Matmata, podziemna wioska Berberów

Wiele rodzin ogrodziło swoje podziemne gospodarstwa drutem kolczastym, by zniechęcić wścibskich turystów

W środkowej Tunezji na skraju Sahary leży wieś Matmata, największa osobliwość tego kraju. W surowym krajobrazie niewysokich gór Dżebel Matmata żyją w niej plemiona Berberów zepchniętych tu przed wiekami przez arabskich najeźdźców. Matmata bywa nazywana wioską troglodytów, gdyż od niepamiętnych czasów tubylcy mieszkają pod ziemią w domostwach wydrążonych w miękkich, piaszczysto-gliniastych skałach.

Centrum podziemnego mieszkania to obszerne podwórze w kształcie okrągłej studni o głębokości 6-7 m i średnicy od 10 do 15 m. Z podwórza wchodzi się do izb, spiżarni, strychu i pomieszczeń gospodarczych wydrążonych na jednym lub dwóch poziomach. Do domostwa prowadzi pochyły tunel z poziomu gruntu na wewnętrzny dziedziniec. Pierwotnie łoża, ławy, półki modelowane były w ścianach. Największą zaletą podziemnych domów są ich właściwości izotermiczne: utrzymują chłód nawet w czasie największych upałów, zimą zaś jest w nich ciepło. Można je w prosty sposób rozbudowywać, w miarę jak powiększa się rodzina - niektóre składają się z dwóch, a nawet trzech dziedzińców połączonych tunelami.

Nie wiadomo, kiedy narodziła się ta unikalna metoda budowania mieszkań pod ziemią. Z pewnością jednak sięga bardzo odległych czasów, skoro już grecki historyk Herodot pisał o nich w V w. p.n.e.

Tradycyjnym zajęciem Berberów była uprawa ziemi: suchej, nieurodzajnej, lecz dającej skromne utrzymanie. Wśród niemal nagich, półpustynnych zboczy widać tu i ówdzie niewielkie kępy zieleni. Usypując w wąskich dolinkach zapory z ziemi i kamieni, tutejsi rolnicy tworzyli tarasy, które zatrzymywały trochę wody deszczowej i mułu. Dzięki temu mogli uprawiać kilka palm daktylowych, drzewka oliwne i figowce.

Dzisiaj życie mieszkańców Matmaty bardzo się zmieniło. Znaczna ich część porzuciła swoje domostwa i przeniosła się ok. 20 km na północ do Nouvelle Matmata - "nowoczesnej" wsi założonej przez władze tunezyjskie w celu odciążenia przeludnionej osady. Ci, którzy pozostali, w coraz mniejszym stopniu żyją z uprawy jałowych, suchych poletek i hodowli zwierząt. Od kiedy Tunezja otworzyła się na świat, coraz większego znaczenia nabiera turystyka. Unikalny w skali całego Maghrebu typ osadnictwa, oryginalna kultura berberyjska, urozmaicony półpustynny krajobraz i powiew Sahary przyciągają do Matmaty turystów. Przyjeżdżają nie tylko z pobliskiej Dżerby, ale również z odległych kurortów, jak Sousse, Monastyr czy Hammamet.

Do spopularyzowania jej atrakcji przyczyniły się z pewnością "Gwiezdne wojny". Część plenerów i scen była kręcona właśnie tutaj, np. powrót Luke'a do podziemnego domu, w którym dorastał. Pagórkowata okolica Matmaty, podziurawiona otworami podziemnych domów, tworzy księżycowy krajobraz, szczególnie niezwykły, gdy ogląda się go z góry.

Turystyka jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem Matmaty. Obsługa turystów daje zatrudnienie i dochód wielu mieszkańcom. Powstały restauracje, sklepy z pamiątkami oraz kilka hoteli, w tym trzy w dawnych "domach jaskiniowców". Warunki są w nich spartańskie, ale nocleg w takim hotelu to niezwykłe przeżycie.

Tubylcy jednak mają już dosyć występowania w roli żywych eksponatów muzealnych. Wiele rodzin ogrodziło swoje podziemne gospodarstwa drutem kolczastym, by zniechęcić wścibskich turystów.

Wizytę w Matmacie warto połączyć ze zwiedzaniem ciekawych miejsc w okolicach. Posuwając się nieco dalej na południe, dotrzemy do tzw. krainy ksarów. Są to ufortyfikowane osiedla berberyjskie na szczytach wzgórz, których głównym elementem są kilkukondygnacyjne obronne spichlerze zwane ghorfas. Ich powstanie związane jest z najazdami plemion Banu Hilal, które w XI w. spustoszyły tę niegdyś urodzajną krainę, zmuszając rdzenną ludność do usunięcia się w góry. Budowa potężnych, dziś już w większości zrujnowanych spichlerzy podyktowana była koniecznością obrony zapasów żywności.

Udając się od Matmaty w kierunku zachodnim, znajdziemy oazę Douz zwaną "Bramą Sahary". Dzięki wodom artezyjskim Douz wyrosło na spore osiedle, którego ludność żyje z plantacji palmy daktylowej liczących ok. 300 tys. drzew. Jest to również duży ośrodek hodowli wielbłądów, więc też przejażdżka "okrętem pustyni" należy do głównych atrakcji. Warto z niej skorzystać, zwłaszcza że sceneria jest wprost wymarzona - Douz leży na skraju Wielkiego Ergu Wschodniego - bezkresnych piaszczystych wydm. Senne Douz ożywia się w każdy czwartek, dzień targowy. Z całej okolicy ściągają handlarze i kupcy, którzy targując się namiętnie, tworzą swoisty barwny spektakl. Najważniejszym wydarzeniem w Douz jest coroczny grudniowy Festiwal Saharyjski - tygodniowe święto z występami folklorystycznymi, pokazami zwyczajów i ceremonii koczowniczych plemion, walkami na wielbłądach itd.

Będąc w tych stronach, nie sposób pominąć niezwykłego fenomenu przyrodniczego, jakim jest Szott el-Dżerid - największe na Saharze słone jezioro o powierzchni 5200 km kw. Przez większą część roku jest ono jeziorem tylko z nazwy; w porze suchej szott to płaska, oślepiająco biała powierzchnia soli wykrystalizowanej po odparowaniu wody. W upalne dni częstym zjawiskiem są miraże. Po opadach szott zamienia się w słone rozlewisko wypełnione wodą, która na skutek rozpuszczania minerałów może przybierać przeróżne zabarwienie. W dawnych czasach wędrówka przez szott była ryzykowna, gdyż nagły deszcz w krótkim czasie zamieniał go w śmiertelną pułapkę - grzęzawisko. Obecnie przez środek jeziora biegnie asfaltowa szosa przejezdna nawet po największych ulewach.

Więcej o: