Cypr wiosną - w poszukiwaniu słońca

W kamiennej wiosce na zboczach wąwozu łatwiej spotkać kota niż człowieka. Słonecznie, zielono i cicho, choć to tylko kilka kilometrów do wielkich hoteli, które w sezonie zapełnią się tysiącami turystów

Wkrótce słońce rozżarzy powietrze, zieleń poszarzeje. Limassol, Pafos i inne turystyczne miejscowości zaleją turyści zakwaterowani w wielkich hotelach ciągnących się wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego. Tak będzie na Cyprze latem.

Trudno w to uwierzyć w połowie marca w wiosce Tochni nad niewielkim strumykiem na zboczach wąwozu. Wokół zielone łąki, kwiaty, pomarańcze dojrzewają na drzewach. Cisza, spokój. Ciepło, ale wciąż jeszcze rześko. Cypryjska wiosna nabiera oddechu. Warto to zobaczyć i poczuć.

Tradycyjnie i po wiejsku

Dawniej mieszkańcy wyspy najchętniej osiedlali się nieco dalej od brzegu morza - w głębi lądu było bezpieczniej. Dzisiejsze nadmorskie miasta Cypru rozwinęły się głównie dzięki turystyce. Hotelowo-plażowy wypoczynek w sezonie to najpopularniejsza oferta Cypru. Ale nie jedyna.

Wystarczy odjechać kilka kilometrów od wybrzeża ku położonym w głębi wyspy górom. Zamiast rzędów hoteli zobaczymy Cypr autentyczny - wiejski, tradycyjny i nieco leniwy. Kamienno-drewniane wioski, czerwone dachy, na ulicach gliniane donice z kwiatami i koty wylegujące się na murkach. Ubrane na czarno kobiety w chustkach na głowach schodzą się w niedzielę rano do zabytkowych prawosławnych kościółków pośrodku wiosek, a mężczyźni popołudniami przesiadują przed kawiarniami.

Taki Cypr też jest gotowy na przyjęcie turystów. Od kilku lat na wyspie rozwija się agroturystyka. Na przybyszów czekają pensjonaty w odrestaurowanych domach z kamiennymi dziedzińcami i zielonymi ogrodami - niewielkie i czasem nieco surowe, ale urządzone ze smakiem i dobrze wyposażone (z klimatyzacją, a niekiedy nawet z basenem na podwórku).

Agroturystyką zajmują się raczej wyspecjalizowane firmy niż indywidualni rolnicy (jak w Polsce). Cypryjska organizacja agroturystyczna poleca ponad 50 pensjonatów w blisko 30 wioskach. Niektóre z nich mają wspólnego właściciela, co ułatwia zaplanowanie urozmaiconego urlopu - po kilka dni w dwóch, trzech miejscach. Na niewielkiej wyspie wszędzie jest zresztą blisko. Nawet z głębi lądu do morza jest najwyżej kilkanaście kilometrów.

Niektóre pensjonaty organizują wycieczki po Cyprze i dodatkowe atrakcje. Sofronis Potamitis, szef i właściciel firmy Cyprus Villages Traditional Houses skupiającej kilka hotelików agroturystycznych, oferuje jazdę konną (z nauką od podstaw), wycieczki rowerowe, naukę gotowania tradycyjnych potraw, wędkowanie, a nawet zbieranie oliwek czy cytrusów. Z kolei Socrates House, pensjonat w wiosce Tochni, ma oprócz dziewięciu ładnych dwuosobowych pokoi efektowną kamienną tawernę, gdzie można zorganizować imprezę. Jednak cypryjska agroturystyka nie jest ofertą dla oszczędnych, ceny wcale nie są niskie.

Halloumi najlepszy z zivanią

Okolice wioski Kalavasos, dwa-trzy kilometry od autostrady z Nikozji do Limassol. Mała, trochę zapuszczona chatka, w zagrodach około 20 kóz, obok przestępuje z nogi na nogę napuszony indor. W drewnianym korycie w serwatce pływają kawały białego sera. Starsza kobieta wyjmuje je gołymi rękami i kładzie na płótno. Tak od lat wyrabia się tu ser halloumi. Bardzo smaczny - wilgotny, lekko słonawy o sprężystej konsystencji mozzarelli. Dobrze pasuje do zivanii - najpopularniejszej tutejszej wódki pędzonej z winogron.

W maju Cypr wchodzi do Unii Europejskiej, więc na wyspę dotrą rygorystyczne unijne normy. - W takich miejscach jak to ludzie nadal będą wyrabiać tradycyjnie halloumi, ten zwyczaj nie zaginie - zapewnia Sofronis Potamitis. - Nasze sery nie będą miały wprawdzie wstępu do supermarketów, ale nadal będą rozprowadzane lokalnie, wśród sąsiadów i gości.

W interiorze można obejrzeć wiele rozmaitych małych zakładów i manufaktur związanych z tradycyjnym rzemiosłem czy uprawami. Są rodzinne tłocznie oliwy przy ekologicznych plantacjach drzewek oliwnych (np. fabryczka Oleastro koło wioski Anogyra na zachodzie wyspy, gdzie oliwki zbiera się od października do lutego). Są miejscowości znane ze srebrnej biżuterii i z koronek, jak np. Lefkara. Okolice miasteczka Agros (1,1 tys. m n.p.m.) w górach Troodos słyną z hodowli róż. W maju, gdy róże kwitną, zbieracze kwiatów wychodzą na plantacje o godz. 4-5 nad ranem. Muszą zebrać wszystko do godz. 9, nim słońce nadmiernie przesuszy kwiaty. Kosze pełne róż znoszą do fabryczek.

Chriss N. Tsolakis, potentat różanej branży (turyści nazwają go "Mister Rose") zapewnia, że w maju w Agros można dosłownie spać w różach. W jego fabryczce aromat aż dusi. Tu z kwiatów robi się m.in. wodę do gotowania, tonik kosmetyczny, olejek, świece oraz... wino o różanym posmaku i aromacie (z winorośli sadzonych między różami). Jest nawet różana brandy, którą "Pan Róża" bardzo zachwala. Ale uwaga - po jednym kieliszku posmak róż może prześladować podniebienie jeszcze przez kilka godzin. Wszystko do kupienia w przyfabrycznym sklepiku.

Olympos, wodospad i monastery

Agros to dobry punkt wypadowy w góry Troodos (centralno-południowy Cypr). Na Olymposie, najwyższym szczycie Cypru - 1951 m n.p.m. - w połowie marca leżał jeszcze lekko zszarzały śnieg, a narciarze wciąż korzystali z kilku wyciągów. Choć góry Troodos trudno uznać za dzikie (na szczycie Olymposu rozłożyła się brzydka, ogrodzona drutem kolczastym baza wojskowa z instalacjami radarowymi), to wiosną ludzi na szlakach jest niewielu, a widoki piękne. Jest tu dziesięć pieszych szlaków długości od półtora do kilkunastu kilometrów, w tym prowadzący do wodospadów Kaledonia (jeden ze szlaków nadaje się dla turystów niepełnosprawnych).

Są też cztery kempingi i liczne miejsca piknikowe, niektóre nawet dla ponad 2 tys. osób. Od kilkunastu lat duża część tego rejonu jest parkiem narodowym, ale do bardzo wielu miejsc można dojechać samochodem.

Na całej wyspie, a w górach szczególnie, znajdziemy charakterystyczne kamienne kościoły i monastery, często jeszcze z czasów bizantyjskich. Niektóre są opuszczone, inne wciąż służą prawosławnym, których jest na Cyprze ok. 80 proc. Kościół ma w kraju silną pozycję, także ekonomiczną (kontroluje m.in. główny browar).

Wycieraczki przed zakrętem

Komunikacja publiczna jest słabo rozwinięta. Kolei nie ma, a międzymiastowych autobusów jest niewiele i jeżdżą rzadko. Za to drogi są dobre, więc nawet z małych wiosek łatwo dojechać do zabytków samochodem. Dlatego popularne i stosunkowo niedrogie jest ich wypożyczenie. W sezonie zapłacimy ok. 10 funtów cypryjskich za dobę (ceny zależą od marki pojazdu), poza sezonem - taniej.

Samochody z wypożyczalni łatwo odróżnić od innych po czerwonych tablicach rejestracyjnych, a czasem i po dziwnych manewrach kierowcy zdezorientowanego lewostronnym ruchem. - Gdy kierowca auta na czerwonych numerach uruchamia nieoczekiwanie wycieraczki, to znaczy, że zamierza skręcić, tylko mylą mu się strony i przesunął nie tę dźwignię, co trzeba - śmieje się przewodniczka Ela Pukacz-Prodromou, Polka mieszkająca od lat na Cyprze. Lewostronny ruch, podobnie jak brytyjskie potrójne gniazdka elektryczne to spuścizna po latach 1878-1960, gdy Cypr był kolonią brytyjską.

Pierwsi pijacy w Pafos

Atrakcją wyspy oprócz morza i słońca (świeci przez 300 dni w roku) są zabytki związane z kulturą grecką i rzymską, jak np. malowniczo położone na klifie nad morzem ruiny starożytnego miasta-państwa Kourion z odrestaurowanym antycznym teatrem czy podobny kompleks w turystyczno-rybackim miasteczku Pafos, niegdysiejszej stolicy Cypru (miasto wpisano na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO). Tam właśnie znajdują się uważane za jedne z najcenniejszych w basenie Morza Śródziemnego mozaiki ze scenami z mitologii greckiej, zdobiące niegdyś podłogi willi bogatych Rzymian. Największe wrażenie robi wielka mozaika przedstawiająca jeden z mitów związanych z Dionizosem. Napis nad sylwetkami dwóch mężczyzn, którym od nadmiaru wina plączą się nogi, głosi: "Pierwsi pijacy".

Pierwsi, ale nie ostatni. Gość na Cyprze na pewno usłyszy legendy na temat słodkiego i mocnego wina commandaria i skutków jego nadużywania. Nazwa wina, uznawanego za najstarsze markowe wino na świecie, pochodzi od komandorii, siedziby rycerskiego zakonu joannitów (późniejsi Kawalerowie Maltańscy), którzy mieszkali na Cyprze w zamku Kolossi.

Często widoczny na wyspie wizerunek Afrodyty, greckiej bogini piękna i miłości, przypomina przybyszom mit o jej narodzinach - to właśnie u wybrzeży tej wyspy Afrodyta wyłoniła się z morskiej piany. Warto zobaczyć miejsce, w którym się to stało. Wystające z morza skały zwane Petra tou Romiou są naprawdę imponujące.

Organizacja agroturystyczna na Cyprze - http://www.agrotourism.com.cy (duży wybór pensjonatów, rezerwacja online).

Cyprus Villages - http://www.cyprusvillages.com.cy

Cypryjska Organizacja Turystyczna (CTO) w Polsce - Warszawa, plac Dąbrowskiego 1/311, tel. (0-22) 827 90 36, http://www.visitcyprus.org.cy (jęz. ang.)