Dziesięć grzechów głównych polskich biur podróży

Oto spis przykrych niespodzianek, które mogą cię spotkać na wakacjach z biura podróży. Przeczytaj - ku przestrodze. A jak dochodzić swoich praw, aby wymarzone wakacje nie zamieniły się w koszmar, radzimy w tekście obok

Rosnące ceny. W ofercie przeczytałeś: cena wycieczki 500 euro. Zapłaciłeś w złotówkach (wg kursu euro z danego dnia). Kiedy wsiadałeś do samolotu, biuro zażądało 100 zł dopłaty, bo "kurs właśnie skoczył". Pewnie zapomniało, że na 20 dni przed wyjazdem nie może zmienić ceny wycieczki z powodu wahań kursów walut. Na lotnisku dowiedziałeś się natomiast, że koszt nie obejmował opłaty lotniskowej.

Prawda, ale niecała... Katalog zawierał opis hotelu i miejsca pobytu, ale - jak się okazało - niezbyt precyzyjny. Hotel leżał wprawdzie w zapowiadanej miejscowości, z okna można było podziwiać rozległy widok na morze, ale tuż przy nim od samego rana kursowały hałaśliwe tramwaje, autobusy i samochody. Katalog nie wspominał też o tym, że klimatyzacja będzie działała dopiero za kilka dni, że dodatkowo trzeba za nią zapłacić, tak jak i za leżaki na plaży, że...

Ryzyko last minute. To była naprawdę wyjątkowo atrakcyjna oferta, tzw. last minute. Wyjazd za tydzień, do wymarzonego kraju, za stosunkowo niską cenę. Zaczęło się bajkowo: pogoda, hotel, atrakcje - wszystko gra. Po trzech dniach przedstawiciel biura zarządził zebranie, na którym ogłosił, że w tym hotelu już nie możecie mieszkać, bo przyjeżdża inna grupa. Musicie się przenieść. Pakowanie, oczekiwanie na transport, przydział pokoi, rozpakowanie - w sumie cały dzień stracony, a w dodatku widok z okna już nie był taki ładny.

Gdy siedem dni znaczy pięć. W katalogu stało jak byk - wycieczka trwa siedem dni. Wyjazd pierwszego dnia miesiąca, powrót siódmego. Zdecydowałeś się, jedziesz. Zapłaciłeś. Kiedy przyszło do konkretów, czas imprezy znacznie się skurczył. Wyjazd, faktycznie, pierwszego, ale dopiero o godzinie 22 (a jeszcze na miejscu okazało się, że samolot ma kilka godzin spóźnienia), a powrót - siódmego, ale już o 4 rano. W sumie - niecałe pięć dni.

Gwiazdka gwiazdce nierówna. Zakwaterowanie w czterogwiazdkowym hotelu? Myślisz - jak najbardziej. W katalogu nie ma więcej szczegółów, ale nie szkodzi. Mieszkałeś już kiedyś w takim eleganckim miejscu i było naprawdę świetnie. Pamiętaj jednak o tym, że w każdym kraju obowiązuje nieco inny standard i cztery gwiazdki mogą oznaczać coś całkiem innego, niż się spodziewasz.

Zamiana hoteli. Wyruszasz na wycieczkę za granicę. Zaraz po jej przekroczeniu dowiadujesz się, że właśnie okazało się, że będziecie musieli zamieszkać w innym hotelu, niż wcześniej zapowiadano. Wprawdzie standard ten sam, ale zamierzałeś spędzić czas ze znajomymi, którzy już są na miejscu. Ty zamieszkasz natomiast na drugim końcu miasta. Naprawdę, trudno uwierzyć, że biuro o tym nie wiedziało wcześniej. Ale gdyby wiedziało, musiałoby ci o tym powiedzieć, a ty mógłbyś zrezygnować z wycieczki.

Autokary drugiej jakości. Kiedy podróż długo trwa, bardzo ważne jest to, w jakich warunkach się ona odbywa i jak przebiega. Autokar musi być dostosowany nie tylko do liczby turystów, ale też do warunków panujących w krajach, przez które ma przejeżdżać. Na początku zapowiada się nieźle - klimatyzacja, barek, w.c., telewizor, rozkładane siedzenia i inne udogodnienia. Później stopniowo czar pryska. Po kilkudziesięciu kilometrach przestaje działać klimatyzacja, barek pustoszeje, a toaleta - wręcz przeciwnie, w telewizorze na okrągło jeden i ten sam film. W końcu pojazd wydaje kilka "kichnięć" i staje na dobre. No cóż, siła wyższa, awarii nie można było przewidzieć. Na szczęście to już coraz rzadszy przypadek. Czyżby dlatego, że coraz częściej podróżujemy samolotami?

Nieoczekiwane zmiany programu. Od początku wyglądało na to, że program sobie, a wycieczka sobie. W pierwszym mieście turyści zabawili znacznie dłużej, niż przewidywał plan. Później musieli więc podgonić. Pilot zrezygnował ze zwiedzania muzeum - podobno nie było tam nic interesującego do oglądania. Co ciekawe, niedługo potem znalazł się czas na nieprzewidziane planem zakupy. Właściciel sklepu serdecznie witał się z pilotem. Zrobiłeś się podejrzliwy - czyżby robili jakieś interesy?

Czysto, czyli jak... Są takie rejony świata, w których musisz się przygotować na pewnie nie do końca miłe niespodzianki. Hotel nie musi być tak wysprzątany i sterylny jak twoje mieszkanie, a sztućce nie zawsze błyszczą, że można się przejrzeć. Krótko mówiąc, warunki sanitarne całkiem inne, niż oczekiwałeś, i trudne do zaakceptowania. Chcesz "na pamiątkę" uwiecznić to na taśmie? Lepiej nie ryzykuj, bo obsługa hotelowa może nie tylko na ciebie nawrzeszczeć, ale nawet wyrwać kamerę i zabrać taśmę.

Rezydent cię lekceważy. Wydawało się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik, ale realia tak dalece odbiegają od obietnic, że musisz interweniować. Idziesz do rezydenta z reklamacją, a ten odmawia potwierdzenia jej przyjęcia. Czyli wszystko w porządku? Pamiętaj, w umowie jest zastrzeżenie, że po powrocie do kraju możliwe będzie rozpatrzenie reklamacji, jeśli została ona potwierdzona przez rezydenta.