Święta i sylwester w leśnej chacie

Trzeba zabrać ze sobą świąteczne łakocie i paczkę świec. Będzie cicho, kameralnie i pięknie

Bardzo chcieliśmy świąt w głuszy - co do tego była zgoda. Według jednych miało to być po prostu coś za miastem, według innych kompletna dzicz. Wylądowaliśmy w krytej gontem pięknej chałupie w środku lasu, niedaleko strumyka. Piec kaflowy. Świece zamiast prądu. Studnia na podwórzu. Wilgotne drewno na opał.

Grobka na Mazurach to dawna leśniczówka. Do najbliższej wsi 5 km, śniegu po pas. Leśną drogą do Grobki od jesieni nikt nie jeździł, a my obładowani świątecznymi dobrami - od jedzenia i zapasu trunków, przez magnetofon na baterie, po narty biegowe. Na szczęście trafił nam się "kulig" - przedsiębiorczy sołtys zorganizował konia z wozem oraz pana Lucka, woźnicę.

Jedziemy przez stary las, po bokach wysokie choiny obsypane śniegiem, dziewicza droga. Pan Lucek zżyma się (nie bez racji) - po co ciągnąć magnetofon w głuszę i że on toby nam pośpiewał...

Grobka wygląda jak chatka Baby-Jagi - zaśnieżona, z niebieskimi okiennicami. Wita nas bardzo chłodno. Wręcz lodowato. Niewprawnym mieszczuchom rozpalanie pieca zajmuje sporo czasu (całe szczęście, że pan Lucek nie widzi!), a zanim komin zacznie dobrze ciągnąć, całą izbę wypełnia dym. Dobrze, że panowie radzą sobie z siekierą. Porąbane szczapy znosimy partiami, ile kto udźwignie, co natychmiast przeradza się w doskonały system miar. - Jeszcze ze trzy joanny drewna i wystarczy! - donosi ekipa piecowa.

Ekipa śniegowa wykopuje w metrowym śniegu tunele do studni, drewutni i sławojki. Inna nosi wodę. Po chwili nikt już nie narzeka, że zimno.

Wieczorem zasiadamy do ciepłej kolacji przy rozgrzanym piecu i świecach.

Nazajutrz dzień jak malowanie: powietrze czyste i mroźne, słoneczne niebo bez chmurki, no i ta cisza... Przemierzamy las na biegówkach, mimo że w głębokim śniegu raczej brnie się, niż jedzie. Wieczorem ognisko. I clue programu - kąpiel w śniegu dla najbardziej zuchwałych. Na "hurra" wybiegamy z domku na bosaka, w kostiumach kąpielowych i tarzamy się w głębokich zaspach. Szczypią nas miliony igiełek.

W noc sylwestrową (w Grobce nie słychać wystrzałów petard czy sztucznych ogni) wychodzimy z magnetofonem na podwórze i w tanecznym wężowym korowodzie przemierzamy śniegowe tunele - do studni, do sławojki, do drewutni.

Poza tymi ekscesami życie w głuszy toczy się spokojnie. Gotowanie na piecu, grzanie wody do mycia w baliach, suszenie (godzinami) wilgotnego drewna. Długie rozmowy przy świecach.

Nie ma to jak święta w chacie!

Jak to zorganizować

Grobka to prywatna chałupa, ale głuszy w Polsce nie brakuje. W większości gospodarstw agroturystycznych można wynająć kwaterę na święta i sylwestra:

http://www.agro-turystyka.com.pl - wyszukiwanie gospodarstw po powiatach, gminach lub po mapie

http://www.agroturystyka.pl lub http://www.agritourism.pl - kwatery, imprezy turystyczne i atrakcje regionów

http://www.wakacje.agro.pl - ogólnopolski serwis agroturystyczny, wykaz stowarzyszeń agroturystycznych

http://www.agrowczasy.com

http://www.agrowakacje.pl