Z raportów Urzędu Ochrony Konkurencji i Klientów

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów od kwietnia do połowy czerwca sprawdzał, czy organizatorzy imprez turystycznych dają klientom pełne informacje, a także, jak formułują swoje oferty, umowy, druki z warunkami uczestnictwa. Skontrolował 229 firm. Były wśród nich także największe, najpopularniejsze polskie biura podróży. Oto wyniki tej kontroli:

  • w całej Polsce - w 59 proc. biur stwierdzono nieprawidłowości,
  • warszawska centrala - w 66 proc. (sprawdzano głównie duże biura z oddziałami w całym kraju),
  • delegatury w Gdańsku i w Katowicach - w 100 proc.!,
  • delegatura w Łodzi - w 94 proc.,
  • delegatura w Warszawie - w 90 proc.,
  • delegatura w Poznaniu - w 82 proc.,
  • delegatura we Wrocławiu - w 52 proc.,
  • delegatura w Krakowie - w 31 proc.,
  • delegatura w Lublinie - w 30 proc.,
  • delegatura w Bydgoszczy - 16 proc.

W umowach przygotowanych przez biura turystyczne jest sporo zapisów, których nie powinno tam być, bo stawiają klientów pod murem. Nie są one jeszcze prawnie zakazane. UOKiK zamierza jednak z większością z nich pójść do sądu. Liczy że, że sąd uzna je za niedozwolone w umowie. Inne zapisy, mniej groźne czy uciążliwe dla turystów, są za mało precyzyjne, niejednoznaczne, a niekiedy także niezgodne z obowiązującym prawem. Urząd będzie więc naciskał na biura podróży, aby uściśliły lub zmieniły te sformułowania.

Sprawy do sądu:

Organizator całkiem odmawia wzięcia odpowiedzialności za to, że nie wywiązuje się z umowy albo bardzo ją ogranicza - 85 proc. umów.

Biuro uważa, że sprzedając wyjazd po okazyjnej cenie (w systemie last minute, joker lub jako ofertę specjalną), nie musi podejmować żadnych zobowiązań, a jeśli już, to nie musi się z nich wywiązać - 90 proc. umów.

Biuro przygotowuje plan imprezy, więc może zmieniać jej program lub warunki - 20 proc. umów.

Biuro srogo ukarze klienta, który zechciał zrezygnować z jego usług - 80 proc. umów.

Biuro nie bierze odpowiedzialności za to, że turyście na wycieczce coś złego się przydarzy (z winy biura) - 40 proc. umów.

Niezgodne z prawem:

Biuro podaje ceny, które nijak się mają do tego, co klient rzeczywiście musi zapłacić, są zaledwie częścią całej sumy, a w dodatku zmienia je niemal tuż przed wyjazdem - 30 proc. umów.

Biuro stawia klienta pod ścianą, formułując umowę w taki sposób, że jej podpisanie oznacza jednocześnie udostępnienie danych osobowych do przetwarzania w różnym celu; jeśli nie chcesz udostępnić danych, nie podpiszesz umowy - 20 proc. umów.

Biuro na stronach internetowych podaje nieprawdziwe i niepełne informacje, a tym, którzy składają zamówienia za pośrednictwem sieci, nie zapewnia ochrony danych - 67 proc. umów.