Odwiedzili 9 krajów w 10 miesięcy. I to z dzieckiem. "Nie rzuciliśmy pracy. Po prostu mamy PLAN" [WYWIAD i ZDJĘCIA]

W ciągu ostatnich 10 miesięcy odwiedzili ponad 30 miejsc w 9 krajach na 3 kontynentach. Jak im się to udało bez rzucenia pracy i z dzieckiem u boku? Poznajcie rodzinę oWady bez O, czyli Łajkę, Wadynia i 3-letnią Zuzę.

oWady bez O to rodzina, która udowadnia, że aby spełniać marzenia o podróżowaniu po świecie, nie trzeba rzucać pracy w korporacji ani sprzedać mieszkania, najważniejszy jest PLAN.

Łajka to przede wszystkim mama i multizadaniowiec. Miłośniczka podróżowania, tańca, filmu, kultury amerykańskiej i buddyjskiej, kuchni tajskiej, hinduskiej oraz wszystkiego o smaku mięty i cytryny.

Wadyń to człowiek, który przez 20 lat na wakacje jeździł w jedno i to samo miejsce, a pierwszy raz za granicą był dlatego, że poznał Łajkę.

Zazu - nieposkromiona trzylatka i największa miłość swoich rodziców. Leciała samolotem więcej razy niż niejeden dorosły, a jej ulubionymi zwierzętami są żyrafa, hipopotam, nietoperz i krokodyl.

Rodzina wspólnie w ciągu ostatnich 10 miesięcy odwiedziła ponad 30 miejsc w 9 krajach na 3 kontynentach. Jak sami mówią, to nie było ich ostatnie słowo i na ten rok również mają w planach niezwykłą podróż, oczywiście we trójkę.

Kenia, Diani BeachKenia, Diani Beach Fot. oWady bez O

Skąd pomysł na tak niezwykłe wyprawy?

-  Zawsze podróżowaliśmy bliżej lub dalej. Przez ostatnie 10 miesięcy odwiedziliśmy ponad 30 miejsc w 9 krajach na 3 kontynentach, wciąż mając pełnoetatową pracę. Pomysły na wyjazd wpadają z różnych stron. Raz to wymarzone miejsca, które od zawsze są na naszych listach "konieczne do zobaczenia", innym razem, dlatego że akurat była promocja, a nam przypasował kierunek, albo odwiedzamy znajomych. Zdarza się również tak, że któreś z nas musi pojechać gdzieś biznesowo, więc jedziemy wszyscy, żeby wykorzystać okazję na odwiedzenie nowego miejsca. 

Jak udało wam się pogodzić dalekie i częste podróże z pracą?

- W momencie, kiedy zaczynamy planować, gdzie można w tym roku pojechać, pojawia się tyle pomysłów, że od razu musi wejść w życie logistyka. Zazwyczaj chcemy mieć jeden dłuższy i wymarzony wyjazd i kilka okołoweekendowych, jakiś szybki city break albo choćby wypad na Mazury. W zeszłym roku już w styczniu wiedzieliśmy, że na jesieni pojedziemy do Tajlandii i Kambodży. W międzyczasie pojawiły się też wyjazdy weekendowe, jak Londyn, Wiedeń czy wiele letnich wyjazdów nad polskie morze czy ukochane Mazury. Biorąc wolne w piątek i poniedziałek, tworzymy sobie też tzw. przedłużone weekendy. Tak odwiedziliśmy Ateny i objechaliśmy Oslofjord w Norwegii. Często wykorzystujemy też dni ustawowo wolne od pracy, tak np. w Wielkanoc pojechaliśmy do Gruzji czy ostatnio Nowy Rok i święto Trzech Króli spędziliśmy w Kenii.

Czy zdarzały się podróże spontaniczne, czy wszystkie kierunki, które odwiedziliście, były wcześniej przemyślane?

- Owszem, często spontanicznie wyjeżdżamy na Mazury czy do Trójmiasta. Ostatnio niespodziewanie i totalnie nieplanowana wpadła nam właśnie podróż do Kenii. Dowiedzieliśmy się o niej niecały tydzień przed wyjazdem, choć i w tym przypadku szybko wszystko zaplanowaliśmy.

Które miejsce najbardziej was zaskoczyło, a które rozczarowało?

- Każda podróż ma swoje plusy i minusy. W ostatnim roku zakochałam się w Norwegii i z pewnością tam wrócę. Są też kraje, takie jak Tajlandia, które odwiedziłam już po raz kolejny, jednak mimo wszystko wciąż mnie zaskakują. Gruzja w małym Udabno na granicy z Azerbejdżanem zaskoczyła nas polską gościnnością. Natomiast Londyn, który kiedyś wydawał się łatwy i przyjazny, z dzieckiem okazał się zbyt szybki, niedostępny i rozczarowujący.

Nie obawialiście się podróżowania z 3-latką?

- Podróżujemy razem, bo jesteśmy rodziną, a Zazu jest jej nieodłączną częścią. Owszem, czasami chce się uciec na 2 dni tylko we dwoje, żeby mieć chwilę spokoju, ale nie wyobrażam sobie tygodnia czy więcej w podróży bez Zuzy. Byłaby to największa tęsknota. Dlatego warto podróżować razem, aby historia naszej rodziny wzbogacała się o kolejne przeżycia. W podróży łatwiej nam mieć czas dla siebie nawzajem.

9 krajów w 10 miesięcy - zdjęcia z wyprawy rodziny oWady bez O [GALERIA ZDJĘĆ]

Pomorze, PolskaPomorze, Polska Fot. oWady bez O

Podróżowanie z dzieckiem ma swoje plusy czy minusy?

- Gdy dzieciaki u Zuzy w żłobku uczyły się kolorów, na różne hasła odpowiadały: „zielony jak trawa”, „czerwony jak serce", Zazu za to powtarzała: „czerwony stop, a zielony znaczy jedź”. Czy to znaczy, że robimy coś nie tak? Nie, po prostu otwieramy jej inne drogi postrzegania świata. W podróży nie spędzamy wielu godzin nad książkami i łamigłówkami. Dużo fajniej jest liczyć kamyki na plaży, rozpoznawać rodzaje zwierząt po dźwiękach czy uczyć się po angielsku nowych słówek usłyszanych na ulicy. 

Oczywiście, są też trudne chwile. Gdy maluch płacze, marudzi, jest nieznośny i co krok wyprowadza nas z równowagi swym zachowaniem. Gdy nie możemy się dogadać z partnerem i zamiast rozmawiać, warczymy na siebie. Gdy mamy wszystkiego dosyć, marzymy o tym, by się wyspać, odpocząć, odciąć od wszystkiego, a tu mały człowiek domaga się uwagi. Tyle że to wszytko trwa krótko, najczęściej następnego dnia nie pamiętamy już, co nas tak zdenerwowało.

Stara prawda ludowa mówi: "małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot". Ma to przełożenie na różne dziedziny. Podróżowanie z niemowlakiem, mimo że budzi najwięcej obaw, w gruncie rzeczy jest najprostsze. Maluch, który jedzenie ma na wyciągnięcie ręki, dodatkowo leży w przytulnym wózku albo kołysany jest przez rodziców w chuście, przyjmuje świat z otwartością, bo wszystko wtedy wydaje się nowe. Niezależnie, czy jest w domu, czy w podróży. Tak naprawdę każdy wiek jest dobry. Dwulatek potrafi bawić się z rówieśnikami bez względu na różnice kulturowe i językowe, przedszkolak wprawi cię pewnie w zdumienie własnym widzeniem świata, dziesięciolatek zaś zaskoczy cię pytaniami i dociekliwością.

Jeśli zastanawiasz się nad tym, że „kiedyś to sobie pojedziemy w wymarzone miejsce”, być może to kiedyś - to jest właśnie teraz, bo czas idealny po prostu nie istnieje.

Jak dziecko reagowało na wyjazdy i zmieniający się otaczający je świat? Miało jakieś swoje spostrzeżenia?

- Często spotykamy się z krytyką, że "po co ciągać ze sobą dziecko i tak niczego nie zapamięta". Oczywiście, że nie będzie pamiętać, ale nie podróżujemy po to, by tylko ona coś z tego miała. Podróżujemy, bo to kochamy, a razem dlatego, że nie wyobrażamy sobie inaczej. Wychodzimy z założenia, że jak nasza córka będzie chciała odwiedzić jakieś miejsce, w którym była w dzieciństwie, to po prostu sobie tam kiedyś pojedzie jeszcze raz. Czy żyjemy po to, by pamiętać? Zróbmy sobie rachunek sumienia, co pamiętasz z ostatnich wakacji? Z wypraw, kiedy byliśmy nastolatkami? Niewiele. Mamy pozostałości w postaci zdjęć, filmów, notatek, ale nasza pamięć przechowuje pojedyncze obrazy i historie. To właśnie one, to, co przeżyliśmy, kogo spotkaliśmy – to wszystko wpłynęło na nas, budując część naszej osobowości. Być może, to samo podróże dają naszym dzieciom.

Zazu podchodzi do wyjazdów jak do czegoś naturalnego. Codziennie rano, gdy wsiadamy do samochodu, pyta nas: "gdzie jedziemy?". Niezależnie, czy odpowiedź brzmi do Aten, Tajlandii, Afryki, czy po prostu do przedszkola, jej reakcja jest zawsze taka sama: "a, OK". 

Owszem, przez to, że dużo podróżujemy, dla mojej córki bardziej ekscytujące jest pójście do kina niż kolejny lot samolotem. Mam nadzieję, że dzięki temu łatwiej będzie jej podbijać świat na własną rękę, ale też będzie ekscytować się przyziemnymi rzeczami, które dla innych wydają się codziennością.

Grecja, AtenyGrecja, Ateny Fot. oWady bez O

Czy długo prowadzicie swój blog owadybezo.com, czy powstał on z okazji wypraw?

- Gdy wpadł mi pomysł na blog, to pojawiła się myśl o tym, żeby wszystko to, czego doświadczamy, było zebrane właśnie tu, w jednym miejscu, dostępne zaraz pod ręką. Żeby to nie były jakieś zdjęcia przechowywane na pendrive'ach i notatniki z informacjami o różnych fajnych miejscach porozrzucane gdzieś po kątach. Z czasem, jak zaczęłam go tworzyć od podstaw, narodziła się myśl o misji przekonania tych niezdecydowanych, tych, którzy zawsze chcieli, ale jakoś boją się zrobić pierwszy krok. Tych, którzy twierdzą, że podróżować z dzieckiem się nie da. Jak już blog ujrzał światło dzienne, stwierdziłam po prostu „najwyżej dziadkowie będą mieli co czytać”. Prowadzę go od mniej więcej roku i fakt, czasami zwyczajnie nie mam kiedy wrzucić najnowszego posta. Niektóre miejsca wciąż czekają na swoje opisanie. Jednak widzę spore zainteresowanie i interakcja z czytelnikami, ich pytania i prośby o porady dają mi kopa i utrwalają w przeświadczeniu, że warto to robić.

Czy macie już plany na tegoroczne podróże. Jakie miejsca zamierzacie odwiedzić tym razem?

- W tym roku postawiliśmy na wielką wyprawę. Coś, na co mieliśmy już ochotę od ponad dwóch lat. Ja jestem wielką fanką zróżnicowania amerykańskiej kultury, tego całego tygla, wielkiego kraju z milionem skrajności i dziwactw. Długo myśleliśmy, jak powinna wyglądać nasza pierwsza podróż do USA. Czy odwiedzić tylko jeden stan? Czy może bardziej szczegółowa objazdówka konkretnej części? Przez to, że mamy nieco inne zainteresowania, toteż inne miejsca w Stanach nas ciekawią. Wadyń najchętniej odwiedziłby słoneczną Kalifornię, mnie zaś ciągnie bardziej w stronę kreolskiego południa. Postawiliśmy na przejazd samochodem od Pacyfiku do Atlantyku, z Los Angeles do Nowego Jorku. Jesteśmy świadomi, że z racji ograniczonego czasu wyjazd będzie bardzo intensywny, ale tym razem nie zamierzamy aż tak dużo planować. Chcemy zatrzymywać się tam, gdzie nam się spodoba, i cieszyć się sobą i otaczającym nas światem przez ten czas.

Podróże rodziny oWady bez O można śledzić na ich blogu (owadybezo.com), FB, Instagramie.

POLECAMY: Podniebny hamak - tak dzieci podróżowały samolotami ponad 60 lat temu [ZDJĘCIA]

SPRAWDŹ TEŻ: Książki o podróżowaniu z dziećmi z serii "Mali Podróżnicy w Wielkim Świecie">>

 

 

Komentarze (35)
Odwiedzili 9 krajów w 10 miesięcy. I to z dzieckiem. "Nie rzuciliśmy pracy. Po prostu mamy PLAN" [WYWIAD i ZDJĘCIA]
Zaloguj się
  • adnan25

    Oceniono 48 razy 38

    Czytam, czytam i nie rozumiem. Żona zasuwa w korpo na stanowisku kierowniczym calutki dzień, uczy się jeszcze do egzaminów, ja też mam robotę i nie jesteśmy w stanie zaplanować zwykłego urlopu, bo najczęściej i tak wszystko wywraca się do góry kołami. Aktualnie żeby dostać 2 tygodnie urlopu to jest jakaś walka na śmierć i życie, żeby przedłużyć sobie weekend o kilka dni to przywilej kadry kierowniczej. Już nie wspominając o tym, z czego te podróże sfinansować. W artykule występuje takie podejście, jakby wypad do Kenii czy Gruzji był wyjazdem z Poznania do Warszawy. Wystarczy tylko kupić bilet za 100 zł i w drogę. Artykuł traktuję zatem jako przedstawienie ludzi z ciekawą pasją i funduszami na jej realizację. Sami też staramy się pokazywać świat córce podróżując na miarę swoich możliwości, zamiast włączać jej tylko telewizję. Jednak nawet największe chęci muszą być poparte odpowiednimi finansami.

  • nekaj

    Oceniono 44 razy 30

    i z czego to sfinansowali?
    a 3-latka będzie miała tylko wspomnienia wtórnie ze zdjęć, poza tym nic nie zapamięta - testowałem na własnych

  • 03730t

    Oceniono 32 razy 26

    Kartofle w piwnicy mi gniją po takich tekstach.

  • drkrieger

    Oceniono 26 razy 22

    Zuzazazu WAAAAT?

  • Jola Broda

    Oceniono 23 razy 19

    Interpunkcja i ortografia są tak tragiczne, że nie da się tego czytać.

  • ds215

    Oceniono 34 razy 18

    Co to za praca? czy zarabiajac 1800 zl miesiecznie na umowe zlecenia gdzie na moje miejsce jest 5 kandydatow da sie zorganizowac taki wypad?

  • karolinnu

    Oceniono 19 razy 17

    trzeba mieć najpierw lukratywną posadę w korporacji i partnera z tak samo lukratywną posadą i można planować. w polsce "b" nie da się.

  • nikanor

    Oceniono 15 razy 15

    Ej - a jak w ciągu 3 miesięcy zaliczę 25 krajów to też o mnie napiszecie w gazecie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX