Ta reklamówka widziała więcej niż niejeden turysta. "Nie rusza mnie, gdy ktoś nazywa mnie Januszem"

W każdą podróż zabiera nieodłącznego towarzysza - reklamówkę. Razem odwiedzili m.in. USA i Australię, fotografując się w znanych miejscach. - Chciałem po prostu rozbawić ludzi - mówi Aleksander Dadela, założyciel "Biedronka on Tour".

Aleksander Dadela jest 37-letnim elektroautomatykiem okrętowym z Gdyni. Z racji specyfiki swojej pracy, w ciągu roku ma nawet 6 miesięcy urlopu, który w jak największym stopniu stara się poświęcać na podróżowanie. Między innymi to sprawiło, że założył fanpage Biedronka on Tour, na którym zamieszcza swoje (i nie tylko) zdjęcia zrobione w najbardziej charakterystycznych miejscach świata z nieodłącznym atrybutem, czyli... reklamówką popularnego dyskontu. Facebookową stronę pana Aleksandra śledzi już prawie 40 tysięcy osób i liczba ta z dnia na dzień rośnie.

- Mój pomysł nie jest zbyt oryginalny. Zainspirowało mnie zdjęcie tzw. typowego "Janusza", czyli mężczyzny z wąsem, w sandałach i skarpetkach, z reklamówką Biedronki w dłoni, który sfotografował się na tle Tadź Mahal w Indiach. Wtedy myślałem, że to fotomontaż, ale później ten człowiek odezwał się do mnie i podesłał inne swoje zdjęcia - opowiada pan Aleksander.

Stwierdził więc, że on również spróbuje. Jego pierwsze zdjęcie w tym stylu miało powstać podczas meczu mundialu 2014 w Brazylii pomiędzy USA a Belgią. - Niestety, siatka została w plecaku, a plecak musiałem zostawić przed wejściem na stadion - wspomina. Dlatego pierwszy raz sfotografował się w maju 2016 roku w Oakland podczas meczu Konferencji Zachodniej NBA. - Następnego dnia powstało zdjęcie w Wielkim Kanionie rzeki Kolorado w Arizonie, potem w Chicago i tak dalej - wymienia.

Zdjęcia z podróży pana Aleksandra z reklamówką podbijają internet >>>

Na początku Aleksander Dadela chciał po prostu rozbawić znajomych. Jego zdjęcia ze sklepową siatką tak im się jednak spodobały, że postanowił założyć fanpage. - Jeśli chodzi o cel tych zdjęć, to nic się nie zmieniło. Robię to tylko po to, aby choć na chwilę każdy, kto zobaczy kolejne publikacje, się uśmiechnął. Może widok któregoś ze zdjęć spowoduje choć u jednego z odbiorców dobry humor - tłumaczy. 

Dla jednych wiocha, dla innych świetna pamiątka

Choć większość komentarzy ma pozytywny wydźwięk, zdarzają się też negatywne reakcje, ale pan Aleksander przekonuje, że hejt go nie rusza. - Jestem dorosłym człowiekiem z ustabilizowanym życiem. Ci, którzy mówią, że to wiocha i jaki to ze mnie "Janusz", często najprawdopodobniej próbują leczyć swoje kompleksy. Jeżeli im to pomaga, w co wątpię, to niech hejtują - ucina.

Na prowadzonym przez niego fanpage'u zamieszczane są zdjęcia zrobione tylko za granicą. - Nie jest sztuką zrobić sobie zdjęcie pod dyskontem albo w jego pobliżu - mówi i dodaje, że cieszą go wszystkie jego zdjęcia, ale kilka odwiedzonych miejsc wywarło na nim szczególne wrażenie.

- Cudowne są Blue Mountains niedaleko Sydney czy Great Ocean Road w pobliżu Melbourne w Australii. Ale wszystkim polecam także doskonale znany Wielki Kanion w Arizonie czy mniej znane, a bardzo piękne i spektakularne miejsce, jakim jest Yosemite National Park w Kalifornii - wymienia.

Popularność fanpage'a Biedronka on Tour wzrosła do tego stopnia, że użytkownicy zaczęli przysyłać również swoje zdjęcia. - Bardzo się cieszę, że ludzie podchwycili pomysł. Publikuję nadesłane zdjęcia zgodnie z kolejnością ich otrzymania, a w trakcie sezonu wakacyjnego dostaję ich szczególnie dużo, dlatego proszę wszystkich o wyrozumiałość. Zdjęcia nadesłane do połowy lipca będą publikowane aż do końca września, a i tak już publikuję nie jedno i nie dwa, a trzy zdjęcia dziennie. Nie chcę też robić większej liczby publikacji, bo obawiam się że niektóre ze zdjęć mogłyby w takim przypadku „zginąć w tłumie”, a uważam, że każdy zasłużył na swoje 5 minut - wyjaśnia pan Aleksander.

Zdjęcia wywołują jednak nie tylko zainteresowanie internautów. Mężczyznę zaczepiają również ludzie na ulicy, którzy pytają, o co chodzi z tą reklamówką. - Prawie zawsze pada takie pytanie z ust obcokrajowców i bardzo chętnie wszystkim tłumaczę. Moim zdaniem to dobry sposób na nawiązanie rozmowy i nowej znajomości - mówi.

Zdarzały się też sytuacje, że zdjęcia panu Aleksandrowi robili turyści z Polski, tak było m.in. na Willis Tower w Chicago. - Zrobili mi zdjęcie, a potem pożyczyli ode mnie reklamówkę i sami się z nią sfotografowali - opowiada.

Od europejskich stadionów przez Koreę aż do... Polski

W najbliższym czasie pomysłodawca fanpage'a planuje odwiedzić przede wszystkim stadiony piłkarskie. - Jestem wielkim fanem piłki nożnej. Będę jeździł po różnych stadionach, od PSG po Ajax, od Manchesteru City po Groningen, Borussię Mönchengladbach czy Valdur Reykjavik - wymienia. Ale najwyżej na liście są Mistrzostwa Świata w Moskwie w 2018 roku, na których pan Aleksander ma nadzieję zobaczyć naszą reprezentację. 

Wśród celów pozasportowych znalazła się przede wszystkim Ameryka Południowa. - Chcę też pojechać do Japonii i Korei Południowej, bo ostatnio w tych krajach gościłem jeszcze w latach 90. - dodaje. Potem pan Aleksander chce skupić się na Polsce. - Wstyd jest mi się często przyznać, że odwiedziłem wszystkie kontynenty, a w życiu nie byłem w Białymstoku, Kielcach czy Lublinie i dlatego chciałbym to naprawić - mówi.

W niedzielę, 20 sierpnia, minie dokładnie rok od opublikowania pierwszego zdjęcia na Biedronka on Tour, a na jego obserwujących czeka niespodzianka. - Chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim, którzy pomagają mi tworzyć fanpage - mówi Aleksander Dadela.

Na desce, na nartach, na rowerze - nawet w sierpniu! Do tego raju dojedziesz z Polski samochodem [TRIP WE DWOJE]

Komentarze (25)
Ta reklamówka widziała więcej niż niejeden turysta. "Nie rusza mnie, gdy ktoś nazywa mnie Januszem"
Zaloguj się
  • informator1950

    Oceniono 21 razy 15

    Od 30 lat mieszkam w USA i w lokalnym 'markecie' Stew Leonards w Norwalk, CT wisiały już wtedy zdjęcia klientów z ich reklamówkami z całego świata. Wtedy jeszcze nie było internetu a więc były to zdjęcia na dużej tablicy i zmieniały się co kilka dni. Fajny zwyczaj laczacy nieznanych sobie ludzi szczególnie na internecie.

  • Alf Alf

    Oceniono 11 razy 5

    Faza był z reklamówka Biedronki w ponad 60 krajach i jeździ dalej

  • krzepki.harry

    Oceniono 10 razy 4

    Włożyłby do niej choćby zdechłego gołębia dla obciążenia, bo na niektórych zdjęcia zwisa smutno na pusto!

  • maaac

    Oceniono 16 razy 2

    Cóż sprytne zagranie jakiegoś inteligentnego marketingowca Biedronki? Czy po prostu fuks firmy wygrany na loterii. No bo nieważne czy dobrze czy źle byle mówili i nazwiska/nazwy nie przekręcali.

  • gucio1882

    Oceniono 2 razy 0

    Yyym. Szybkie pytanie - typ robi to od roku? Na piechotę poszedł na te wszystkie kontynenty, czy jakaś linia lotnicza postanowiła go wozić za friko?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX