Po wierchach, kopach i dolinach... Polskie góry od granicy do granicy

Wystarczy dwa miesiące, żeby przejść 900-kilometrową koronę polskich gór, czyli najwyższe szczyty 28 pasm

Górską wyprawę rozpoczynamy w Świeradowie Zdroju, niewielkiej miejscowości u stóp Gór Izerskich z dobrą bazą noclegową. To najbardziej wysunięte na zachód pasmo w Sudetach na pograniczu z Czechami i Niemcami. Najwyższy szczyt to Wysoka Kopa (1126 m n.p.m.).

Po godzinie marszu niezbyt stromym szlakiem prowadzącym na południe dotrzemy na Halę Izerską znaną z surowego klimatu. Nawet w lipcu temperatura w nocy spada do -3 st. C. Kiedyś była tu niemiecka wioska Gross Iser spacyfikowana pod koniec II wojny. W jedynym ocalałym budynku, tzw. Chatce Górzystów, mieści się dzisiaj niewielkie schronisko.

Idąc dalej na południe, po godzinie dotrzemy do wzniesienia Orle. Tutaj skręcamy na wschód i po kolejnej godzinie znajdziemy się w Jakuszycach, tuż przed Szklarską Porębą. Stąd już tylko krok w Karkonosze.

Szklane szlaki

Przekraczając Przełęcz Szklarską (886 m n.p.m.), żegnamy się z Górami Izerskimi i rozpoczynamy wędrówkę po Karkonoszach, najwyższym i największym paśmie Sudetów. Przymiotnik "szklarska" występujący w tutejszych nazwach pochodzi od dawnych hut szkła, z których pierwszą założono w XIV w.

Droga z Jakuszyc na Halę Szrenicką (1200 m n.p.m.) zajmuje dwie i pół godziny. Możemy odpocząć w schronisku, by nabrać sił na dalszą drogę wzdłuż głównej grani Karkonoszy. Przez graniczącą z Czechami Szrenicę (1362 m n.p.m.) po nieco ponad trzech godzinach dotrzemy na Przełęcz Karkonoską. Można tu zanocować w schronisku Odrodzenie.

Po niespełna dwóch godzinach porannego marszu zdobędziemy Śnieżkę (1602 m n.p.m.), najwyższy szczyt nie tylko Karkonoszy, ale całych Sudetów. Po kolejnych dwóch godzinach docieramy do schroniska na przełęczy Okraj - na skraj Karkonoskiego Parku Narodowego.

Od Waligóry do tkaczy

Z przełęczy Okraj (tędy można wjechać samochodem do Czech) przez całe Góry Kamienne wiedzie szlak do odległego o 50 km Tłumaczowa. Można go przejść w dwa dni drogą, która po stromych Karkonoszach wyda się łagodnym podejściem. Najwyższy szczyt - Waligóra - ma zaledwie 936 m n.p.m.

Geografowie podzielili Góry Kamienne na kilka mniejszych jednostek: Góry Krucze, Czarny Las, Pasmo Lesistej, Góry Suche i Wzgórza Krzeszowskie.

W pierwszym dniu wędrówki - idąc od rana do zmierzchu - powinniśmy dotrzeć z przełęczy Okraj do Chełmska Śląskiego, leżącego już za Górami Kruczymi. Nocleg znajdziemy bez kłopotu w prywatnych kwaterach. W Chełmsku warto zobaczyć drewniane domki z początku XVIII w. wybudowane dla tkaczy sprowadzonych z Czech i Bawarii.

Drugiego dnia Góry Kamienne pozostawimy już za sobą, odpoczywając na granicy z Czechami w miejscowości Tłumaczów. I tu nietrudno o nocleg.

Jak po stole

Z Tłumaczowa do Radkowa w Górach Stołowych przejdziemy po 90 min. marszu. Marszu, bo w tych górach poza nielicznymi skalnymi schodami trudno mówić o wspinaniu się na szczyty. Mają charakterystyczny płytowy kształt, który nie występuje nigdzie indziej w Polsce. "Stoły" są długie na 17 km i szerokie na 4 km, więc wystarczy dwa dni na odwiedzenie wszystkich najciekawszych miejsc.

Szlak z Radkowa wiedzie na zachód w stronę Pasterki na dwugodzinny spacer tzw. ścieżką skalnej rzeźby. Zgromadzono tu głazy o przedziwnych kształtach, a także pamiętające niemieckich gospodarzy Sudetów wyryte w kamieniu przedwojenne oznaczenia szlaków. Po trzech kwadransach - tym razem kierując się na południe - dojdziemy do Karłowa. Tutaj koniecznie trzeba zobaczyć pobliski rezerwat Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.) z kamiennymi stworami wyrzeźbionymi przez naturę. Oczami wyobraźni można wypatrzyć zaklęte w głazach postacie, choćby sowę i małpoluda.

Godzinę zajmie nam dojście do Błędnych Skał - labiryntu szczelin z popękanego piaskowca. Stąd dwie godziny do Kudowy Zdroju, jednego z najstarszych uzdrowisk w Europie. Można się tu zatrzymać na nocleg.

Rano znowu na szlak. Po czterech godzinach marszu, m.in. przez Przełęcz Lewińską, Grodziec i Homole, odwiedzimy inne znane uzdrowisko - Duszniki Zdrój. Jeśli jednak nie chcemy się tu zatrzymywać, warto iść jeszcze przez trzy kwadranse do schroniska Pod Muflonem uważanego za jedno z najładniejszych w Sudetach - już w Górach Bystrzyckich.

Złoty zdrój

Po dość łagodnych stokach Gór Bystrzyckich w ciągu dwóch dni dojdziemy do Bystrzycy Kłodzkiej, mijając pod drodze objęte ochroną torfowisko pod Zieleńcem. Sam Zieleniec to dobre miejsce na nocleg (wiele prywatnych kwater).

Z Bystrzycy już tylko kilkanaście kilometrów do rozsławionego przez Stanisława Bareję w filmie "Miś" Lądka Zdroju u stóp Gór Złotych, które są jednym z dłuższych pasm górskich w Sudetach. Nazwa pochodzi od występującego w okolicach Złotego Stoku cennego kruszcu, który nadal można tu znaleźć. Historię i metody wydobywania złota prześledzimy w podziemnym muzeum. Marząc o bogactwie, żegnamy się z Sudetami.

Ciężko pod Baranią

Sudety od Beskidów oddziela uprzemysłowiony Śląsk. Nawet najbardziej zatwardziałym piechurom nie polecam kilkudniowej wędrówki wśród kopalnianych hałd. Do Ustronia w Beskidzie Śląskim, skąd prowadzi szlak aż w Bieszczady, proponuję więc dojechać pociągiem lub autobusem.

Po samym Beskidzie Śląskim łagodny początkowo szlak wiedzie z Ustronia do Węgierskiej Górki. Drogę najlepiej zaplanować na dwa dni. Pierwszego dnia w ciągu siedmiu godzin dojdziemy przez górującą nad Wisłą Adama Małysza Czantorią (955 m n.p.m.) i Soszowem (886 m n.p.m.) do Stożka, gdzie można przenocować w schronisku. Nazajutrz czeka nas dziesięciogodzinna droga do Węgierskiej Górki przez przełęcz Kubalonkę i Baranią Górę.

Szlak nie jest zbyt trudny, jedynie podejście pod Baranią Górę może nieco zmęczyć.

Jak w Alpach

Ruszając z Węgierskiej Górki na południowy wschód, wchodzimy w Beskid Żywiecki i na słowacki odcinek polskiej granicy ciągnący się aż po Bieszczady. Tutaj już nie tak łatwo maszerować jak na Śląsku. Wśród szczytów góruje graniczna Babia Góra (1725 m n.p.m.), najwyższy poza Tatrami wierzchołek w kraju. Babia Góra i pobliskie Pilsko (1557 m n.p.m.) to jedyne beskidzkie szczyty o charakterze alpejskim. Zadowolą najbardziej wytrawnych piechurów. Dlatego na przejście tego pasma zarezerwujmy trzy dni. Po sześciu godzinach dotrzemy z Węgierskiej Górki przez Halę Rysiankę na Halę Miziową, gdzie można zanocować w schronisku. Ale przedtem warto zdobyć górujące nad Miziową Pilsko.

Droga z Hali Miziowej do Markowych Szczawin, schroniska na północnym stoku Babiej Góry, zajmie kolejny dzień - ok. ośmiu godzin marszu. Potem udajemy się z Babiej Góry przez Przełęcz Krowiarki na Halę Krupową. Odpoczniemy w bardzo miłym schronisku znanym w okolicy z organizowania interesujących imprez z cyklu "Na Hali Krupowej".

Kolejny dzień - wędrówka przez Orawę na Podhale. Podziwiając piękno pól, łąk i przydrożnych kapliczek Kotliny Orawsko-Nowotarskiej, przejdziemy przez Jordanów do Rabki. To już Gorce.

Skok w bok

Jeśli chcemy z bliska podziwiać najpiękniejsze pasma górskie w Polsce, musimy zboczyć z beskidzkiego szlaku. Trzeba jednak pamiętać o tym, że Tatry są dużo bardziej wymagające od innych gór w Polsce. Kto jest zmęczony wędrówką po Sudetach i Beskidach, niech lepiej nie planuje tu zbyt wielu wyjść szczytowych.

Tatry oddalone są od Gorców o 30 km. Do Zakopanego dojedziemy pociągiem lub autobusem w pół godziny z Nowego Targu lub w niespełna godzinę z Rabki. Tatrzański skok w bok może trwać zarówno jeden dzień - tyle wystarczy na wyprawę na najwyższy szczyt Polski, a tym samym najwyżej położone turystyczne przejście graniczne Rysy (2499 m n.p.m.) - jak i dwa tygodnie, jeśli chcemy zajrzeć we wszystkie partie Tatr, nocując w licznych schroniskach. Musimy jednak liczyć się z tłokiem na szlakach. Latem rzesze turystów ciągną nad Morskie Oko, na Giewont, a nawet przez Orlą Perć, choć to najtrudniejsza wysokogórska droga turystyczna w kraju. Nieco spokoju można zaznać jedynie w rzadziej odwiedzanych Tatrach Zachodnich, na górujących nad Doliną Chochołowską (schronisko) szczytach: Starorobociańskim, Grzesiem czy Rakoniem.

Spokój na Turbaczu

Od tatrzańskiego tłoku najlepiej odpocząć, wracając pociągiem do Nowego Targu lub Rabki, by wyruszyć na beskidzki szlak w Gorce. Nazwa tego łagodnego pasma pochodzi od słowa "gorzeć", czyli palić. Właśnie przez wypalanie pasterze wołoscy pozyskali tu polany do wypasu owiec i bydła. Główną cechą Gorców jest spokój. Na pewno nie natrafimy tu na takie tłumy jak w Tatrach, a nierzadko nikogo nie spotkamy w drodze do schronisk na Starych Wierchach czy najwyższym szczycie Gorców - Turbaczu (1310 m n.p.m.). Z Rabki na Turbacz dotrzemy, nie forsując się zbytnio, w nieco ponad trzy godziny, z Nowego Targu wystarczy dwie i pół godziny.

Przejście z Turbacza przez Przełęcz Knurowską, Lubań i Krościenko nad Dunajcem zajmie nam dziewięć godzin.

Z flisakami nad Dunajcem

W Krościenku można zaplanować kolejną przerwę w wędrówce po Beskidach. Warto bowiem zobaczyć okalające miasteczko od południa skalne Pieniny. Wystarczą dwie godziny niezbyt trudnej drogi, by wdrapać się na pięknie położone nad granicznym w tym miejscu Dunajcem Trzy Korony (982 m n.p.m.). Przy szlaku na szczyt znajduje się schronisko o tej samej nazwie.

Jednak największą atrakcją jest spływ łodziami flisackimi przełomem Dunajca. Można także pożeglować po pobliskim Jeziorze Czorsztyńskim.

Przez Prehybę do Rytra

Z Krościenka nad Dunajcem dalsza droga na wschód prowadzi łagodnymi stokami przez Beskid Sądecki. Tutejsi górale nazywani są Lachami. Piękny przełom wypływającego ze Słowacji Popradu dzieli Beskid Sądecki na pasmo Radziejowej (1262 m n.p.m.) i pasmo Jaworzyny (1114 m n.p.m.). Łącznie liczą 50 km, które piechur bez większego problemu powinien przejść w dwa dni.

Z Krościenka przez Prehybę i Radziejową w ciągu dziewięciu godzin dotrzemy do Rytra nad Popradem, niewielkiej miejscowości między Nowym Sączem i Piwniczną Zdrój.

Mniej więcej tyle samo czasu zajmie nam dotarcie stąd przez Jaworzynę Krynicką do samej Krynicy Górskiej, perły polskich uzdrowisk, gdzie kończy się Beskid Sądecki. Popijając zdrowotne wody, nabierzemy sił do dalszej drogi.

Przez łemkowskie wsie

Nazwa Beskidu Niskiego sugeruje, że można go łatwo pokonać. Nic z tego - choć niski (najwyższy szczyt Lackowa ma 997 m n.p.m.), to rozległy. Z ponad 500 km głównego szlaku beskidzkiego aż sto prowadzi przez Beskid Niski, m.in. przez puste doliny i łemkowskie wsie. Jeszcze trudniej tu o turystę niż w Gorcach. Przez pięć dni marszu możemy nie spotkać ani jednego piechura, choć na naszej drodze są dwa parki narodowe - Magurski i Jaśliński. Noclegi - u gospodarzy w nielicznych wioskach. Dopiero na pograniczu z Bieszczadami, w Komańczy, znajdziemy turystyczny nocleg z prawdziwego zdarzenia.

Przez dzikie połoniny

Bieszczady, wschodni karpacki przyczółek Polski, to nasze najdziksze. Można je przejść w cztery dni, ale na pewno warto zatrzymać się tu dłużej. Z Komańczy do słynnych połonin jest jeszcze kawał drogi. Na razie wędrujemy po Ciśniańsko-Wetlińskim Parku Krajobrazowym. Z Komańczy przez przełęcz Żebrak do Cisnej prowadzi dziesięciogodzinny szlak przez góry. Można zanocować w schronisku PTTK.

Z Cisnej przez graniczący ze Słowacją Okrąglik po siedmiu godzinach dojdziemy do miejscowości Smerek, tuż przy granicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Ze Smerka wychodzi szlak prowadzący przez dwa najpiękniejsze miejsca w tych górach - Połoninę Wetlińską i Połoninę Caryńską. Po dziesięciu godzinach ujrzymy Ustrzyki Górne, główną bazę turystyczną w okolicy.

Przez Szeroki Wierch, Tarnicę, Krzemień i Bukowe Berdo po siedmiu godzinach zejdziemy do malutkiej wioski Muczne, tuż przy granicy ukraińskiej. Prawie wszyscy gospodarze oferują tu noclegi.

Choć przeszliśmy już Bieszczady, to szlak się tutaj nie kończy. Idąc na południe wzdłuż ukraińskiej granicy po powoli zanikającej asfaltowej drodze, po sześciu godzinach dotrzemy do istniejącej tu przed wojną wsi Sianki (nocleg można znaleźć po drodze w niewielkim schronisku). Z osady zachował się tylko cmentarz i ledwo widoczne pozostałości fundamentów dawnych domów. To najbardziej na południe wysunięty kawałek Polski. W promieniu trzech kilometrów prawie wszędzie wokoło Ukraina - na wschodzie, południu i zachodzie. Polska tylko na północy.

Więcej o: