Galopem po Mazowszu

"Kochaj albo rzuć"- mówił mój ojciec, były kawalerzysta, gdy ponad 30 lat temu oznajmiłam mu, że zapisałam się na kurs w Akademickim Klubie Jeździeckim UW. Jak się wkrótce przekonałam, tak właśnie jest. Albo pokochasz od pierwszego wejrzenia, albo nigdy.

Nie mogę więc doczekać się końca tygodnia, by udać się do mojego ulubionego folwarku z gromadą przednich rumaków, począwszy od kuców, hucułów, koni małopolskich i wielkopolskich, a skończywszy na tych czystej krwi arabskiej i pełnej angielskiej.

W niedzielny poranek mknę opustoszałą o tej porze szosą katowicką w kierunku Grodziska Mazowieckiego i Żabiej Woli (ok. 40 km od Warszawy). Tuż za Żabią Wolą skręcam w prawo. Na wysokości Józefiny (i Huty Żabiowskiej z drugiej strony) wjeżdżam na wiadukt, dalej drogą w prawo w kierunku Grodziska Mazowieckiego, ku terenom Folwarku Musuły.

Pośród pól i łąk znajduje się stajnia, powozownia i liczący blisko sto lat spichlerz. W progu stajni wita mnie uśmiechnięty, lnianowłosy właściciel Musułów pan Leon Zdrojewski. Po chwili zjawiają się Magda i Michał - młoda para wspaniałych instruktorów - oraz pozostali amatorzy porannej przejażdżki (nasza ośmioosobowa grupa jest bardzo zróżnicowana pod względem wieku - od 16-latków po 60-latków).

Folwark Musuły, w odróżnieniu od licznych klubów i stajni w sąsiedztwie Warszawy, wyróżnia się swojskim klimatem mazowieckiej wsi. Poprzez swoją rozległość, położenie na pięknym, pagórkowatym terenie (50 hektarów, w tym stary park) i brak zabudowań w okolicy daje jeźdźcom poczucie przestrzeni, a koniom znakomity wybieg. No i nie przyjeżdżają tu szpanerzy.

Pobliskie lasy i zagajniki pachną sosną i brzozą. Galopujemy duktami, rozpraszamy się na leśnych polanach u schyłku zimy pełnych krokusów, wiosną konwalii, a latem chabrów i maków.

Po powrocie do stajni trudno rozstać się z wierzchowcem. Sięgamy do toreb i worków po kostkę cukru, marchewkę, kawałek suchego chleba. Chwytamy w rękę garść siana, by wytrzeć mokrą sierść, pęciny i kopyta. Przy kubku kawy lub herbaty wymieniamy wrażenia z przejażdżki. Magda, jako instruktor i lekarz weterynarii, udziela nam wskazówek. Opatruje końskie rany (od źle przypiętego siodła czy popręgu), namaszcza nadwerężone pęciny... Jeszcze nie tak dawno spotykaliśmy się przy tym przy stole z Henrykiem Machalicą, którego nieraz obserwowałam podczas czułych pogawędek z kobyłką Barką. Gdy odszedł, Barka długo przełamywała niechęć do nowych jeźdźców.

Wypad do Folwarku wypełnia mi cały dzień. Po jeździe - zależnie od pory roku - idę do lasu na poziomki, jagody lub grzyby.

Wracam do Warszawy przez Milanówek i Podkowę Leśną, gdzie zatrzymuję się na małe co nieco.

Folwark Musuły proponuje jazdy rekreacyjne i sportowe na różnym poziomie, dla starszych i młodszych, także dla początkujących, we wtorki, piątki, soboty i niedziele. Pół godziny jazdy z instruktorem kosztuje 25 zł, godzina jazdy w grupie - 30 zł. Można wykupić karnet na 10 jazd po 27 zł/godz. Organizowane są także przejażdżki bryczką, kuligi, ogniska i pikniki.

Musuły, ul. Folwarczna 3/5, tel. 0-606 483 478, faks 758 38 43, e-mail: biuro@stadnina-folwark-musuly.pl

http://www.stadnina-folwark-musuly.pl

Więcej o: