Dlaczego samoloty nie mogą latać, kiedy wybuchają wulkany?

W 2010 roku wybuch wulkanu w Islandii uziemił kilka tysięcy samolotów w Europie. Dziesiątki tysięcy osób musiały nocować na lotniskach. Decyzja o zamknięciu przestrzeni powietrznej przyniosła przewoźnikom milionowe straty, jednak była potrzebna. Unoszący się w powietrzu wulkaniczny pył stwarza śmiertelne zagrożenie.

Erupcje wulkanów powodują serie problemów. Do atmosfery wyrzucany jest popiół wulkaniczny, który może się wznieść na wysokość dochodzącą nawet do kilkudziesięciu kilometrów. Mniejsze elementy popiołu nazywane są pyłem, który niesiony przez wiatr dociera do miejsc oddalonych nawet o tysiące kilometrów od miejsca erupcji.

Taki pył może sparaliżować ruch lotniczy. Jednym z najbardziej znanych przykładów była seria wybuchów wulkanu Eyjafjallajökull w Islandii w kwietniu 2010 r. Erupcje były tak silne, że zamknięto przestrzeń powietrzną w większości krajów Europy. Odwołano tysiące lotów, a dziesiątki tysięcy pasażerów musiały spędzać całe dnie na lotniskach.

Czerwonym kolorem oznaczono kraje, które zamknęły swoją przestrzeń powietrzną w całości, a kolorem pomarańczowym te kraje, które zrobiły to częściowo. Dane z 18 kwietnia 2010 r.Czerwonym kolorem oznaczono kraje, które zamknęły swoją przestrzeń powietrzną w całości, a kolorem pomarańczowym te kraje, które zrobiły to częściowo. Dane z 18 kwietnia 2010 r. Czerwonym kolorem oznaczono kraje, które zamknęły swoją przestrzeń powietrzną w całości, a kolorem pomarańczowym te kraje, które zrobiły to częściowo. Dane z 18 kwietnia 2010 r. Źródło: wikimedia.org

 Chmura pyłu 17 kwietnia dotarła nawet do Morza Czarnego:

Tak wyglądało niebo nad Europą 17 kwietnia 2010 r.Tak wyglądało niebo nad Europą 17 kwietnia 2010 r. Tak wyglądało niebo nad Europą 17 kwietnia 2010 r. Źródło: wikimedia.org (maix), licencja CC

ZOBACZ ZDJĘCIA>>

Znajdujący się w powietrzu pył obserwowany z ziemi może wyglądać niewinnie, jednak dla pędzących kilkaset kilometrów na godzinę maszyn stanowi poważne zagrożenie. Jeśli samolot wleci w chmurę pyłu, to ostre cząsteczki mogą uszkodzić okna i znacznie pogorszyć widoczność. Na szczęście w takich sytuacjach pilotom pomagają wskazania radarów, dzięki którym mogą bezpiecznie sprowadzić samolot na ziemię.

Znacznie groźniejsze może okazać się zetknięcie pyłu wulkanicznego z silnikiem samolotu. Jeśli pył dostanie się do komory spalania, może uszkodzić łopaty turbin. Dodatkowo, panująca we wnętrzu silnika wysoka temperatura topi pył, który zmieniony w szkło może otaczać poszczególne elementy i w konsekwencji spowodować zablokowanie silników.

Miasto Chaitén w Chile po wybuchu wulkanu Chaitén  w maju 2008 r.Miasto Chaitén w Chile po wybuchu wulkanu Chaitén w maju 2008 r. Miasto Chaitén w Chile po wybuchu wulkanu Chaitén w maju 2008 r. fot. Rec79 (flickr), licencja: CC Attribution 2.0 Generic

Szkodliwe działanie pyłu wulkanicznego potwierdziła firma Aircraft Engines, która specjalizuje się w produkcji silników lotniczych. To w ich fabrykach powstaje silnik CFM56, w który wyposażona jest zdecydowana większość samolotów z rodziny Boeing B737 oraz Airbus A320. Silnik ten podczas startu rozgrzewa się do 1750 stopni Fahrenheita (ok. 954 stopnie Celsjusza), a podczas samego lotu "ochładza" się do temperatury 1470 stopni Fahrenheita (ok. 800 stopni Celsjusza). Taka temperatura wystarczy, aby zmienić pył w śmiertelnie niebezpieczne szkło.

POLECAMY: Pięć rzeczy, które w samolocie dostaniesz zupełnie za darmo>>