Tatrzański Park Narodowy apeluje, a turyści nic sobie z tego nie robią. Setki osób chodzą po tafli Morskiego Oka

Morskie Oko to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w Tatrach. Nie tylko latem, ale również zimą. Wiele osób wchodzi wówczas na zamarzniętą taflę, aby zrobić niezapomniane zdjęcie. A to może być niebezpieczne.

Morskie Oko pokryło się warstwą lodu. Jest ona jednak na tyle cienka, że wejście na nią grozi pęknięciem i załamaniem. Przed spacerami po zamarzniętym jeziorze ostrzega Tatrzański Park Narodowy, ale turyści i tak nic sobie z apeli nie robią.

Jak wygląda lód na Morskim Oku? Bardzo słabo. Giba się, jest na nim ciapa, dzieci są w stanie butem wybić przerębel około 10 metrów od brzegu, co zrobiły na naszych przerażonych oczach, a co wcale nikogo ze stojących na tafli nie przestraszyło... Edward Wlazło, Komendant Straży Parku, przekazał informację, że lód miał dziś grubość 5-6 cm. Mimo ostrzeżeń TPN i wszystkich górskich portali, upomnień Straży Parku, ludzie wchodzą na taflę

- czytamy na fanpage'u Aktualne warunki w górach, gdzie 8 grudnia pojawiło się nagranie ze spacerów po Morskim Oku.

Jak podaje krakowska wyborcza.pl, turystów przed wchodzeniem na lód próbowali powstrzymać strażnicy parku i ratownik dyżurny Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W ciągu zaledwie czterech godzin wydali 550 pouczeń. 

Rekordzistą okazał się podróżny z Węgier, który dotarł na odległość 350 metrów od brzegu. Podobnie jaki inni obcokrajowcy tłumaczył się on tym, że nie zrozumiał ostrzeżeń z powodu nieznajomości języka.

Czy na zamarznięte Morskie Oko w ogóle można wchodzić?

Po lodowej tafli Morskiego Oka turyści chodzą co roku. W poprzednim sezonie zimowym zapytaliśmy pracowników TPN oraz ratownika TOPR o to, czy to aby na pewno dobry pomysł.

Ewa Holek-Krzysztof z Tatrzańskiego Parku Narodowego wyjaśniała, że na terenie parku są wyznaczone konkretne szlaki dla turystów, którymi należy się poruszać. Zimą, powyżej górnej granicy lasu, przepisy dopuszczają poruszanie się turystów z ewentualnym odstępstwem od letniego przebiegu szlaków, w najbliższej od nich odległości zapewniającej bezpieczeństwo. - Można przyjąć, że przejście po zamarzniętej tafli jeziora odbywa się właśnie w ramach tego odstępstwa, np. podczas dużego zagrożenia lawinowego, ponieważ nie przebiega tamtędy żaden oficjalny szlak - tłumaczy.

"Taki widok na Tatry musisz zobaczyć choć raz w życiu". Magiczna wioska w górach pełna weekendowych atrakcji [TRIP WE DWOJE]

- Jeżeli tafla jest odpowiednio zmrożona, zwyczajowo chodzi się przez nią. Jest bliżej, wygodniej i bezpieczniej ze względu na zagrożenie lawinowe wokół jeziora - wtórował ratownik TOPR, Andrzej Marasek.

Aby można było wejść na zamarznięte Morskie Oko, muszą panować warunki pogodowe sprzyjające powstaniu lodu i jego utrzymywaniu się na jeziorze. - Tafla musi mieć odpowiednią miąższość, aby wytrzymać ciężar ludzkiego ciała - tłumaczył ratownik.

Samodzielna ocena warunków nie wchodzi jednak w grę, na oko trudno jest zauważyć, czy lód jest już odpowiedni. Dlatego zawsze o zgodę należy zapytać dyżurującego w schronisku ratownika TOPR. W schronisku wiszą również tablice informacyjne z aktualnymi komunikatami turystycznymi dotyczącymi warunków atmosferycznych.
Gdy pracownicy TPN zauważają, że ktoś wchodzi na rozmrożoną lub jeszcze niezamarzniętą taflę, odradzają to. Apele do turystów publikowane są także na stronie parku oraz w mediach społecznościowych.

Andrzej Marasek przestrzega, że nikt nigdy nikomu nie zagwarantuje stuprocentowej pewności, że lód się nie załamie. Z kolei pracownica TPN przypomina, że przez taflę jeziora nie przebiega oficjalny szlak. - Turyści, wchodząc na nią, zawsze robią to na własne ryzyko - mówi.