Poszukiwanie skarbów XXI wieku. Geocaching to globalna gra terenowa trwająca nieustannie obok nas

Być może niedaleko Twojego domu znajduje się skrytka z ukrytym skarbem. Być może właśnie teraz ktoś wpadł na jej trop albo akurat określa jej współrzędne. Geocaching to rozbudowane podchody, które trwają bez przerwy dookoła świata. Przeczytaj, jak to działa i wkręć się w grę, w której nieustannie bierze udział 5 milionów uczestników.

Słowo „cache” po angielsku znaczy skrytka, schowek czy kryjówka i przywodzi na myśl poukrywane skarby piratów, złodziei i uciekinierów. "Geo" nawiązuje do Ziemi i geografii, oznacza także globalny charakter zabawy. A w grze chodzi o to, żeby za pomocą urządzenia z GPSem znaleźć skrytkę, schowaną wcześniej przez innych geocasherów. Skrytka jest zazwyczaj specjalnym pojemnikiem, gdzie poszukiwacze kryjówek znajdą upominki od innych uczestników, które mogą wziąć, zostawiając w zamian coś o podobnej wartości. Obowiązkowo też trzeba się wpisać do tzw. logbooka, czyli dziennika odwiedzin.

"To świetny sposób odkrywania nowych miejsc. Zrobić sobie w to miejsce wycieczkę, znaleźć skrytkę, wziąć coś, coś dorzucić" mówi Magda, nasza wtajemniczona geocasherka.

Geocaching. Co się kryje w geocache'u?
Kryjówki różnią się wielkością. Najmniejsze mikro geocashes to fiolki po lekach czy pudełka po filmach do aparatu. Dalej mamy małe kryjówki, które pomieszczą tylko dziennik (czasem w postaci karteczki) oraz jakiś drobiazg czy długopis. Są też skrytki normalnej, średniej wielkości o pojemności ok. 1,5 litra oraz duże, jak wiadra i skrzynie. W tych większych pochowane są różne bibeloty, którymi geokaszerzy się wymieniają.

 

Magda opowiada: „Kiedyś w Polsce, pod Warszawą szliśmy śladem kolejki wąskotorowej i po drodze szukaliśmy geocashe'y. Akurat tam były to większe pojemniki. W jednej z nich znaleźliśmy gumowe dinozaury, maskotki, karty. Mojemu chłopakowi bardzo się spodobał tenże dinozaur i zostawiliśmy w zamian koraliki i karty do gry. Znaleźliśmy też zużyty bilet na PKP, który może tego dnia, kiedy ktoś go zostawił był jeszcze ważny i można było go wykorzystać. Są nawet takie geocashe, w których są pieniądze, można je pożyczyć, jeżeli zostawisz coś o podobnej wartości. Jeśli zdarzy Ci się być w podróży i bardzo potrzebujesz gotówki, bo na przykład zostałeś okradziony, to możesz znaleźć skrytkę z pieniędzmi i je pożyczyć, zostawiając w zamian, powiedzmy, okulary przeciwsłoneczne.

Geocaching. Jak to się zaczęło?

Zabawa powstała w 2000 roku i szybko zdobyła światową popularność. W lutym 2013 roku ilość skrytek przekroczyła 2 miliony, a ilość użytkowników- 5 milionów. Początkiem geocachingu był ciekawy przypadek. 3 maja 2000 roku odkodowano zakłócany wcześniej sygnał wysyłany przez satelity do odbiorników GPS. Następnego dnia pasjonat GPSu, Amerykanin Dave Ulmer ukrył w lesie wiadro i podał jego współrzędne na grupie dyskusyjnej użytkowników GPS. Wypełnił je drobiazgami, które miały zachęcić do poszukiwania przedmiotu.

W ciągu kilku następnych dni kolejne osoby znajdowały skarby dzięki swoim odbiornikom GPS i dzielili się potem doświadczeniami na wspomnianej wcześniej grupie dyskusyjnej. Kolejni fani GPS łyknęli bakcyla i gra się zaczęła. Wkrótce zaczęły się pojawiać kolejne skrytki z kolejnymi współrzędnymi.

Żeby pobawić się w poszukiwaczy skarbów musimy zarejestrować się na którymś ze specjalnych serwisów poświęconych grze oraz mieć telefon z nawigacją GPS. Najpopularniejszym serwisem jest geocaching.com, w tej chwili dostępny także jako aplikacja na telefon. To właśnie dzięki telefonom i aplikacji gra nabrała jeszcze większego rozpędu, aparat od razu zapisuje nasze współrzędne, nie musimy ich wklepywać ręcznie na stronie internetowej. Możemy ściągnąć sobie darmową wersję aplikacji, wtedy mamy dostęp do najmniejszych geocachów i tylko tych w naprawdę najbliższej okolicy. Dzięki płatnemu kontu możemy mieć dostęp do wszystkich skrytek. Płacąc za aplikację, można bardziej aktywnie uczestniczyć w grze i ukryć własnego geocashe'a. Należy wtedy dbać o niego i sprawdzać czy wszystko z nim w porządku.

Geocashe/ Fot. archiwum prywatne Adama MichalicyGeocashe/ Fot. archiwum prywatne Adama Michalicy Geocashe/ Fot. archiwum prywatne Adama Michalicy

 Geocaching. Sposób na zwiedzanie

Miejsce, w którym umieszczamy skrytkę musi być wyjątkowe. Takie, którym chcielibyśmy się podzielić z następnymi geocasherami. Magda opowiada jak poszukiwanie skrytki zaprowadziło ją i jej narzeczonego do naprawdę niezwykłego miejsca w Bolonii.
Dzięki geocachingowi dotarliśmy w Bolonii do miejsc, do których sami byśmy nigdy nie dotarli. Naprawdę zwiedziliśmy to miasto. Doszliśmy na przykład do pięknego kościoła na wzgórzu. Prowadziła do niego wąska ścieżynka, na którą normalnie nie zwrócilibyśmy uwagi. Obok kościoła stał jakiś ksiądz i rozmawiał, a my przeczesywaliśmy teren w poszukiwaniu skrytki."

"Nie każdy wie, że w Bolonii kryją się kanały podobne do tych weneckich. W jednej uliczce, dzięki wskazówce z geocachingu, znaleźliśmy malutkie okienko, którego ktoś niewtajemniczony po prostu by nie zauważył. Można je otworzyć i z niego widać kanał. Przy nim kamienice, na oknach wisi pranie. Wygląda to bardzo malowniczo, a na poziomie ulicy: patrzysz w lewo, patrzysz w prawo i wszystko jest wybrukowane!"

Niektóre miejsca są ukryte i trudno dostępne, inne mogą być zapomnianym zakątkiem w popularnym mieście. Ważny jest sposób zakamuflowania skrytki. Magda opowiada jak razem z chłopakiem szukali swojego pierwszego geocashe'a.

To tak długo trwało, że już myśleliśmy, że się poddamy. Ale ostatecznie udało się! Geocache czaił się za kratą w oknie jakiegoś salonu kosmetycznego. Z tyłu kraty był pojemniczek na magnesie, zajmował całą długość pręta. Ktoś kto o tym nie wie, po prostu się nie dopatrzy.

Opowiada Magda i dodaje: "Tam akurat była tylko lista, czasami, jeśli pudełko na to pozwala, jest też ołówek albo długopis, który ułatwia sprawę. My czasami dorzucaliśmy do pudełka po groszu z Polski albo jakieś malutkie koraliki. W Polsce natomiast chodziliśmy po polach i szukaliśmy często bardzo dobrze zakamuflowanych geocachy. Część z nich wyglądała po prostu jak worki na śmieci, a i do prawdziwych śmieci zdarzało nam się zajrzeć, myśląc, że to właśnie geocashe.”

Poszukiwanie skrytki/ Fot. archiwum prywatne Adama MachalicyPoszukiwanie skrytki/ Fot. archiwum prywatne Adama Machalicy Poszukiwanie skrytki/ Fot. archiwum prywatne Adama Machalicy

 Geocashing. Lokalne smaczki

Czasem trzeba wykonać zadania, żeby znaleźć kryjówkę, zebrać odpowiednie informacje czy rozwiązać łamigłówkę. Użytkownicy starają się grę urozmaicać i bywa, że skrytki szuka się kilka miesięcy. A niekiedy jej się w ogóle nie znajduje. „W Warszawie znaleźliśmy trzy kryjówki w centrum, jednak jednej nie mogliśmy zlokalizować. Przy skrzyżowaniu Marszałkowskiej z Jerozolimskimi stoi pomnik, wskazujący różne kierunki i dzielące je od Warszawy kilometry. Gdzieś przy nim podobno jest geocashe, ktoś znalazł go nawet poprzedniego dnia i napisał, że świetna, pomysłowa skrytka. Nam się nie udało. Przeszliśmy całą okolicę, obmacaliśmy murek przy ulicy, sam kamienny monument i nic nie znaleźliśmy.”

Niektóre geocache schowane są w naprawdę specyficznych miejscach. Niektóre można dostrzec jedynie rano, inne tylko przy odpływie. Jedno jest pewne, geocaching pozwala odkryć lokalne smaczki.

Magda zaraziła się grą od kumpla, wielbiciela rowerów górskich. Jeździł po lasach poszukując geocachy pod mchem, zwalonym pniem czy też wiszących na drzewie. Potem w geocaching wkręciła kolejnych znajomych. Ci, przy pierwszym geocache'u tak się wkręcili, że nie chcieli odchodzić z miejsca. Geocache krył się w opuszczonym budynku, dawnym domu dróżnika. Zrobiło się ciemno, pomagali sobie nawet reflektorem z samochodu, jednak na próżno. Nie znaleźli geocasha, choć Magda sprawdziła potem na aplikacji, że ktoś był tam niedawno i jemu się udało.

Kiedy znajdziesz geocacha podpisujesz się w dzienniczku, najlepiej swoim nickiem, którego używasz na aplikacji albo na stronie. Swoje znalezisko rejestrujesz także w sieci, żeby ktoś kto się nim zajmuje, wiedział, że nadal tam jest.

Czasami się zdarza, że docierasz do geocacha i okazuje się, że ktoś był tam przed Tobą godzinę temu”, opowiada Magda, „ale nie zdarzyło nam się jeszcze nikogo spotkać w trakcie poszukiwania geocashe'a albo tak było, a myśmy o tym nie wiedzieli.

Strażnik skrytki/ Fot. CC BY-SA 2.0/ The Boston Chow/ Flickr.comStrażnik skrytki/ Fot. CC BY-SA 2.0/ The Boston Chow/ Flickr.com Strażnik skrytki/ Fot. CC BY-SA 2.0/ The Boston Chow/ Flickr.com

Geocaching. Zwykła skrytka nie wystarczy

Geocashing to gra naprawdę rozbudowana. Istnieje cała gama rodzajów skrytek, zaczynając od tradycyjnej, składającej się tylko z pudełka i dzienniczka. Może być to skrzynka na amunicję albo wiaderko - musi być wodoodporne, zabezpieczone przed zniszczeniami, zwierzętami i schowane przed tymi, którzy nie biorą udziału w grze. Są także multi-cache, które wiążą ze sobą co najmniej dwa różne miejsca, a najczęściej w jednej kryjówce znajduje się wskazówkę do następnej. Istnieją też skrytki zagadkowe, najczęściej jej odnalezienie wymaga rozwiązania łamigłówki.

Letterbox Hybrydowy, tutaj w zamian współrzędnych wykorzystuje się wskazówki. Są też wydarzenia, kryjówki, związane z jakimś eventem. Wtedy uczestnicy gry mogą się spotkać w prawdziwym świecie i wymienić doświadczeniami oraz mega wydarzenia, czyli coroczne spotkania geocacherów z całego świata.

Geocashing jest zaangażowany w ochronę środowiska. Dzięki CITO, czyli Cache In Trash Out, w trakcie szukania kryjówek, zbiera się śmieci leżące po drodze i przeznacza do właściwej utylizacji. EarthCache to miejsce, gdzie nauczymy się czegoś na temat geologicznych tajemnic Ziemi.

W skrytkach możecie się także natknąć na podróżujące przedmioty. Na stałe przyczepiona jest do nich karteczka o ich pierwotnym właścicielu, dacie i miejscu pierwszego umieszczenia w skrytce. Rejestruje się je w serwisie i dzięki temu mają numery rejestracyjne. Taki przedmiot podróżuje z użytkownikami od skrytki do skrytki i dzięki temu przedmioty podróżują po świecie. Dzięki systemowi rejestracji można śledzić ich trasę. Do najpopularniejszych należą TravelBugs i GeoCoins. To takie mniejsze wersje podróżującego krasnala z „Amelii”.

TravelBugTravelBug / Fot. Domena publiczna/ Miaow Miaow/ Wikimedia Commons

Geocashing. Bliżej niż myślisz

Jak zaczynaliśmy, myśleliśmy, że zabawa się skończy, kiedy wrócimy z Włoch. Tymczasem znaleźliśmy geocashe obok domu, na dalekim Ursynowie!” twierdzi Magda.
Darmowa aplikacja pokazuje, że dwa geocashe ukryte są niedaleko redakcji. Na mapie widać inne niewyraźne punkty, które zdradzają że w okolicy jest ich dużo więcej. Wejdź do grona wtajemniczonych i zobacz, jakie skarby chowają się w Twojej okolicy.
Jeżeli zaś bierzesz udział w grze, podziel się z nami swoimi doświadczeniami i odkryciami.