gigantyczny, co zupełnie nie przystaje do białowieskich klimatów.

Byłem przekonany, że tak będzie zawsze, że perła, jaką jest Puszcza Białowieska, jest skazana na odpustową oprawę. Na szczęście pojawił się promyk nadziei - Białowieża Towarowa, stacja kolejowa jeszcze z czasów carskich. Dla mnie miejsce kultowe. Właśnie na tej stacji w 1989 r. pierwszy raz postawiłem nogę na białowieskiej ziemi. Ale pociągi przestały kursować i piękny, drewniany budynek zdobiony niczym rosyjski dworek powoli niszczał. Co tam niszczał, on się rozpadał w oczach! Za każdym razem, gdy go odwiedzałem, czegoś mu ubywało. A to kawałek szalówki odpadł, a to część drewnianego zdobienia się oderwała, a to z syfonu do napełniania parowozów zniknęła oryginalna mosiężna tabliczka. Byłem przekonany, że za parę lat z Białowieży Towarowej zostanie kupa desek, że zawalą się piękne kaflowe piece i żadna siła nie uratuje budynku, w którym (jak głosi plotka) Andrzej Wajda kręcił dla Teatru Telewizji "Biesy" Dostojewskiego, bo nic tak nie oddawało klimatu XIX-wiecznej Rosji.

Kiedy pół roku temu odwiedziłem to miejsce, przetarłem oczy ze zdumienia. Stacja ożyła i - co najważniejsze - przestała się rozpadać. Niby nic jej nie przybyło, ale była inna. Znów pyszniła się pięknymi zdobieniami, ramami okiennymi, kominami. Kolory zostały, ale farba błyszczy, a nie obłazi płatami. Nie wiem, co tam jeszcze zostało wymienione, ale widać było, że ktoś zabrał się do niej z miłością i znawstwem, zachowując wszystko, co w budynku i jego otoczeniu było pięknego. Okazało się, że zjawili się dwaj szaleni inwestorzy i, zamiast zbudować kolejny hotel-gigant, uratowali jeden z najpiękniejszych białowieskich zabytków. Zostawili wspaniałe piece (choć niejeden zamiast nich dostawiłby kolejny stolik), gdzie się dało, odnowili nawet stare podłogi. Od razu widać, że to ludzie z wyobraźnią.

W połowie lutego w stacyjnym budynku ruszy Carska Restauracja. Trzymam za nią kciuki i zachęcam do odwiedzin, choć nie wiem, jakie dania i trunki będą w niej serwowane. Myślę jednak, że warto zostawić tu parę złotych, bo dzięki temu pomysłowi białowieska perła będzie cieszyć oczy wielu pokoleń.

A jeśli po świecie chodzi jeszcze jeden taki inwestor-ratownik, to podpowiadam, że nad stawami w Parku Pałacowym (stał tam kiedyś pałac cara) jest bardzo piękny młyn...

Więcej o: