Grenada: w rajskich pałacach i ogrodach

Zima to doskonały okres na zwiedzanie Granady. Mało turystów, przyjemna temperatura (do 20 stopni C, choć zdarzają się przymrozki). A po obejrzeniu Alhambry, warto skoczyć na narty do Sierra Nevada

Choć też leży w Andaluzji, Granada jest zupełnie inna od niedalekiej Sewilli. Dzięki wysokiemu położeniu (680 m n.p.m.) i rzekom spływającym z gór Sierra Nevada nawet w lecie nie ma tu upałów. Granada nie ma elegancji i lekko zadartego noska Sewilli; jest trochę roztargniona, nawet zaniedbana. Ale piękniejsza, bardziej fascynująca, imponująca i romantyczna zarazem. Tę dawną siedzibę arabskich władców do dziś wielu muzułmanów utożsamia z utraconym rajem na ziemi. Historyczne, sędziwe miasto nie zastygło w swej historii - wciąż tętni życiem jak woda w setkach fontann i kanałów w górującym nad nim kompleksie pałacowym Alhambra.

***

Alhambra (od arabskiego al Hamra - Czerwony Zamek) to zdaniem wielu najpiękniejsze miejsce w Europie. Mury pałacu widać zewsząd, wszędzie czuje się jego obecność. To arcydzieło architektury wznieśli Nasrydowie, ostatnia dynastia muzułmańskich władców. Od XIII w. muzułmańskie królestwo Granady było ostatnim bastionem islamu na Półwyspie Iberyjskim. Schronili się tu artyści i humaniści uciekający z podbijanych przez katolików ziem. Mimo kryzysu ekonomicznego XIII i XIV wiek to okres rozkwitu sztuk, którego dowodem jest dziś Alhambra.

Ogromny kompleks pałacowy miał być odzwierciedleniem boskiej harmonii na Ziemi. Sułtani nie szczędzili złota, srebra, polichromii i wyrafinowanych ornamentów, które zdobiły nie tylko dziesiątki sal, komnat i przejść, ale i cudowne dziedzińce zawsze odgrywające centralną rolę w andaluzyjskich pałacach.

Podczas zwiedzania Alhambry trzeba koniecznie usiąść na kamiennej, przyjemnie chłodnej ławie, podziwiać widoki, grę świateł i zdumiewające proporcje budynków. Złoto i większość polichromii co prawda zniknęły, ale zostały rzeźbione ozdoby i arabeski. Z daleka wydają się identyczne, jednak uważne oko dostrzeże niezliczoną ilość wyjątkowych form, przez które przenika delikatne, rozproszone światło. Znam osobę, która z takiej ławeczki z widokiem nie ruszyła się przez trzy godziny.

Jedni w Patio de los Leones (Dziedzińcu Lwów) próbują (skutecznie!) odtworzyć raj na podstawie opisów Koranu, inni szukają raczej boskiego spokoju. To zadanie trudniejsze - turyści są wszechobecni. Ale pozbywszy się ich siłą wyobraźni, pojmiemy, jak niesamowitą oazą spokoju była Alhambra.

W jej średniowiecznej architekturze odczytamy historię skomplikowanych - i zwykle wrogich - relacji dwóch kultur. Ich symbolem jest pałac Karola V wybudowany wewnątrz murów Czerwonego Zamku na miejscu zburzonego meczetu za fortunę ściąganą przez 40 lat od "nowych chrześcijan" (nawróconych Maurów). W zamian dostali możliwość życia zgodnie z arabskimi tradycjami i zwyczajami.

Zwiedzając Alhambrę, natkniemy się na dwa problemy. Pierwszym jest brak czasu. Jeden dzień nie wystarczy, żeby zobaczyć wszystko. Drugim jest wejście do pałacu. Nie dość, że zdumiewająco brzydkie (przypomina poczekalnię), to przy kasach często stoją ogromne kolejki i wielu turystów odchodzi z kwitkiem. Najlepszym sposobem na obejście tego czyśćca jest pojawienie się przed otwarciem kas (czynne 8-17), rezerwacja telefoniczna (tel. +34913465936) albo internetowa http://www.alhambratickets.com (oba sposoby tylko z kartą kredytową, z dopłatą niecałego euro). Alhambra do wydatek 10 euro (zniżki dla emerytów).

***

Pałacowe wizyty po pewnym czasie męczą. Trudno sobie zresztą wyobrazić raj z cegieł! Toteż wiele osób uważa, że prawdziwym skarbem Granady nie są pałace, lecz ogrody. W najsławniejszym - Generalife - ogromnym parku przy niewielkiej letniej rezydencji sułtana każdy szczegół, każda roślina są odpowiednio dobrane. Sadzawki i fontanny nadają całości sielankowy charakter, a rośliny zapewniają błogi cień.

Dla amatorów ogrodów wprowadzono nowy bilet, który za 3 euro daje dostęp do ogrodów Alhambry, Generalife,oraz do Alcazaby, najstarszej części murów, która choć sama w sobie jest mniej atrakcyjna, wspaniale widać z niej Czerwony Zamek i Granadę.

Miasto, w którym w niedzielę rano spacerują ludzie, to w Hiszpanii rzadkość. W Albaic~n, dawnej dzielnicy arabskiej, właśnie tak jest. Targi, stragany z esencjami, pachnidłami, przyprawami... Albaic~n chwilami trudno odróżnić od marokańskich dzielnic. Nawet jego mieszkańców Hiszpanie nazywają czasem Maurami, bo mają bardziej południowe rysy twarzy i ciemniejszą skórę. To tutejsze "stare miasto" żywcem wyjęte z innej epoki. Wystarczy odbić w bok z prostopadłych, równych i grzecznych przecznic, żeby odkryć labirynty wąskich uliczek. Calle Calderer~a może być najlepszym początkiem takiej podróży. Tu dostaniemy oryginalne rękodzieła i arabskie lampy wyglądające jak bajeczne klatki na ptaki. To dziwne wrażenie, kiedy się wchodzi do sklepu, w którym nic nie stoi na ziemi, natomiast sufit mieni się kolorami (lampy arabskie dają lekkie, rozproszone światło).

Jeśli zgłodniejemy, można tu zjeść najlepsze kebaby w Europie, a od paru lat spróbować pysznych arabskich herbat w herbaciarniach (teter~as). W Granadzie najlepiej jednak zamawiać... piwo, bo do niego zaoferują nam pyszne tapas.

Do Albaic~n niedawno strach było wejść, bo grasowali złodzieje. Dziś jest już bezpiecznie (złodzieje przenieśli się pod katedrę) i znacznie bardziej turystycznie. Warto się tu po prostu powłóczyć. Jedyny obowiązkowy punkt programu to plac San Nicolás z klasycznym "nieziemskim" widokiem: Alhambra z zaśnieżonymi szczytami gór Sierra Nevada w tle.

***

Granada to miasto autentyczne. A w kategorii "autentyczność" wygrywa dzielnica Sacromonte. Tu mieszkają Cyganie wciąż żyjący, jak przed wiekami, w malutkich domkach częściowo wykutych w skale (to tzw. cuevas, czyli groty), których białe ściany rażą oczy odbitym światłem. Może się zdarzyć, że Cyganka zaprosi nas do domu. Wówczas odkryjemy inny świat - ciemne, ciasne wnętrza pełne zakurzonych przedmiotów przypominają przedziwny teatr. Uwaga! Jeśli nic od niej nie kupimy, Cyganka zażąda wynagrodzenia jak za wizytę z przewodnikiem.

Miejscowy przewodnik może się w Sacromonte przydać, żeby trafić na dobre flamenco. A warto poszukać, bo Sacromonte to jeden z najważniejszych ośrodków tej muzyki. Słowo "flamenco" oznaczało kiedyś Cyganów, a forma muzyczna ma swoje korzenie w zajal, śpiewanej poezji arabskiej.

To Izabela i Ferdynand podbili Granadę pod koniec XV w. Odwiedźmy Kaplicę Królewską, gdzie są pochowani. Sami wybrali to miejsce, uważając podbicie granadzkiego raju za swoje najważniejsze osiągnięcie. Nie mogli wiedzieć, co wyniknie z opłaconej przez nich podróży Krzysztofa Kolumba ani ze Świętej Inkwizycji...

***

W Granadzie jest tylko jedno "ale" - za wszystko trzeba płacić, a do ważniejszych atrakcji stać w kolejce. Na szczęście na stronie http://caja.caja-grenada.es za 24,50 euro kupimy "bony turystyczne", które zapewnią nam wstęp do miejsc wartych odwiedzenia. Strona jest hiszpańska, ale po wejściu do turismo i bono turistico pojawia się okienko z opcją angielską.

Dobre adresy

http://www.andalucia.com

http://www.grenadatur.com

http://www.granada.org

Więcej o: