100 zł za noc w "hotelu", gdzie na jedną toaletę przypada 50 rodzin. Chodzi o to, by poczuć "ekstremalną biedę"

W Bombaju kwitnie tzw. turystyka biedy. Podróżnicy z Zachodu płacą za noclegi w slumsach, by na własnej skórze poczuć, jak żyje się w ekstremalnym ubóstwie. Mimo że pieniądze trafiają do ich mieszkańców, sama idea jest mocno krytykowana.

Turyści odwiedzający Bombaj (Mumbaj) mogą skorzystać z oferty noclegu w nietypowym "hotelu", czyli pod dachem jednej z rodzin mieszkających w tamtejszych slumsach. Chętnych nie brakuje, choć warunki są dalekie od luksusowych.

Za nieco ponad 100 zł mogą liczyć na dwuosobowy pokój z jednym materacem na podłodze i dostęp do łazienki (bez bieżącej wody) dzielonej z - często kilkunastoosobową - rodziną oraz toalety, z której na co dzień korzysta więcej niż 50 takich rodzin. 

Mimo że cała kwota trafia do gospodarzy, którzy zdecydowali się na dzielenie swojego lokum z turystami, nie brakuje krytyków tej idei. Dla wielu osób to napędzanie tzw. turystyki biedy, która sprawia, że mieszkańcy slumsów są traktowani "jak zwierzęta w zoo".

"Ludzie to nie obiekty w muzeum ani zwierzęta w zoo"

– Takie wycieczki są bez sensu, podobnie jak jedna noc w takich warunkach. Ludzie ze slumsów to nie obiekty w muzeum ani zwierzęta w zoo. To społeczność tworzona przez prawdziwych ludzi z prawdziwymi problemami. Jedna noc nie pomaga ani odwiedzającym, ani goszczącym ich rodzinom – cytuje Jockina Arputhama z organizacji Slum Dwellers International serwis The Telegraph.

Inne zdanie ma David Bijl, Duńczyk, który pomaga organizować takie noclegi we współpracy z jednym z mieszkańców bombajskich slumsów, Ravim Sansim. Obaj mężczyźni uważają, że to, co robią pomaga zwiększyć ogólną świadomość na temat biedy nękającej wielu Hindusów.

Sansi, który mieszka w jednym pokoju ze swoją 16-osobową rodziną, a drugi wynajmuje turystom zaznacza, że "slumsy to część rzeczywistości Bombaju". W rozmowie z serwisem The Guardian krytykuje też "płytkie i powierzchowne" wycieczki po slumsach, które - w przeciwieństwie do noclegów u ubogich rodzin - nie dają szansy poznać tego, jak faktycznie wygląda ich życie.

"To jest prawdziwe doświadczenie"

- Odwiedzający przychodzą tu, cykają kilka fotek na swojego Facebooka i odchodzą nie rozumiejąc tak naprawdę niczego. Pracowałem w wielu slumsach i widzę pozytywny wpływ po obu stronach, kiedy obcy nawiązują kontakt i interesują się życiem ich mieszkańców - argumentuje i dodaje - To jest prawdziwe doświadczenie.

David Bijl zaznacza, że pomysł, który rozwijają razem z Sansim, został dobrze przyjęty przez lokalną społeczność. W rozmowie ze stacją telewizyjną Al Jazeera przyznaje też, że coraz więcej osób chce przyjmować do siebie turystów na noc. - Z jednej strony żyjące tu rodziny mają dodatkowy dochód. Z drugiej możliwy jest kontakt pomiędzy dwiema grupami ludzi, które normalnie nigdy by się nie spotkały - podsumowuje Duńczyk.

Krytycy ich działalności twierdzą, że "hotel w slumsach" negatywnie wpływa na wizerunek Indii jako kierunku dla turystów z całego świata. Według Davida jest zupełnie odwrotnie - odwiedzający slumsy ludzie widzą, jak jest naprawdę. Biorąc pod uwagę, że mieszka w nich aż 60 proc. z 20 mln mieszkańców Bombaju, trudno odmówić mu w tym racji.

Zobacz też:

'Ludzie płacą krocie za widok na morze'. Ale nie on - od 22 lat za darmo mieszka na plaży. W zamku z piasku [ZDJĘCIA]

Ten rok będzie rekordowy. "Polacy są przekonani, że stać ich na urlop z biurem podróży"

Dżuma zbiera tu śmiertelne żniwo, a lekarze winią za plagę lokalną tradycję