Co zrobić z opuszczonym kościołem? Fani sportów ekstremalnych zbudowali w nim skatepark

Spoglądając na kościół z zewnątrz, nic nie zdradza tego, co może znajdować się w środku. Grupa zapalonych fanów deskorolek z pomocą madryckiego artysty zmieniła opuszczoną świątynię w skatepark. Jej ściany ozdobiły murale, których nikt tutaj by się nie spodziewał.

W krajach Zachodniej Europy pustoszeje coraz więcej kościołów. Brakuje wiernych, którzy by z nich korzystali i systematycznie o nie dbali. Pojawia się więc problem, co z takimi opuszczonymi świątyniami zrobić? Taką właśnie świątynią jest liczący ponad 100 lat kościół w Ilanera w północnej Hiszpanii.

Kościół świętej Barbary zbudowany został w 1912 r. dla pracowników pobliskiej fabryki produkującej amunicję. Zakład jednak zamknięto, kiedy w 1939 r. zakończyła się hiszpańska wojna domowa. W efekcie pracę straciło kilkaset osób, które postanowiły szukać szczęścia w innych regionach kraju. Do kościoła zaczęło przychodzić coraz mniej wiernych i ten ostatecznie został zamknięty. Świątynia zyskała jednak drugie, zupełnie inne życie.

Wnętrze kościoła zapełniło się kolorowym graffitiWnętrze kościoła zapełniło się kolorowym graffiti Wnętrze kościoła zapełniło się kolorowym graffiti (fot. Okuda San Miguel)

Kilka lat temu zgodę na utworzenie w środku skateparku otrzymało lokalne stowarzyszenie skupiające fanów sportów ekstremalnych. Młodzi zapaleńcy szybko sprowadzili do środka niezbędną infrastrukturę. To im jednak nie wystarczyło i postanowili zmienić oprawę wizualną skateparku.

ZOBACZ ZDJĘCIA>>

Z pomocą przyszedł mieszkający w Madrycie artysta Okuda San Miguel, który specjalizuje się w street arcie. San Miguel zapełnił surowe mury świątyni kolorowym graffiti. Malowanie ścian trwało kilka dni. Przez ten czas udało się je zamalować niemal w całości. W kościele zobaczyć teraz można barwne postacie, geometryczne kształty i liczne motywy nawiązujące do świata przyrody. Jak oceniacie efekt prac? O kościele z hiszpańskiego miasteczka rozpisują się już media na całym świecie. Brytyjski The Guardian określił go mianem "kaplicy sykstyńskiej skateboardingu". 

Czy to dobrze, że opuszczony kościół zamienił się w skatepark?