Waranasi: w indyjskich Atenach

Codziennie przybywa tu ok. 60 tys. Hindusów, by wykąpać się w świętej rzece

Waranasi (Benares) to najstarsze miasto w Indiach (ponad 2 tys. lat), wielki ośrodek hinduizmu, położony nad Gangesem. Leży między rzekami Waraną i Asi (stąd jego nazwa). Rozkwit Waranasi przypadł na VIII w. n.e. Obecnie mieszka tu ok. 2 mln ludzi. Niewiele budynków ma ponad 200 lat, jednak przechadzając się wąskimi uliczkami starego miasta czuliśmy ducha przeszłości.

Stara część Waranasi ciągnie się wzdłuż zachodniego brzegu Gangesu. W pobliżu ghatów, monumentalnych schodów prowadzących do rzeki, obowiązuje zakaz ruchu samochodowego. Riksze też nie są najlepszym środkiem transportu, gdyż uliczki są zbyt wąskie. W ich labiryncie często spotykaliśmy stadka krów blokujących przejście. Trzeba je było starannie omijać i uważać na długie, brudne ogony, którymi energicznie odganiały stada much.

Wybraliśmy jeden z tańszych hoteli w mieście. Co najważniejsze - z widokiem na Ganges. Jedyny mankament to kraty na balkonie i siatka utrudniająca małpom wejście do pokoi. Wyszliśmy na dach hotelu, skąd widać było całą okolicę i dachy pobliskich budynków. Obserwowaliśmy stąd codzienne życie Hindusów. Ktoś wypuszczał z gołębnika ptaki, dzieci puszczały latawce, kobieta przepędzała małpy.

Po południu poszliśmy na nadbrzeże Gangesu, rzeki, którą Hindusi czczą i uważają za świętą. Dzięki niej Waranasi miało od dawien dawna mistyczne znaczenie. Zwane indyjskimi Atenami, było jednym z siedmiu świętych miast starożytnych Indii. Hindusi wierzą, że Ganges jest ucieleśnieniem Gangi, bogini oczyszczenia. Picie wody z rzeki i kąpiel w niej zmywają grzechy. Każdy, kto odwiedzi Waranasi i wykąpie się w Gangesie, zwiększa swoją szansę na lepsze życie w przyszłym wcieleniu (codziennie przybywa tu w tym celu ok. 60 tys. Hindusów). Ten, czyje szczątki spalone na stosie poniesie nurt świętej rzeki, uwolni się z cyklu reinkarnacji i osiągnie nirwanę.

Gdy spacerowaliśmy po ghatach, dziwiło nas pomieszanie sfery sacrum i profanum. Obok modlących się pielgrzymów kobiety robiły pranie, a rybacy wyciągali sieci pełne ryb. Widzieliśmy małego chłopca, który przyszedł nad rzekę ze swoim rowerem i jakby w rytualnym geście zanurzył go w nurcie. Tuż obok kąpało się dwóch Hindusów. Spostrzegli, na jaką profanację chłopak naraził świętą rzekę i kopniakami wypędzili go znad brzegu.

Nad Gangesem kwitnie też handel. Naganiacze oferują turystom naukę medytacji, gry na tradycyjnym hinduskim instrumencie, lekcje jogi. Każdy ma swój sposób na znalezienie klienta. Zdarza się, że Hindus wyciąga dłoń w geście powitania. Gdy poda się swoją, chwyta ją i proponuje: - Massage mister, massage.

Mnóstwo ludzi leży na ulicach, na ghatach, w parkach, większość to wychudzeni starcy lub kaleki. Jak się później dowiedzieliśmy, przybyli do Waranasi z najodleglejszych zakątków Indii, by przeżyć tu swoje ostatnie chwile. Wierzą, że śmierć w Waranasi, spalenie ciała i wrzucenie prochów do Gangesu zapewni im wyzwolenie z łańcucha kolejnych wcieleń. Specjalnie dla nich wybudowano tzw. poczekalnię śmierci - betonowe pomieszczenie, gdzie mogą się przespać na papierowych posłaniach. Często żebrzą, aby uzbierać pieniądze na stos. Na ich twarzach nie widać cierpienia ani rozpaczy, raczej spokój i przekonanie, że śmierć przyniesie wyzwolenie.

Wieczorem odwiedziliśmy najsłynniejsze miejsce kremacji - ghat Manikarnika, jeden z najstarszych i najświętszych w mieście. Każdy wyznawca hinduizmu pragnie być tu spopielony. Widok płonących w ciemności stosów robi niezapomniane wrażenie. Ciała zwożone są do Waranasi z różnych zakątków Indii, często na dachach samochodów i autobusów. W pobliżu świętej rzeki zawija się je w białe płótna i obsypuje płatkami kwiatów. Spotkaliśmy dwa kondukty żałobne niosące zwłoki. Procesje poruszały się w milczeniu. Jeśli towarzyszą im śpiewy, oznacza to, że zmarły był bardzo stary, a żałobnicy śpiewem wyrażają zadowolenie, że zakończyły się ich problemy związane z opieką nad nim.

Według hinduizmu, dotknięcie zwłok po zakończeniu ceremonii pogrzebowej powoduje skalanie. Dlatego kremacja ciał spada na kastę - domów. To oni układają ciało na stosie, a następnie podpalają. Spalanie trwa kilka godzin. Kawałki niespopielonych kości wrzuca się do Gangesu. Kremacji nie mogą być poddane kobiety w ciąży, dzieci oraz osoby śmiertelnie ukąszone przez kobry. Ich ciała okryte białym płótnem, obciążone kamieniem przywiązanym do ręki lub nogi wrzuca się wprost do rzeki.

W mieście do Gangesu wpływa ok. 30 różnych ścieków. Nic dziwnego, że za Waranasi rzeka jest straszliwie zanieczyszczona. W brunatnej toni widać szczątki ludzkie i zwierzęce, gnijące naręcza kwiatów oraz mnóstwo śmieci. Szpitale pełne są chorych na biegunkę, gorączkę tyfusową, choroby skóry.

Ale kiedy oglądaliśmy wschód słońca nad Gangesem, rzeka urzekła nas niezwykłym pięknem. Woda odbijała promienie słońca, błękit nieba i różowiejące nad horyzontem chmury. Nagle na spokojnej tafli pojawiły się kręgi. Ujrzeliśmy nagi tors pierwszego pielgrzyma, który przybył tu odprawić modły w obecności Gangi - matki wszystkich Hindusów.

Więcej o: