Kopiec przechodni

Nie tylko Kraków ma kopce. Szczecin ma jeden, ale za to francuski i z pogmatwaną historią. Zaczęło się w 1806 r., gdy Prusacy bez walki poddali miasto Francuzom. Nie były to dobre czasy dla mieszczan. Musieli płacić okupantom srogie kontrybucje, hucznie gościć napoleońskich marszałków i fundować im kosztowne prezenty. Na dodatek, ku wściekłości męskiej części populacji, szczecinianki jawnie zafascynowane były szarmackimi cudzoziemcami.

15 sierpnia 1808 r. żołnierze francuscy, z okazji 39. urodzin swojego cesarza usypali na jego cześć wielki kopiec - Górę Napoleona. Stanął na wzniesieniu nieopodal ich obozu za miastem. Cesarskie urodziny obchodzono hucznie - odbyła się parada wojskowa, tańce i pokaz sztucznych ogni, zwanych wówczas bengalskimi.

W 1813 r, gdy losy wojny się odwróciły, Francuzi, po kilku miesiącach oblężenia poddali twierdzę. Zwycięscy Prusacy pomysłowo przekształcili widoczną aż nadto pamiątkę ich upokorzenia w symbol własnej chwały. W 1814 r. właśnie na kopcu świętowali pierwszą rocznicę bitwy pod Lipskiem, przy okazji przemianowując go na Niemiecką Górę. A niedługo potem, dla uczczenia pamięci żołnierzy pruskich poległych w latach 1813-1815 postawili na szczycie kolumnę zwieńczoną żelaznym krzyżem. Trzymetrowa i żeliwna, choć już bez krzyża, stoi jeszcze, a z pagórka roztacza się rozległy widok na centrum miasta.

Kopiec leży na Pogodnie, przy ul. Unii Lubelskiej, dosłownie kilkadziesiąt metrów od szpitala. Z centrum Szczecina nalepiej dojechać tramwajami linii 1 i 9.