W tym włoskim mieście kupisz dom za... cztery złote! Zero smogu i piękne widoki, ale jest haczyk

Piękne krajobrazy, czyste powietrze, relaksująca atmosfera i domy za jedno euro. To wszystko czeka w miasteczku Ollolai na Sardynii, które lokalne władze za wszelką cenę chcą ożywić. Jest jednak jeden warunek.

Brzmi jak marzenie. Spokojne, nieduże miasteczko na włoskiej wyspie, wspaniałe jedzenie, zdrowe powietrze. Tak jest w Ollolai, wiosce znajdującej się na Sardynii w regionie Barbagia słynącym z dzikiej przyrody i doskonałej kuchni. Lokalne władze już w ubiegłym roku rozpoczęły tam sprzedaż opuszczonych domów. Budynki można kupić za naprawdę symboliczną kwotę - kosztują... jedno euro, czyli około 4,20 zł.

Wszystko przez to, że wioska coraz bardziej się wyludnia. W ciągu ostatnich 50 lat liczba mieszkańców spadła z 2250 do 1300, a dzieci co roku rodzi się niewiele. Młodzi ludzie wyjechali do większych miast w poszukiwaniu pracy. Władze obawiają się, że wkrótce Ollolai zamieni się w wymarłe miasto i popadnie w zapomnienie. Dlatego wystawiły na sprzedaż 200 domów, które jednak nie są w najlepszym stanie.

I tu właśnie pojawia się "ale". Jeśli ktoś zdecyduje się bowiem na kupno domu za 1 euro, zobowiązuje się jednocześnie do jego odnowienia w przeciągu 3 lat. A koszty remontu mogą sięgnąć nawet 20 tysięcy euro, czyli około 84 tysięcy złotych. 

Miasto kochanków, jezioro marzeń i... ekstremalna niespodzianka. Skuś się na włoskie wakacje [TRIP WE DWOJE]

- Możemy pochwalić się korzeniami sięgającymi do prehistorii. Jesteśmy dumni z naszej przeszłości i w tym tkwi nasza siła. Zawsze byliśmy twardymi ludźmi i nie pozwolimy, żeby to miasto umarło - powiedział burmistrz Efisio Arbau cytowany przez CNN. Ollolai, które niegdyś było stolicą regionu, jest ostoją lokalnych tradycji.

Miejscowi pasterze nadal produkują znakomity ser Fiore Sardo, a rzemieślnicy wciąż zajmują się wyplataniem koszy. Burmistrz porównał obecną walkę o odrodzenie miasta do bitew, które niegdyś toczyły się na tych terenach.

Arbau ma nadzieję, że sprzedaż domów zachęci ludzi do przeprowadzki do Ollolai i ożywi lokalną gospodarkę. Budynki trafiły do sprzedaży w 2017 roku i, jak podaje CNN, trzy zostały już sprzedane. Burmistrz twierdzi też, że otrzymał ponad 100 propozycji kupna z całego świata, m.in. z Rosji i Australii.

Do zakupu domów zachęcają też mieszkańcy, a wśród nich Vito Casula, który nabył jeden z budynków i odnowił go, używając materiałów przyjaznych dla środowiska. - To spokojne miejsce, w którym zatrzymał się czas. Polecam każdemu, kto chce prowadzić bezstresowy i zdrowy styl życia. Świeże powietrze, zero smogu i wspaniałe widoki, które mają uzdrawiającą moc - zachwala w rozmowie z CNN. - A mieszkańcy są otwarci i przyjacielscy, sprawiają, że czujesz się jak w domu - dodaje.

Choć Ollolai nie leży w bliskim sąsiedztwie plaż i morza, podróż na wybrzeże nie zajmuje dużo czasu. W odległości godziny jazdy samochodem znajduje się nadmorska miejscowość Cala Gonone, idealna do nurkowania i snorkelingu. Burmistrz zamierza jednak zapewnić atrakcje, mające jednocześnie na celu zasymilować nowych przybyszów, również na miejscu. Będą więc warsztaty wyplatania koszyków, robienia sera i makaronów, a także lekcje dialektu, którymi posługują się mieszkańcy wioski.

Wybierzcie się na wirtualny spacer po Ollolai:

To też może cię zainteresować: Wioska w Szwajcarii szuka... mieszkańców. Każdemu zaoferuje 100 tysięcy złotych