Pilot krytykuje instrukcje bezpieczeństwa w samolotach. Są za długie i nie ma w nich kluczowej informacji

Patrick Smith, popularny pilot, krytykuje w swojej książce instrukcje bezpieczeństwa, które obecnie obowiązują na pokładach samolotów. Podkreśla, że pomijana jest w nich niezwykle ważna kwestia, która może uratować zdrowie, a nawet życie.
Zobacz wideo

Każdy lot samolotem obowiązkowo rozpoczyna się od instrukcji bezpieczeństwa (tzw. safety demo). Stewardesy i stewardzi pokazują, jak prawidłowo zapiąć i odpiąć pas, gdzie znajdują się wyjścia awaryjne, jak używać masek tlenowych, a także przypominają o zakazie palenia.

Patrick Smith to popularny pilot oraz twórca portalu Ask The Pilot. W swojej książce pt. "Pilot ci tego nie powie" wyznaje, że procedury bezpieczeństwa w swojej obecnej formie nie spełniają podstawowego celu. Jego zdaniem jest wręcz przeciwnie - narażają pasażerów na niebezpieczeństwo w sytuacjach awaryjnych. Nie ma w nich bowiem mowy o przypadkach, które są jednymi z największych zagrożeń dla zdrowia i życia pasażerów. 

Lotnictwo ma bezgraniczną skłonność do przedstawiania najprostszych spraw w sposób możliwie najbardziej zawiły. Nie ma na to przykładu bardziej jaskrawego niż instrukcja bezpieczeństwa - dwadzieścia pięć sekund użytecznych informacji przerobiono na siedmiominutową przemowę, tak bardzo przeładowaną językiem nie z tego świata, że załoga mogłaby równie dobrze mówić w urdu (...)

- pisze w swojej książce Patrick Smith.

Po pierwsze, maksymalnie skrócić i uprościć instrukcję bezpieczeństwa

Zdaniem autora książki instruktaż bezpieczeństwa, który obecnie obowiązuje na pokładach samolotów, jest przede wszystkim zbyt długi i skomplikowany. Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłoby znaczne skrócenie go, nawet o 1/4 obecnej długości. Dzięki temu pasażerowie byliby bardziej skłonni wysłuchać krótszej instrukcji bezpieczeństwa i, co najważniejsze, więcej z niej zapamiętać.

Wystarczyłoby wypunktować kilka kwestii i na tym koniec. Nie powinno to trwać dłużej niż minutę

- dowiadujemy się z książki.

Po drugie, w czasie ewakuacji bagaże należy zostawić

Patrick Smith zwraca również uwagę na kolejną, niezwykle ważną kwestię, która pomijana jest w instrukcjach bezpieczeństwa. Chodzi konkretnie o to, co robić z bagażem podręcznym w momencie ewakuacji. Pilot przyznaje, że ludzie bardzo często tracą cenny czas na szukanie i wyciąganie swoich rzeczy i bagaży ze schowków itp.

W ostatnim okresie w kilku naziemnych sytuacjach awaryjnych, z których co najmniej trzy były związane z pożarem w samolocie, można było zobaczyć wielu pasażerów wychodzących z ciężkimi bagażami. Nie sposób przesadzić, mówiąc, jak bardzo jest to niebezpieczne. Bagaż spowalnia ludzi, utrudnia dostęp do przejść i wyjść, zmienia zjazd w rynnie ewakuacyjnej w śmiertelnie groźny slalom (…)

- opisuje pilot.

Autor książki zwraca uwagę na to, że takie zachowana pasażerów nie tylko spowalniają czas ewakuacji. Bardzo duże zagrożenie wiąże się również ze zrzucaniem tych bagaży ze stromych zjeżdżalni pneumatycznych. Dlatego tak niezwykle istotne jest, aby w instrukcji bezpieczeństwa zawsze informować pasażerów jasno i wyraźnie, żeby w momencie ewakuacji nie szukali swoich bagaży, tylko zostawiali je i ratowali swoje życie.

Nawet bez toreb i innych tobołków pasażerowie często doznają obrażeń podczas zjazdu. Tego należy się spodziewać. Kiedy dołożymy do kompletu bagaże podręczne, jest wielce prawdopodobne, że ktoś zginie - uderzony w głowę waszą walizką lub wózkiem spacerówką

- pisze pilot.