Robienie selfie w Auschwitz powinno być zakazane? - głosują czytelnicy The Telegraph. Anthony Horowitz rozpoczyna dyskusję w sieci

Dla autora tekstu, który pojawił się na "The Telegraph" wizyta w muzeum obozu była wstrząsającym przeżyciem, także z powodu zachowania niektórych turystów: „Grupa młodych Hiszpanek zaczęła robić sobie selfie, szczerząc się do wyciągniętego na odległość iPhona. W tle blok, gdzie dokonywano eksperymentów medycznych." Autor pyta: czy tak powinno być?

„Dlaczego odwiedziłem Auschwitz?” pyta autor we wstępie. „Jestem pisarzem, a Auschwitz przenika współczesną kulturę: od filmu „Bent”, Samuela Becketta po „Chłopca w pasiastej piżamie”. Oprócz tego, jestem też Żydem i czy mi się to podoba, czy nie, Auschwitz to część mojej tożsamości, nawet jeśli nie straciłem bliskich w Holocauście. Byłem w muzeach w Berlinie, Waszyngtonie i Jerozolimie i wszystkie wizyty zapadły mi w pamięć. Mimo to, czułem, że doświadczam tego zła z drugiej ręki."

Często myślałem, że choć raz w życiu, powinienem naprawdę zajrzeć do paszczy lwa. I tak, w styczniu, tydzień po 70 rocznicy wyzwolenia obozu, pojechałem do Oświęcimia.

 

Auschwitz/ Fot. CC BY 2.0/ Fran Urbano/ Flickr.comAuschwitz/ Fot. CC BY 2.0/ Fran Urbano/ Flickr.com Auschwitz/ Fot. CC BY 2.0/ Fran Urbano/ Flickr.com

Autor przyznaje, że Auschwitz go zaskoczyło. Najpierw odwiedził Oświęcim, który wydał mu się ładnym miastem: z odnowionymi kamienicami i niedużym rynkiem. Tuż przy osiedlu domków jednorodzinnych zauważył drut kolczasty. Za nim rozciągało się Auschwitz. „Obok stał dom, zamieszkały niegdyś przez dowódcę SS, Rudolfa Hoessa, który żył tu z żoną i piątką dzieci. Z łatwością mogłem sobie wyobrazić, jak czyta dzieciom bajkę na dobranoc i układa je do snu. Podczas gdy obok zginęło 1,3 milionów ludzi.” - pisze autor. 

Samo muzeum zrobiło na autorze duże wrażenie: „Często mylimy Auschwitz I z Auschwitz-Birkenau, położonym 3 kilometry dalej. Auschwitz I było bazą polskiej armii, którą przejęli naziści. Budowę Birkenau zaczęto w 1942 roku i nigdy jej nie dokończono, budowane było od początku w celach masowej eksterminacji. To tu znajdują się słynna rampa kolejowa i brama śmierci, które pojawiły się w „Liście Schindlera” Spielberga. Wizyta w tych dwóch miejscach to dwa różne doświadczenia”.

Auschwitz/ Fot. CC BY 2.0/ Paul Arps/ Flickr.comAuschwitz/ Fot. CC BY 2.0/ Paul Arps/ Flickr.com Auschwitz/ Fot. CC BY 2.0/ Paul Arps/ Flickr.com

Nie ma sensu opisywać horroru tego miejsca. Jest świetnie udokumentowany

- pisze autor. Dla Horowitza prawdziwy horror zaczyna się jednak dopiero w Birkenau. Autor przyznaje, że dopiero tutaj poczuł, czym naprawdę był Holocaust.

„Wieliczka - kopalnia soli, wycieczki do Auschwitz, przejażdżki bryczką, przejażdżki konne”

Autorowi podobała się organizacja muzeum - „cały kompleks muzealny jest pod opieką polskiego rządu i jest prowadzony bardzo sprawnie”. Horowitz wybrał się na prywatne zwiedzanie z przewodnikiem, którego wydał mu się bardzo dobrze przygotowany, poważny i skupiony na trudnym temacie. Niesmak wywołało u niego zachowanie niektórych turystów:

Grupa młodych Hiszpanek zaczęła robić sobie selfie, szczerząc się do wyciągniętego na odległość iPhona. W tle blok, gdzie dokonywano eksperymentów medycznych, związanych ze sterylizacją kobiet. W celi, gdzie więźniowie zostali zagłodzeni na śmierć młody człowiek, mimo zakazu, próbował robić zdjęcie swoim iPadem. Ktoś inny zaczął przeklinać, kiedy poproszono, by zgasił papierosa.

Według różnych relacji liczba takich zachowań wzrasta wraz z liczbą turystów.

Czy takie zdjęcia są naprawdę komuś potrzebne?/ Fot. CC BY 2.0/ Pablo Nicolas Taibi Cicare/ Fot. Flickr.comCzy takie zdjęcia są naprawdę komuś potrzebne?/ Fot. CC BY 2.0/ Pablo Nicolas Taibi Cicare/ Fot. Flickr.com Czy takie zdjęcia są naprawdę komuś potrzebne?/ Fot. CC BY 2.0/ Pablo Nicolas Taibi Cicare/ Fot. Flickr.com

„Możesz oczywiście przyjechać wcześniej - wejście przed 10 rano jest bezpłatne. Ale według mnie są dwie rzeczy, które powinny się zmienić. Osobiście, zabroniłbym korzystania z aparatów fotograficznych i telefonów komórkowych. Po co właściwie robić tam zdjęcia? Wprowadziłbym także możliwość kupienia biletu dopiero po złożonym wcześniej wniosku” - twierdzi autor i dodaje:

Problem polega na tym, że w Krakowie na każdym kroku można zobaczyć plakaty z ofertami: Wieliczka - kopalnia soli, wycieczki do Auschwitz, przejażdżki bryczką, przejażdżki konne.

Autor uważa, że to ważne, żeby wstęp do Auschwitz mieli wszyscy, ale być może utrudnienie procesu dostania się tam mogłoby przygotować turystów i uświadomić im, co tak naprawdę będą oglądać. 

Cytuje przewodnika z Auschwitz: "to niezwykły przywilej móc spojrzeć w przeszłość, do tego co się wydarzyło. Musimy teraz nauczyć się z tym żyć. W domu Rudolfa Hoessa mieszka obecnie jakaś inna rodzina. Osiedle domków jednorodzinnych sięga drutu kolczastego dawnego obozu. Życie toczy się dalej. Jeśli pojedziesz do Auschwitz, zrozumiesz, co mam na myśli.”

Wycieczka do Auschwitz powinna być przeżyciem, lekcją dla każdego z nas. Tymczasem, jak sugeruje Horowitz, stała się ona po prostu obowiązkowym punktem programu zaraz obok zwiedzania Krakowa i kopalni soli w Wieliczce. Artykułowi towarzyszy sondaż, w którym można zagłosować: „czy uważasz, że robienie selfie w Auschwitz jest niestosowne?”. W tej chwili prawie 67% czytelników "The Telegraph" zgadza się z autorem, 33 %, że twierdzi, że nie. Jakie jest Wasze zdanie?

O Auschwitz i ludziach, którzy tworzyli jego historię, przeczytaj też w książkach >>