Darłowo

Nie bójmy się ducha damy w powłóczystej szacie, z bursztynowym naszyjnikiem i lichtarzem w dłoni. To tylko księżna Zofia, która wybiera się na schadzkę z ukochanym

Mieszkańcy są dumni z królewskości miasta. I wcale nie przesadzają - Eryk I Pomorski władał Danią, Szwecją i Norwegią. Leżące u ujścia Wieprzy Darłowo niektórzy nazywają też Dwumiastem, bo składa się z właściwego Darłowa oraz leżącego nad samym morzem, odległego o niecałe 2 km Darłówka. - Ale Darłówek to też Darłowo! - zawsze przypomina burmistrz. Zresztą herb Darłowa - dziwny stwór rybogryf - też jest podwójny.

Bliźniak Hamleta

Cielę o dwóch głowach i przyrząd do przypiekania czarownic zobaczymy w darłowskim Zamku Książąt Pomorskich, jedynym w Polsce nadmorskim zamku gotyckim. Dwugłowe cielę urodziło się w latach 20. zeszłego wieku w poddarłowskiej wsi. A czarownic nigdy tu nie brakowało, ginęły na stosie jeszcze w XVIII w. Zamek jest uderzająco podobny do sławnego duńskiego Kronborgu, w którym Szekspir umieścił akcję "Hamleta". Skąd to podobieństwo? Na darłowskim zamku mieszkał i zmarł po burzliwym życiu sławny król Eryk I, zwany Ostatnim Wikingiem Bałtyku. Gdy został królem Danii, wybudował na wzór darłowskiego zamek Kronborg. Podobno gdzieś na zamku w Darłowie ukryte są wielkie skarby, które monarcha przywiózł ze sobą, gdy na starość powrócił do rodzinnego miasta.

Król Eryk spoczywa w gotyckim kościele Mariackim z XIV w. Łatwo go znajdziemy, bo potężna 60-metrowa wieża jest dobrym punktem orientacyjnym. Monarcha leży w kaplicy pod wieżą wraz z żonami ostatnich książąt zachodniopomorskich. Kolejne trumny króla rozpadały się, więc w 1888 r. cesarz niemiecki Fryderyk III ufundował porządny sarkofag z piaskowca. We wnętrzu świątyni warto przyjrzeć się pięknie rzeźbionej ambonie z XVIII w. Pod murami kościoła urządzono lapidarium z krzyży i nagrobków z poniemieckich cmentarzy. Gdy na zamkowym korytarzu spotkamy damę w powłóczystej szacie, z bursztynowym naszyjnikiem i lichtarzem w dłoni - nie bójmy się! To tylko duch księżnej Zofii, żony Eryka II. Księżna wybiera się właśnie na sekretną schadzkę ze swoim kochankiem, rycerzem Janem z Maszewa. Duch od pewnego czasu pojawia się tu na różnych uroczystościach. Na zamku zobaczymy też zabytkowe meble, kolekcję sztuki japońskiej oraz wspaniały, dziewięciopolowy herb Księstwa Pomorskiego, trzymany przez dwóch "dzikich mężów".

Zamek czynny cały tydzień 10-16, bilet 8 zł

Jak na Bornholmie

W rynku przy barokowym ratuszu stoi fontanna z 1919 r. z posągiem rybaka dźwigającego model łodzi (miejscowi żartują, że to jedyny rybak z Darłowa, który nie pije). Rzeźbę ufundowała rodzina Hemptenmacherów, właścicieli flotylli żaglowców. Cztery spiżowe płaskorzeźby wokół fontanny przedstawiają lokację Darłowa, budowę statku, statek handlowy pod pełnymi żaglami oraz gęsiarkę z podopiecznymi (wędzone gęsi były przez wieki eksportowym szlagierem Darłowa).

Stare Darłowo zachowało średniowieczny układ ulic. Na biegnącej od rynku ul. Powstańców Warszawskich jest deptak z ławeczkami i kafejkami. Dojdziemy nim do potężnej gotyckiej Bramy Wysokiej, jedynej zachowanej bramy miejskiej.

A za bramą, na prawo - coś dla oka. Wysmukły, kryty gontem, z dachem podobnym do namiotu kościół św. Gertrudy (ul. Cmentarna). Prawdopodobnie ufundował go w XV w. Eryk I Pomorski dla upamiętnienia swej pielgrzymki do Ziemi Świętej. To prawdziwy rarytas architektoniczny, bo innej świątyni w stylu gotyku skandynawskiego w Polsce nie uświadczysz (podobne możemy zobaczyć na wyspie Bornholm). Okna kościoła są podobne do bulajów dawnych okrętów. Sześcioboczne wnętrze ze sklepieniem gwiaździstym zdobi fresk z wizerunkiem patronki żeglarzy św. Gertrudy oraz godła cechów szewców i piwowarów.

"Kasieńką" w morze, kąpiel u Jana

Największy ruch panuje po obu stronach mostu zwodzonego na Wieprzy. Z nabrzeża przy moście kilka razy dziennie wypływa w morze "Kasieńka II" (50-minutowy rejs wycieczkowy kosztuje 15 zł). Z morza dobrze widać 115-metrowe wiatraki pierwszej w kraju farmy wiatrowej w pobliskim Cisowie. W lipcu z Darłowa zaczną kursować statki na Bornholm. To niedaleko - rejs w jedną stronę trwa 2 godziny.

Ulubionym miejscem spacerów jest w Darłówku falochron u ujścia Wieprzy. Stąd możemy obserwować powracające z rejsu kutry i statki wycieczkowe. Nieco więcej zobaczymy ze szczytu stojącej u nasady falochronu niewielkiej, 22-metrowej latarni morskiej (9-14, 15-18.30, 19-21, bilet 3 zł).

Przy ul. Władysława IV, głównym trakcie Darłówka, pełno jest lokali i kiosków oferujących ryby świeże i smażone, wędzone i gotowane. Świeżą rybę prosto z kutra dostaniemy w porcie rybackim.

Plaża w Darłówku rozciąga się po zachodniej stronie rzeki i jest bardzo szeroka. Po sztormach można tu znaleźć bursztyny - tubylcy zaklinają się, że zdarzają się nawet spore bryłki. W morskiej wodzie, i to niezależnie od pogody, możemy się wykąpać w jednym z basenów Parku Wodnego "Jan" przy ul. Północnej. Są tu rury do zjeżdżania - na czerwonej można się rozpędzić do zawrotnej prędkości (wiem coś o tym, bo sam nieźle się wystraszyłem), zielona jest trochę wolniejsza. Na miejscu sauny i łaźnie z dwiema wielkimi beczkami z lodowatą wodą do ochłody oraz kręgielnia.

Park Wodny" Jan", ul. Północna 11, poniedziałek-czwartek, niedziela i święta 9-21, piątek i sobota 9-22, bilet 2-godzinny 17 zł, weekend i święta 20 zł

Na dorsza!

Z takim marzeniem zjeżdżają do Darłowa wędkarze z całej Polski. Niewielki kuter z kilkunastoma osobami wypływa w morze wcześnie rano. 10-15 km od brzegu szyper za pomocą echosondy szuka dorszy i gdy wypatrzy je na monitorze, zatrzymuje kuter. Łowienie jest proste - długim wędziskiem należy wyrzucić blachę z haczykami (tzw. błysk) i czekać, aż opadnie na dno, czyli na głębokość ok. 20 metrów. Potem trzeba energicznie podnosić i opuszczać blachę, a gdy jakiś dorsz się połakomi, wyciągnąć go na pokład wielkim podbierakiem. Zdarzają się nawet kilkunastokilogramowe sztuki! Gdy połów nie idzie, na sygnał buczka wędkarze podnoszą kije i kuter odpływa trochę dalej. Wyprawa trwa ok. ośmiu godzin. Jak opowiadał mi znajomy wędkarz, podstawą udanego połowu jest spotkanie szypra z dobrym "nosem". Za niewielką opłatą rybacy oprawią naszą zdobycz. Radzę się ciepło ubrać - można nieźle zmarznąć nawet latem.

Rejs 100-150 zł od osoby, organizują je: Wiesław Szklany, tel. 0 502 152 705, Marek Sochoń, tel. 0 501 641 302, Mariusz Tomiak, tel. 0 602 265 695, Zenon Referda, tel. (0-94) 314 43 23, firma KTL, tel. 0 601 853 624, (0-94) 314 44 66

Więcej o: