Mazowsze, jakiego nie znacie

Nie trzeba jechać na pustynię, by zobaczyć oazę, ani nad morze, żeby brnąć przez wydmy. Wystarczy udać się 20 km na południowy wschód od centrum Warszawy

Na Równinie Garwolińskiej leży Mazowiecki Park Krajobrazowy (14 tys. ha), podzielony na część północną i południową przez Otwock i rzekę Świder. Wycieczkę zaczynamy na stacji w Świdrze. Kierujemy się na wschód uliczkami, które po niecałym kilometrze doprowadzą nas do niebieskiego szlaku. Teraz możemy skręcić w lewo i jechać wzdłuż rzeki lub jeszcze 1 km na wschód w stronę czerwonego szlaku, który doprowadzi nas do asfaltowej drogi łączącej północną część Otwocka z Wólką Mlądzką.

Pierwsza wersja jest trudniejsza, ale czekają nas piękne widoki meandrującej rzeki i spotkanie z zimorodkiem - rzadkim na Mazowszu maleńkim, wielobarwnym ptakiem.

Jeśli chcemy zaoszczędzić siły na dalszą leśną trasę, wybierzmy wersję drugą. Na asfaltowej drodze skręcamy w lewo i jedziemy na wschód do Wólki Mlądzkiej. Zobaczymy tu zabudowania z przełomu XIX i XX w., kapliczkę oraz niezwykłe kwietniki wykonane na... maszynach rolniczych. Zjedźmy na chwilę na mostek nad Świdrem, by nacieszyć oczy krajobrazem. Po przejechaniu rzeki, ciągle kierując się na wschód, dojeżdżamy do kolejnej szosy i skręcamy w lewo w kierunku Żanęcina (po drodze możemy odpocząć w barze Raj).

Wśród nowych domów z łatwością wypatrzymy zabytki architektury sprzed 100 lat. Na zachodnim skraju Żanęcina, przy kapliczce na rozstajnych drogach, skręcamy w prawo i jedziemy asfaltem 1,5 km na północ do Wiązowny. Jedni mówią, że nazwa miejscowości pochodzi od więzów, którymi krępowano ręce więźniów, inni - że po prostu od wiązów. W Wiązownie z łatwością odnajdziemy potężną sylwetkę klasycystycznego kościoła z XVIII w., dzieło Szymona Bogumiła Zuga. Warto obejrzeć wielką drewnianą dzwonnicę i piękne sosny przy kościele. Zwróćmy uwagę na stare drewniane domy, do dziś zamieszkane. W centrum Wiązowny dostajemy się na czerwony szlak, którym dojedziemy do sosnowego boru i dalej leśnymi drogami do Międzylesia. Ale zanim powrócimy do cywilizacji, musimy pokonać piaszczyste wydmy, po których kluczy szlak. I choć są one porośnięte drzewami i krzewami, często musimy prowadzić rower, grzęznąc w głębokim piachu. Nikt nie mówił, że będzie łatwo! Idąc łańcuchem wydm od szczytu do szczytu, aż trudno uwierzyć, że Mazowsze jest niziną. Nie próbujmy schodzić ze szlaku. Wokół są torfowiska (zwane tu ługami), które mogą okazać się pułapką bez wyjścia. Po przebrnięciu 2 km znajdziemy się w Białym Ługu. Wiosną zobaczymy tu maleńkie jeziorko pośród gęstych drzew, które w upalne lato zmienia się w trawiastą nieckę, po prostu znika z powierzchni ziemi niczym oaza na pustyni! Znad jeziorka cofamy się 200 m do niebieskiego szlaku i skręcamy w prawo. Tu czeka nas "premia górska", czyli wpychanie roweru po grząskim piachu na strome wzniesienie. Potem jest już łatwiej. Jedziemy 1200 m niebieskim szlakiem i docieramy do Kaczego Łęgu, dużego jeziora wśród trzęsawisk. Jedźmy do wyznaczonego biwaku, bo tylko tam bezpiecznie możemy zbliżyć się do wody. Przy odrobinie szczęścia o zachodzie słońca spotkamy wydry, cietrzewie, a nawet łosia, który przychodzi do jedynego w okolicy wodopoju. Jezioro możemy objechać, kierując się niebieskim szlakiem. Po 500 m skręćmy w prawo na żółty szlak, a po 1 km w lewo na czerwony, którym po 3 km dojedziemy do Międzylesia. Przejedźmy obok Centrum Zdrowia Dziecka. Teraz możemy jechać w stronę Anina albo dalej na północ szlakiem wśród drzew do Rezerwatu im. Króla Jana Sobieskiego. Po przejechaniu 3,5 km skręćmy na zachód - stąd już tylko 2 km do końca naszej trasy. Wyjeżdżamy w północno-zachodnim rogu rezerwatu w okolicy cmentarza wojennego i kościoła w Marysinie Wawerskim. Tu zaczyna się miasto.

Więcej o: