Czy buty narciarskie muszą być niewygodne? Jak idealnie dobrać narty, buty, wiązania i resztę sprzętu na stok? [PYTANIA DO EKSPERTA]

Czy buty narciarskie muszą być niewygodne? Czy na stoku sprawdzi się szalik? Co to jest narta rockerowa? - na te i wiele innych pytań odpowiada Anna Masłyk z firmy Intersport.

Rozmowa z Anną Masłyk, Instruktorem Polskiego Związku Narciarskiego, pracownikiem firmy Intersport

Agnieszka Urazińska: Od czego zaczynamy kompletowanie sprzętu na stok?

Anna Masłyk: Koniecznie trzeba określić swoje umiejętności narciarskie i potrzeby. Czy narty założymy po raz pierwszy, próbowaliśmy już jazdy, a może od lat doskonalimy swoje umiejętności i szukamy kolejnych wyzwań. Ważna jest też płeć i waga narciarza.

A nie kolor, firma, czy wzór na desce?

- Na rynku jest tyle propozycji, że elegantka może pewnie nawet dobrać narty pod kolor swojego lakieru do paznokci. Ale dużo ważniejsze niż wygląd są parametry sprzętu.

Ci, którzy na nartach jeżdżą od lat na pewno mniej potrzebują rady eksperta, niż nowicjusze.

- Ale i oni mogą skorzystać z pomocy fachowców, którzy pracują w specjalistycznych sklepach z narciarskim sprzętem. A dla początkujących jest to pozycja obowiązkowa. Ekspert powinien przeprowadzić z narciarzem wnikliwy wywiad - spytać o potrzeby i umiejętności. A później zaproponować sprzęt.

Wyróżniamy narty „dla każdego”, zwane też all mountain - dla początkujących i bardziej zaawansowanych, a także narty rejsowe - dla mocno zaawansowanych i dla ekspertów. Twarde, pozwalające na jazdę po trudnych stokach i wykonywanie bardziej skomplikowanych ewolucji. Odpowiedni dobór sprzętu jest niezwykle ważny, bo nieodpowiednie do umiejętności buty czy narty mogą pogorszyć komfort jazdy, a nawet wpłynąć na bezpieczeństwo.

Jakie narty są najlepsze dla narciarza początkującego?

- Takie, które zapewnią maksymalny komfort i bezpieczeństwo przy minimalnym wysiłku. W dużym skrócie powinny to być narty miękkie i łatwe do prowadzenia. Każdy, kto choć raz miał deski na nogach, wie, że jazda na nartach wymaga specyficznej koordynacji. Gdy na nich staniemy na wprost, osiągamy bardzo duże przyspieszenie. Żeby nad nim zapanować, musimy zareagować - czyli tak ułożyć nasze ciało, aby wprowadzić narty w skręt. Im bardziej narty nam w tym pomagają, tym szybciej się uczymy. I chętniej, bo jazda sprawia nam większą przyjemność.

Zasada jest taka, że dla osób z mniejszym doświadczeniem zalecane są narty krótsze, bo łatwiej nad nimi panować. Średnio można to ocenić tak, że narty mężczyzn dość często mają długość 165 centymetrów, a kobiet - 150-155. Ale nie można tego traktować jak wyznacznika - narty różnią się przecież parametrami, a narciarze umiejętnościami.

Kiedyś narty bywały stanowczo dłuższe.

- To były klasyczne, proste narty, bez tak zwanego taliowania. Prawdziwą rewolucją stało się wprowadzenie tzw. nart carvingowych. Taliowanie polega na tym, że ich dziób jest szeroki, przy wiązaniu są węższe, a końce znów się rozszerzają. Wielu narciarzy podkreśla, że na tych nartach sporo łatwiej się jeździ niż na klasycznych, łatwiej nimi sterować. Z resztą tych klasycznych nart już prawie na stokach nie ma, narty carvingowe je zdominowały.

Ale znów pojawia się nowość konstrukcyjna. Jakieś dwa - trzy lata temu zaczęło się mówić o nartach rockerowych (są dłuższe od klasycznych nart, ale dzioby mają mocno podgięte do góry - narta jest de facto krótsza, mimo to pozwala jeździć szybko i jest stabilna, jak narty długie, a skręcanie nią jest niemal bezwysiłkowe. Eksperci oceniają, że na tych nartach można łatwiej nauczyć się jeździć, a gdy już się umie, zrobić szybko postępy w technice jazdy - przyp. red.). Dzięki zmienionej konstrukcji osiągnięto ciekawy efekt - to są dłuższe narty, które łatwo wchodzą w skręt. Wydłużenie pozwala osiągnąć większą prędkość jazdy. Powierzchnia styku narty z podłożem jest większa, dzięki temu osiągamy sporą stabilizację. Łatwo też krawędziować i skręcać. Ta nowa technologia jest bardzo przyjazna dla narciarzy. Narty z rockerem są dostępne już właściwie dla wszystkich - produkuje się je zarówno w wersjach dla początkujących, zaawansowanych oraz zawodowców. Przez wielu wciąż traktowane jako nowinka stają się z roku na rok coraz bardziej popularne.

Jak często trzeba zmieniać narty?

- To zależy od postępów, jakie robi narciarz. Po jakimś czasie zaczyna on czuć, że miękkie narty przestają wystarczać. Czasem warto też pojeździć z instruktorem, który podpowie, jak wykorzystać możliwości nart, pokaże technikę, bo wtedy łatwiej będzie podnieść swoje kwalifikacje. Są na przykład ćwiczenia, które pozwalają wejść w skręt bez wysiłku. Wtedy jeździ się łatwiej i sprawia to dużo większą przyjemność. Jeżeli ktoś jeździ rekreacyjnie i niezbyt intensywnie, może mieć ten sam sprzęt nawet przez kilka lat.

To może od razu lepiej kupić narty „na wyrost”?

- Zdecydowanie odradzam. Trzeba przejść kolejne etapy rozwoju. Jeśli początkujący założy twarde narty i buty przeznaczone dla zaawansowanych, będzie miał ogromne problemy z panowaniem nad nimi. Bez opanowania podstaw i bez doświadczenia nie będzie na przykład w stanie tak ułożyć ciała, żeby dobrze wejść w skręt. Podejrzewam, że z takiej jazdy nie będzie żadnej przyjemności i zwyczajnie się człowiek zniechęci. Na marzenia o nartach, które pozwolą szybciej skręcać, jeździć w puchu albo poza stokiem przyjdzie jeszcze czas. Dla początkujących to abstrakcja.

A co z butami?

- Pokusiłabym się o stwierdzenie, że są ważniejsze od nart. Bo to w butach wszystko się zaczyna, to z nich nacisk naszego ciała przenosi się na nartę. Dlatego buty narciarskie powinny być doskonałej jakości. No i muszą być wygodne. To nieprawda, że narciarz ma się pogodzić, że gdzieś go uciska, czy boli. Wybierając obuwie na narty, trzeba przede wszystkim wziąć pod uwagę umiejętności narciarza. Tutaj miarą może być twardość butów, czyli tzw. flex. Dla tych, którzy mają mniejsze umiejętności, polecane są buty miękkie, w których niedoświadczonym łatwiej panować nad nartą. Im większe doświadczenie narciarza, tym większy flex i - oczywiście - lepsze możliwości na stoku.

Ważne jest też, żeby przy zakupie odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie zamierzamy jeździć - na przykład do freeride'u potrzebujemy bardziej miękkiego obuwia, niż na twardy stok.

Trzecią bardzo ważną kwestią przy doborze butów jest szerokość naszej stopy. Koniecznie trzeba na to zwrócić uwagę, żeby wybrać dobrze. Buty powinny być dopasowane. Nie kupujemy na zapas, o centymetr dłuższych! Powinniśmy się czuć komfortowo, mają dobrze trzymać kostkę, ale bez nacisku. Na wybór narciarskiego obuwia trzeba sobie zarezerwować sporo czasu. Gdy je przymierzymy, warto przynajmniej 20 minut, a nawet pół godziny pochodzić, posiedzieć. Jeśli coś uwiera, jeśli noga cierpnie, kostka boli - but jest niedobry, albo źle zapięty.

Mam wrażenie, że but narciarski nie kojarzy się z wygodą. Na stoku często słychać narzekania, że uciska, że noga drętwieje, albo że narciarzowi zimno w stopę.

- Na szczęście technologia nam sprzyja. Teraz buty można idealnie dopasować do własnej stopy. Służy temu wygrzewanie buta. Zakłada się but, wchodzi się do tzw. piekarników. Dzięki temu obuwie układa się właściwie na konkretnej stopie. Wygrzewać można zarówno wnętrze buta, czyli wkładkę, jak i jego skorupę. Namawiam każdego do skorzystania z takiej możliwości, bo dzięki temu będzie wygodnie, nic nie będzie uwierać, a to na pewno korzystnie wpłynie na komfort jazdy. Możliwość wygrzewania butów staje się powszechna i dostępna w profesjonalnych salonach narciarskich. To świetna wiadomość, bo właśnie buty często są na stoku problemem.

Jak wybieramy kijki?

- Dopasowujemy je do swojego wzrostu. Podstawowa zasada jest taka, że gdy chwycimy za rękojeść, powinniśmy mieć łokieć zgięty pod kątem 90 stopni. Kijki to ważny element, bo pomagają utrzymać równowagę. Ale nie są konieczne - niektórzy wolą tzw. styl carvingowy, czyli jeżdżenie bez kijków.

Co z wiązaniami?

- Tu proponuję zdać się na specjalistę. Szczególnie, jeśli chodzi o ustawienie wiązania. Prawidłowo ustawione wiązanie gwarantuje narciarzowi bezpieczeństwo. Sprawia, że przy upadku narta wypina się samoczynnie w odpowiednim momencie - nie za późno i nie za wcześnie. To w wielu przypadkach po prostu chroni przed kontuzją. Zanim serwisant ustawi wiązanie, zbiera wywiad. Bardzo ważna jest tu waga narciarza.

Jak dobrze dobrać sprzęt narciarski dzieciom?

- U najmłodszych, takich pięcio-, czy sześciolatków, narty ustawione pionowo powinny sięgać nie wyżej, niż do brody. W kolejnych sezonach można je wydłużać - bardziej doświadczony maluch poradzi sobie w takich sięgających brody. Wybierając buty, należy się kierować taką samą zasadą, jak u dorosłych - powinny być wygodne, trzymać kostkę, nie uwierać. Można z nich wyjmować wkładkę, żeby mieć pewność, że wybieramy dobry rozmiar. W butach narciarskich dla dzieci nie są jeszcze stosowane techniki wygrzewania.

Narty 100 lat temuNarty 100 lat temu fot. CC BY 2.0. Tekniska museet/Flickr.com

 To znaczy, że kilkulatek co roku potrzebuje nowego sprzętu na stok?

- To by było wskazane. Im odważniejsze dziecko robi się na stoku, tym dłuższe powinny być jego narty, bo dają małemu narciarzowi większe możliwości doskonalenia techniki jazdy. Z kolei buty trzeba koniecznie wymieniać, bo dziecku rośnie noga. W narciarskim obuwiu nie ma takiej możliwości, żeby - jak w łyżwach, czy rolkach - rozsuwać skorupę buta i dopasowywać do rosnącej nogi dziecka. A za dużych kupować nie wolno.

Z nartami nie powinno być jednak dużego problemu, bo to jest akurat wydatek, który można zminimalizować. Można kupić narty używane, dużo tańsze od nowych. Dla tych, którzy stawiają na nowy sprzęt, mamy w Intersporcie bardzo korzystny system wymiany dziecięcych nart. Klienci, którzy kupowali u nas, mogą po roku wymienić narty na nowe, dłuższe o 10 centymetrów, płacąc jedną czwartą rynkowej ceny. Taki zabieg można u nas wykonać trzy razy. Klienci bardzo go sobie chwalą.

Zdecydowanie większym wydatkiem mogą być buty. Bo odradzam - zarówno dzieciom, jak i dorosłym - kupowanie używanych. No, chyba że chcemy sprawdzić, czy jazda na nartach nam się podoba. Do takich prób wypożyczalnie sprzętu narciarskiego to świetne miejsce. Na dłuższą metę - jeśli chcemy oszczędzać - wypożyczajmy albo kupujmy używane raczej narty. Buty kupujmy nowe.

Kask się przyda?

- Wszystkie dzieci do 15. roku życia obowiązkowo muszą go nosić na stoku. Dorosłym też doradzam, bo to zwiększa bezpieczeństwo narciarza. Polecam certyfikowane i firmowe kaski. Jeśli kupujemy nowy, mamy pewność, że nie jest uszkodzony.

Gogle?

- Gdy pada śnieg i wieje wiatr nie da się bez nich jeździć. Najlepiej kupować gogle razem z kaskiem, bo powinny być do niego dopasowane. Niektóre modele nie są kompatybilne i gogle po założeniu kasku mogą odstawać od twarzy.

Jak ubrać się na stok?

- Wygodnie i praktycznie. O tym, że odzież nie powinna krępować ruchów nie trzeba chyba nikomu mówić. Warta polecenia jest bielizna termiczna produkowana z oddychających tkanin, produkowana w wersjach dla kobiet, mężczyzn i dla dzieci. Sprawdza się nie tylko na stoku, ale także do uprawiania innych sportów w chłodniejsze dni, można ją założyć także na zimowy spacer. Na bieliznę warto założyć coś cieplejszego - polar albo kurtkę typu softshell. A na to - kurtkę narciarską z membraną. Wybór w sklepach jest ogromny - możemy kupić kurtki przystosowane do różnych temperatur, nieprzemakalne i takie, które nie przepuszczają wiatru. A do tego w różnych kolorach, wzorach i fasonach. Na stoku mamy nieraz prawdziwą rewię mody! Proponuję ubierać się „na cebulę”. Gdy zrobi nam się za gorąco, zdejmiemy którąś z warstw i dalej będziemy czuć się komfortowo.

Dla narciarza bardzo ważne są też rękawiczki.

- Powinny być ciepłe i nieprzemakalne. Na rynku są dostępne takie z wkładkami grzewczymi. Świetne rozwiązanie na bardziej mroźne dni albo jazdę na wyciągu.

Czapka?

- Pod kaskiem w ciepłe dni żadna nie będzie potrzebna. W chłodniejsze można włożyć cienką czapkę z dzianiny, albo lekką kominiarkę. Nie polecam natomiast szalików, bo są mało wygodne, raczej narciarzom przeszkadzają i powodują dyskomfort. Zamiast szalików polecam za to kominy albo chustki.