Subiektywny przewodnik po kurortach narciarskich

Znów chce się żyć - dni coraz krótsze, w okna puka mróz, nadchodzi narciarski sezon. Da Bóg oraz nasi posłowie, sezon ostatni, w którym do alpejskich ośrodków jedziemy jako zagraniczni goście. Już za rok będą to nasze unijne ośrodki, a za lat kilka nawet nie będzie trzeba wyciągać z szuflady paszportu, gdy najdzie nas ochota pozjeżdżać...

Doświadczeni narciarze już szykują sprzęt i rezerwują miejsca. Dla nich ten przewodnik może mieć jedynie walor wspomnienia. Jednak jak co roku wielki jest zaciąg tych, którzy dopiero poznają narciarstwo. Odstali swoje w kolejkach do wyciągów w Szczyrku, Krynicy czy Koninkach, dostali burę od wyciągowego, i - mimo przykrych doświadczeń - pierwsze oznaki zimy uświadomiły im, że zarazili się narciarską chorobą, a jest ona nieuleczalna.

Szkoda tracić kolejne sezony na nieprzygotowanych polskich stokach, słowackie ośrodki zostawcie na gorsze czasy. Może przyda się wam podpowiedź, gdzie pojechać, by sprawdzić, jak naprawdę może smakować narciarstwo. Wybrałem pięć z ponad tysiąca ośrodków.

Z myślą o początkujących pominę ekstrawaganckie propozycje, jak np. Alaska Heli-skiing w mekkce amerykańskiego narciarstwa ekstremalnego w Valdez czy europejskie centrum narciarstwa freeraidowego (poza trasami) w Verbier ( http://www.verbier.ch ). Na to przyjdzie czas za kilka lat pod warunkiem, że spędzicie je, ćwicząc systematycznie skręty.

Nie będę też zachęcał do wyjazdu do Chile. Kuszą tam ośrodki w pobliżu Santiago, położone na trzy- cztery tys. metrów oraz ascetyczne narciarskie wioski na południu kraju, np. u podnóża wulkanu Villarica. Chile zostawmy bogatym fanatykom, którym nasza zima nie wystarcza, a alpejskie lodowce oferują latem zbyt mało.

Nim wybierzemy miejsce, zacznijmy od abc. Gdy chcesz zminimalizować bagaż i masz pojemną kartę kredytową, możesz ograniczyć się do paszportu, ubezpieczenia i ubrania. W każdym ośrodku jest kilka lub kilkanaście wypożyczalni oferujących sprzęt zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych, od butów po narty i kijki. W sportowych sklepach kupisz gogle, kremy (obowiązkowe wiosną) i resztę dodatków. W sezonie ceny są wyższe niż w Polsce, lecz od lat już nie są to różnice znaczące. Pomysł na wypożyczanie sprzętu jest opłacalny, gdy planujesz jeden wyjazd rocznie i wiesz, że na więcej nie starczy ci czasu bądź pieniędzy. Szkoda wtedy kupować narty. Za kilkadziesiąt euro pojeździsz na dobrze przygotowanym i świetnie dopasowanym sprzęcie z wypożyczalni.

I jeszcze jedna rada: zawsze warto wynająć instruktora. O wiele szybciej dowiesz się, jak sprawić, by narty lub deska jechały tam, gdzie ty chcesz.

Jeśli po tym wstępie ktoś jeszcze się waha, czy narciarstwu poświęcić wolny czas, proponuję: podejmij decyzję w Dolomitach.

Grzechem byłoby nie zaprosić w najpiękniejsze góry Europy, do cudownego regionu z fantastyczną ofertą Dolomiti Superski. Jednym karnetem można objąć najbardziej rozległy obszar narciarski Włoch. Rozciąga się z północy na południe: od St. Leonardo do San Martino di Castrozzea i ze wschodu na zachód: od Cortina D'Ampezzo do Welschnofen. W sumie 14 ośrodków, ponad 1250 km tras. Można jeździć godzinami, niemal nie odpinając nart.

Dolomity to świetne stoki o różnej trudności, słońce, włoska kuchnia i miła zabawa do nocy. Tylko w tym regionie można skosztować najsmaczniejszego narciarskiego trunku - mieszanki whiski, advocata na ciepło i bitej śmietany posypanej czekoladą - czyli słynnego Bombardino. Kto pił, wie o czym mówię. Byleby nie przesadzić.

W regionie Dolomitów właściwie każde miejsce jest dobre. Ja jednak, choć narażę się na zarzut braku oryginalności, zapraszam do Val Gardeny.

Val Gardena (Włochy), czyli karuzela z wyciągami

Ta stara górska miejscowość, gdzie do dziś mówi się w języku retroromańskim, oferuje m.in.: wygodne kwatery, piękne, długie trasy, bliskość Sella Rondy - wyciągowej karuzeli. Zaplanowano ją tak, że bez zdejmowania nart można - wciągając się i zjeżdżając - pokonać w pięć- sześć godzin 39 km wokół Gruppo del Sella.

Amatorzy mocnych wrażeń pomkną Saslonchiem, pięknie położoną między domami trasą biegu zjazdowego. Po dotarciu na dolny plac, przed wejściem do kolejki, warto odwrócić się przez prawe ramię. Na wielkiej tablicy zapisano rekordy, jakie na tej samej trasie uzyskali najlepsi zawodnicy Pucharu Świata. Daje to wyobrażenie jak mkną zawodowcy.

W otoczeniu Val Gardeny jest też wiele oślich łączek, przygotowanych specjalnie dla dzieci. Liczni instruktorzy pomogą początkującym i zaawansowanym.

Po południu można się spotkać w schronisku pod Pik Gardena, gdzie serwują moim zdaniem najsmaczniejsze we Włoszech bombardino.

Z Val Gardeny można też łatwo zorganizować wypad na 12-kilometrową Pisata Bullenese - najdłuższy w Dolomitach zjazd. Wiedzie on spod wierzchołka Marmolady (3342 m), najwyższego szczytu Dolomitów.

Val Gardena to świetne miejsce na wyjazd dla całej rodziny.

77 wyciągów

50 km tras łatwych

103 km tras średniej trudności

26 km tras trudnych

Adresy: http://www.DolomitiSuperski.com

http://www.val-gardena.com

e-mail: ortisei@val-gardena.com, selva@val-gardena.com

Les Trois Vallees (Francja), czyli co znaczy przemysł

Gdy już zakochamy się w dolomitowych dolinkach, czas poznać bezkres francuskich Alp. Niestety dojazd tam zajmuje więcej niż dobę, dlatego lepiej sytuowanym polecam samolot.

Wjeżdżając w Les Trois Vallees (Trzy Doliny) zakorkowaną autostradą z Grenoble, zrozumiemy, co kryje się pod wyświechtanym hasłem "przemysł narciarski". Nie trzeba się jednak martwić, bo na ponad 600 km tras tłum ludzi szybko się rozpływa. 211 wyciągów może przewieźć ponad 240 tys. osób na godzinę. Narciarstwa uczy tu 1330 instruktorów.

Kurort oferuje noclegi w jednej z trzech różniących się architekturą i położeniem dolin, a nazwa każdej brzmi jak firmowy narciarski znak.

Val Thorens to najwyżej położona stacja narciarska (2300 m). Ośmiopiętrowe ohydne bloki giną w ogromie białych przestrzeni. Świadomość zakwaterowania na Ursynowie rekompensują jednak narciarskie atrakcje. Kilkadziesiąt różnej trudności tras, szybkie kolejki (jedna z nich zabiera na raz 136 osób). Wszystko po to, żeby turystom było miło i wygodnie. Wyciągi zaczynają się tuż za drzwiami hoteli, a czasem wręcz w holu, skąd ruchomy chodnik podwozi nas wprost pod krzesełko. Jeśli jednak liczysz na wygodne apartamenty, to uważaj. Francuzi są pod tym względem bardzo ascetyczni. Metraż na jednego człowieka ustalano chyba na podstawie standardu polskich więzień. Aneksy kuchenne są za to dobrze wyposażone w sprzęt i naczynia. To ważne, bo ceny w restauracjach są bardzo wysokie.

Środkowa z dolin, Meribel (1500 m.), i położona nad nią Meribel-Mottaret (1730 m) to najlepszy punkt wypadowy na cały region. Wieczorami nie ma tam jednak co robić, a miejsc w knajpach często brakuje (we Włoszech nie do pomyślenia!).

Courchevel dostarcza natomiast wspaniałych wrażeń ze względu na urodę krajobrazu i architektury położonych tarasowo "dzielnic" wioski. Bezsprzecznie to najbardziej rozrywkowa miejscowość Trzech Dolin. Wiele knajpek czynnych jest do poranka. Lecz w Courchevel nie mieszkają tylko miłośnicy apres-ski - spędzający większość dnia z nartami na stojakach i z kieliszkami w dłoniach - ale i ci, którzy lubią śmigać w świeżym puchu i poza trasami. Jeździ się wszędzie, gdzie się tylko da. Warto się tu wybrać, mając już jakieś doświadczenie, bo żółtodziób nie doceni walorów miejsca, a długie trasy będą dla niego mordęgą.

Jeśli zabraknie miejsc w Trzech Dolinach (całkiem możliwe), proponuję L'Espace Killy - ośrodek wymarzony i zaprojektowany przez Jeana - Cloude'a Killy'ego, trzykrotnego mistrza olimpijskiego z 1964 r. z Grenoble.

211 wyciągów

206 km tras łatwych

250 km tras średniej trudności

155 km tras trudnych

Adresy: http://www.meribel.net

http://www.courchevel.com

http://www.valthorens.com

http://valdisere.com (L'espace Killy)

e-mail: info@meribel.net

Flims, Laax, Falera (Szwajcaria), czyli wszystko jak w zegarku

Mamy za sobą piękne i rozhuśtane zabawą Włochy. Pokonaliśmy lęk przed przestrzeniami Francji. Nie pozostaje nam nic innego, jak odwiedzić ośrodek, gdzie wszystko zorganizowane jest jak w zegarku.

Tutaj nawet samochody na narciarskich parkingach ustawia się co do centymetra, nie mówiąc już o przygotowaniu tras, bazie informacyjnej czy wszelkich ułatwieniach, które mają pomóc w wygodnej i bezpiecznej jeździe.

Niestety w tym kraju nawet dobrze zarabiający Polak musi trzymać się za kieszeń. Dlatego wybierzemy się nie do St. Moritz, Davos czy Zermatt, ale na 145 kilometrów kwadratowych zboczy Alpenareny. Tak nazwały zorganizowany przez siebie ośrodek trzy miasteczka: Flims, Laax i Falera.

Choć napisałem, że szwajcarskie kurorty prócz drożyzny nie sprawiają żadnych kłopotów, muszę przyznać, że w Laax odkryliśmy z przyjaciółmi jeszcze jeden problem. Wywodzące się chyba z języka retroromańskiego nazwy stacji narciarskich były dla nas nie do zapamiętania. Dopóki nie przezwaliśmy ich po swojemu, musieliśmy na gorąco, przez komórki korygować miejsca spotkań. Jednak gdy trzeciego dnia wszystkie nazwy zostały oswojone - Fuorca zmieniła się we fluorkę, a Crap Song Gion i Crap Masegn w Garb Ciągniony i Garb Masowany - nie pozostało nam nic, jak tylko jeździć do późnego wieczora (w Laax wszystkie trasy dojazdowe do parkingów są oświetlone).

Dodatkową atrakcją jest możliwość przejechania się jednym z pierwszych wyciągów krzesełkowych w Europie - zamontowanym w 1944 r., czy też jedną z dwóch małych kolejek linowych (bodaj sześcioosobowych), które wywożą na nieprzygotowane czarne trasy (4,5 km), prowadzące ze szczytu Cassons. Mogą z nich korzystać tylko ci, którzy opanowali jazdę na muldach, w kopnym śniegu i na dużych stromiznach.

Nawet w ciepłą zimę jest tu śnieg, a to za sprawą 9 km tras na lodowcu spływającym ze szczytu Vorab (3018 m).

Szwajcaria jest najlepsza na wyjazd typowo sportowy. Ceny oraz oferta rozrywkowa nie zachęcają do wieczornych wypadów, natomiast trasy świetnie nadają się do szlifowania formy.

30 wyciągów

61 km tras łatwych

62 km tras średniej trudności

44 km tras trudnych

Adresy: http://wwwlaax.ch

contact@whitearena.ch

contact@alpenarena.ch

Ski Alberg (Austria), czyli oddech wielkiego świata

Jeden z dziesiątki najekskluzywniejszych kurortów. Polecam wszystkim, którzy kochają narty, a najbardziej wielki świat i apres-ski. Najbardziej wysunięty teren narciarski Austrii z dwoma ośrodkami, Lech Zurs i St. Anton, to miejsce wypoczynku aktorów, koronowanych głów i polityków. Liczba instruktorów przewyższa tu liczbę narciarzy, a liczba miejsc w knajpkach i restauracjach - liczbę par nart. Do kilku hoteli można się dostać tylko helikopterem, a nocą nad Lechem błyszczą światła kasyna Oberlech, do którego dowozi gości linowa kolejka czynna do godz 1.30.

Jeśli wcześniej zarezerwujesz bilet, możesz w jednej z sal koncertowych wysłuchać np. filharmoników londyńskich lub któregoś z trzech tenorów.

Już po pierwszym dniu wczujesz się w ten klimat i nie dziwią cię chusteczki do nosa, umieszczone w pojemniczkach przy bramkach wjazdowych na wyciąg (nikt tu bowiem nie wyciera nosa w rękawiczkę). Rzadko też trzeba wyciągać karnet - nikt nie bawi się w takie drobnostki jak nieustanne sprawdzanie narciarzy, robi się to tylko na kluczowych stacjach.

Na górnej stacji kolejki audi promuje swój nowy model ustawiony na śniegu. Już w lutym możesz tu kupić narty i ubrania z przyszłorocznej kolekcji, oczywiście za odpowiednią cenę.

Wbrew pozorom nie jest to tylko blichtr i poza. Najwyższa trasa zaczyna się na 2811 metrach i - jak wszystkie - jest przygotowana perfekcyjnie (Lech ma najwięcej w Alpach ratraków na kilometr trasy). Jest tu też wiele ciekawie wytyczonych zjazdów w kopnym śniegu. Wyjazd do Ski Alberg to dobry prezent na kolejną rocznicę ślubu.

Jeśli jednak nasze możliwości finansowe nie sięgają cen Lecha, a chcielibyśmy wśród znajomych z Austrii lub Niemiec wywołać nutkę zazdrości, wybierzmy się do Ischgl ( http://www.ischgl.com ). Sławny kurort z czasów Franciszka Józefa stał się bardziej masowy, lecz nadal jest jednym z kilku najlepiej wyposażonych, zorganizowanych i, co za tym idzie, docenianych. Zimowy program kulturalny rok w rok przewiduje koncerty największych gwiazd rocka (podczas jednego z moich wyjazdów zapowiadano np. Stinga). Poza tym nigdy nie brakuje tam śniegu. Czasem może go być nawet za dużo. Jeśli tak się zdarzy i droga do Ischgl zostanie zamknięta, każdy, kto wykupił turnus, znajdzie miejsce w innym dostępnym ośrodku z tego regionu.

Warto tu zabrać nawet początkujących narciarzy, bo wiele stoków świetnie nadaje się do nauki jazdy.

(Inne ośrodki o najbardziej ekskluzywnym charakterze: Davos (Szwajcaria), Cortina d'Ampezzo (Włochy) czy kultowe Chamonix (Francja)

36 wyciągów

44 km tras łatwych

48 km tras średniotrudnych

21 km tras trudnych

Adresy: http://www.laax.ch

e-mail@whitearena.ch

Zakopane, czyli nie ma jak w domu

Po takiej wycieczce nie pozostaje nam nic innego, jak pojechać do Zakopanego. Wobec naszego najsłynniejszego kurortu nie można uczciwie zastosować maksymy "Cudze chwalicie, swego nie znacie". Każdy narciarz zna aż za dobrze zatłoczone pociągi lub krętą, ciasną "zakopiankę", pokonanie której zajmuje mniej więcej tyle czasu, co droga z Warszawy do Krakowa. Jednak na miejscu czeka na nas 18 km tras (jeśli nartostrada jest przejezdna do Kuźnic), szeroka oferta gastronomiczna, jeśli na Kasprowym nie ma tłoku, a właściciel szałasu na Goryczkowej nie weźmie dnia wolnego oraz cudnej urody kolej linowa (36 osób na raz, 180 na godzinę), która jeździ, jeśli akurat nie ma wiatru.

A jednak sezon wydaje mi się nieudany, jeśli choć raz nie zjadę nieprzygotowaną Goryczkową. Śliczny krajobraz Alp w pigułce i klimat swojskości powodują, że Tatry wywołują zawsze masę wzruszeń. Dzięki Zakopanemu doceniam też zachodnie kurorty, mam punkt odniesienia, umiem odnaleźć te z duszą i te nastawione tylko na masowego narciarza. Poza tym swojskie góry, w których znam każde załamanie terenu, dają niezwykłą frajdę, szczególnie podczas mglistych, śnieżnych dni, gdy na szczycie Kasprowego staje tylko kilku narciarzy.

Nigdy i nigdzie nie czuję się bardziej szczęśliwy. Wiem, że za chwilę ruszę w dół, zatrzymam się na "patelni", mgły się rozwieją i zobaczę ślad założony przez mnie.

3 wyciągi

18 km tras (razem z płaską i wąską nartostradą do Kuźnic)

Adresy: http://www.narty.pl

http://pascal.onet.pl/gopr/narty/6/32/index.asp

http://www.narty.z-ne.pl

http://www.wakacje.l.pl/wyciagi.htm

http://www.narty.l.pl/

Wymienione kurorty w latach 1997-2003 odwiedził Wojciech Fusek

Więcej o: