Ten rok będzie rekordowy. "Polacy są przekonani, że stać ich na urlop z biurem podróży"

Polacy coraz chętniej i szybciej kupują zagraniczne wycieczki. Rezygnujemy też z wybierania ofert last minute, między innymi z powodu cen, ale przede wszystkim dlatego, że już nie boimy się zaufać biurom podróży.

- Najważniejsza zmiana w 2017 roku, i którą widać cały czas w rezerwacjach, to znaczne przyspieszenie decyzji o kupowaniu wycieczek. Przez dekadę opcję first minute wybierało od 13 proc. turystów (w 2006 roku) do 25 proc. turystów (w 2016). Ale w 2017 ten odsetek przekroczył już 30 proc. - dowiadujemy się od Jarosława Kałuckiego z Travelplanet.

Wszystko wskazuje na to, że wakacje last minute przestają podobać się Polakom, którzy coraz chętniej decydują się wykupić wycieczkę dużo wcześniej. W tym roku sprzedaż wycieczek zagranicznych na wakacje jest już wyższa o ponad 30 proc. niż przed rokiem - podaje "Dziennik Gazeta Prawna". Z czego to wynika? - Najważniejszym powodem jest brak obaw, że wakacje kupione w biurze podróży na kilka miesięcy przed wylotem nie dojdą do skutku, bo biuro upadnie. Turyści wierzą w stuprocentowe zabezpieczenie pieniędzy przez Turystyczny Fundusz Gwarancyjny - wyjaśnia Kałucki.

Sposoby na tanie wakacje z dziećmi

Nie jest to jednak jedyna przyczyna. Okazuje się bowiem, że ceny ofert first minute i tzw. "lastów" są do siebie bardzo zbliżone. - Poza tym w pierwszym wypadku wybór jest katalogowy, a więc nieporównywalnie większy od kupowania na ostatnią chwilę tego, co zostało niesprzedane - zauważa przedstawiciel Travelplanet.

Nie bez znaczenia jest też to, że wiele biur podróży zwraca pieniądze tym klientom, którzy kupili wycieczkę, a później znaleźli identyczną w dużo niższej cenie. - Nazywa się to gwarancją ceny. Nawiasem mówiąc, może mieć to konsekwencje w postaci trzymania w ryzach cen ofert last minute, bo sprzedaż wycieczki mocno przecenionej, spowoduje konieczność zwrotu różnicy tym klientom, którzy kupili ją drożej - uważa Jarosław Kałucki.

Touroperatorzy (czyli faktyczni organizatorzy wyjazdów) przewidują, że ten rok pod względem sprzedaży letnich wycieczek będzie rekordowy. Jak podaje "Dziennik Gazeta Prawna", Eco Tour deklaruje sprzedaż wyższą niż przed rokiem o około 15 proc., Neckermann o 15-17 proc., a Itaka dotychczas aż o... 52 proc.! Wiceprezes Itaki, w rozmowie z gazetą przyznaje, że tak dobrze jeszcze nie było.

- Wzrost liczby dokonanych rezerwacji imprez turystycznych można utożsamiać z przekonaniem kolejnych grup Polaków, że stać ich na urlop z biurem podróży - uważa dr Izabela Michalska-Dudek z Katedry Marketingu i Zarządzania Gospodarką Turystyczną Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Królowa jest tylko jedna

Wyjazdowym hitem wciąż pozostaje Grecja. Analizy przeprowadzone dla nas przez Travelplanet pokazują, że ten kraj Polacy wybierali najchętniej, nie tylko na wakacje w 2018, ale także na majówkę. - Według rezerwacji dokonanych do połowy grudnia ubiegłego roku przez nasz serwis, na Grecję latem zdecydowało się 29,6 proc. turystów. Z kolei na długi weekend majowy 39,8 proc. - dowiadujemy się.

Poza tym Polacy na wakacje wciąż chętnie jeżdżą do Turcji (21,4 proc.) i Bułgarii (13,4 proc.). Turcja przyciąga nas też w maju (27,3 proc.), popularnością wtedy cieszy się także Hiszpania (11,3 proc.).

Od jesieni do wiosny najbardziej kusi nas egzotyka. To prawie 20 proc. sprzedaży biur podróży w tym okresie. I nie ma w tym nic dziwnego. - Koszt egzotyki spadł radykalnie. Średnio w tym sezonie za wyjazd turyści płacą niecałe 5300 zł, w poprzednim było to 6200 zł. Ale do Izraela i Jordanii, Emiratów Arabskich czy Gambii można polecieć już za nieco ponad 2000 zł, 3000-3500 zł kosztuje wycieczka do Kenii, Tajlandii. A gdy dopłacimy ok. 300 zł, w ofercie dostaniemy nie tylko śniadania, ale również
obiadokolacje - wymienia Kałucki.

Pozwalamy sobie na więcej

Z kolei z innego raportu przygotowanego przez Travelplanet dowiadujemy się, że z roku na rok Polacy coraz chętniej rezerwują hotele cztero- i pięciogwiazdkowe, a popularność trzygwiazdkowych spada - w ciągu dekady (od 2007 do 2017 r.) z ok. 40 proc. do niecałych 29 proc.

Poza tym najczęściej wyjeżdżamy na siedem dni, ale z wyraźną tendencją do wydłużania niż skracania wypoczynku. 

Doceniamy również podróże samolotem, który jest najszybszym i najwygodniejszym środkiem transportu, a w niektórych przypadkach również najtańszym. Na przestrzeni dziesięciu lat widać systematyczny wzrost wylotów (z ok. 85 proc. do ponad 93 proc.) i równocześnie niemal trzykrotny spadek dojazdów własnych na wakacje (z niecałych 12 proc. do 4,5 proc.).

Coraz częstsze kupowanie zagranicznych wycieczek u touroperatorów może mieć swoje źródło w tym, że dla wielu osób jest to wygodniejsze rozwiązanie - zwłaszcza tych, które nie lubią same planować podróży lub nie wiedzą, jak to zrobić. Twórcy raportu wskazują natomiast na cenę i rosnące przekonanie Polaków, że ceny ofert są z reguły korzystniejsze niż samodzielne organizowanie sobie wypoczynku. I że te kupowane wcześniej, wcale nie są mniej korzystne od kupowanych na ostatnią chwilę.

To też może cię zainteresować: Gdzie Polacy jeżdżą na wakacje? Do Sopotu. I zaraz zaczynają narzekać, że drogo, tłoczno i hałaśliwie