Grodno - Batorowy gród

W przeciwieństwie do Wilna i Lwowa Grodna nie odwiedzają tłumy polskich turystów. Powszechne przekonanie o słabym zaopatrzeniu, przestępczości i rzekomych niebezpieczeństwach skutecznie powstrzymuje nas przed wyjazdami w tym kierunku. W rzeczywistości jest w tych opiniach sporo przesady. A kto raz tu przyjedzie, zwykle obiecuje sobie, że musi wrócić i lepiej poznać Grodzieńszczyznę

Do Grodna wjeżdżamy wieczorem. Na ulicach spory ruch, mnóstwo przechodniów podążających do sklepów otwartych do późna. Miasto jest słabo oświetlone, ale dobrze widać najbardziej atrakcyjne place, budowle i kościoły wydobyte z mroku światłem reflektorów. Klucząc ulicami Starówki, szukamy siedziby Związku Polaków na Białorusi, gdzie obiecano nam znalezienie noclegu. - Każdy Polak zapamięta nasz adres, ulica Dzierżyńskiego róg 17 Września - kilka dni wcześniej tłumaczył mi telefonicznie Andrzej Dubikowski, redaktor naczelny "Głosu znad Niemna", polskiej gazety wydawanej w Grodnie. Dom Polski pod takim adresem? Przypadek czy ironia losu? Tragiczny dla Polski 17 września to święto narodowe Białorusi - rocznica zjednoczenia jej wschodniej i zachodniej części w 1939 roku.

- Za Leninem prosto - młody mężczyzna zapytany o drogę odpowiada po polsku. Pomniki wodza rewolucji stoją w każdym białoruskim mieście i wsi. Z powodu liczby posągów Lenina Białoruś trafi do Księgi rekordów Guinnessa - żartują grodnianie. Mijamy okazały monument i wkrótce widać jasno oświetloną willę z biało-czerwoną flagą wokół balkonu oraz pomnik Mickiewicza. To na pewno właściwy adres.

W okresie międzywojennym, kiedy Grodno miało 60 tysięcy mieszkańców, żyło tu 40 tysięcy Polaków. Obecnie liczba ludności przekracza 300 tysięcy. Według oficjalnych danych Polacy stanowią 30 procent. Nieoficjalnie mówi się, że połowa mieszkańców ma polskie pochodzenie, choć nie wszyscy wynieśli z domów znajomość języka polskiego. Od 1995 roku istnieje polska szkoła, wzrasta więc liczba dzieci i młodzieży uczącej się w języku polskim.

Dzięki malowniczemu położeniu na nadniemeńskich wzgórzach oraz sporej ilości zabytków, ostatnio intensywnie restaurowanych, Grodno uchodzi za jedno z najładniejszych miast Białorusi. Wędrując starymi ulicami - nazwy większości z nich brzmią inaczej niż przed 1939 rokiem, ale są też ulice upamiętniające wielu wybitnych Polaków - w architekturze miasta z przyjemnością odkrywamy ślady jego bogatej i burzliwej historii.

Dzięki Jagielle

Drewniano-ziemna twierdza na wysokim brzegu Niemna istniała już w XI wieku. Ten ruski gród został stolicą oddzielnego księstwa podbitego później przez Litwinów. - O tych czasach przypomina XII-wieczna cerkiew Borysa i Gleba na Kołoży - mówi Oksana Gołąbowska, kierownik działu kultury Związku Polaków, z którą odbywamy spacer po mieście. Z oryginalnej halowej świątyni zachowały się dwie ściany i dwie apsydy dekorowane z zewnątrz krzyżami ułożonymi z barwnych ceramicznych płytek i kamieni. Wewnątrz cerkwi nie przetrwały ścienne dekoracje, ale w ścianach i sklepieniach zachowały się specjalne garnki akustyczne - doskonaliły one akustykę świątyni. Na skutek osuwania się zbocza w 1853 roku część budowli runęła do Niemna. Zawalone ściany zastąpiono drewnianymi. Wzdłuż nich przechodzimy wąskim tarasem, w dole szumi Niemen. Trwają tam prace nad umocnieniem skarpy, gdyż znowu grozi jej osunięcie. Wylano ogromne ilości betonu, który znika w głębi ziemi, jakby potwierdzając prawdziwość starej legendy o podziemnym tunelu łączącym wszystkie grodzieńskie świątynie.

Poniżej wejścia do cerkwi stoi pomnik ku czci średniowiecznych rycerzy wyruszających stąd na bitwę pod Grunwaldem. Wielokrotnie grabione przez Krzyżaków Grodno po unii polsko-litewskiej i zwycięstwie nad zakonem krzyżackim otrzymało nową szansę rozwoju. Prawa miejskie nadane przez księcia Witolda w 1391 roku pół wieku później zostały rozszerzone przez Władysława Jagiełłę. Jemu też Grodno zawdzięcza używany do dzisiaj herb. Widnieje w nim jeleń św. Huberta z krzyżem pomiędzy rogami przeskakujący przez ogrodzenie.

Trzecia stolica

Dalsze dzieje Grodna nierozerwalnie wiążą się ze Starym Zamkiem wzniesionym przez księcia Witolda w końcu XIV wieku na nadniemeńskim wzgórzu, nieopodal cerkwi na Kołoży. Grodzieńska twierdza stała się miejscem częstych pobytów monarchów. Szczególną sympatią darzył Grodno Kazimierz Jagiellończyk, który zmarł w tym zamku w 1492 roku, następnie Aleksander Jagiellończyk, fundator kilku klasztorów i pierwszego stałego mostu na Niemnie.

Największy rozwój zawdzięcza Grodno Stefanowi Batoremu. W zamku przekształconym wówczas w okazałą renesansową rezydencję władca ten planował i przygotowywał swoje wyprawy moskiewskie, czyniąc z Grodna faktyczną stolicę państwa. W 1586 roku król zachorował podczas polowania, kilka dni później zmarł w zamku. Ogromnych szkód Grodno doznało podczas "potopu" szwedzkiego, ale nawet to nie osłabiło jego znaczenia. Od 1678 roku odbywał się tu co trzeci sejm zwyczajny, co przyczyniło się do znacznej rozbudowy miasta.

Wojna północna zamieniła grodzieński zamek w ruinę, dlatego August III na potrzeby reprezentacyjne wybudował na sąsiednim wzgórzu Nowy Zamek. W nim rozegrał się najtragiczniejszy akt dziejów Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Zwołany w 1793 roku do Grodna ostatni Sejm Walny, jako sejm niemy, pod groźbą rosyjskich armat uznał II rozbiór Polski. Dwa lata później, 25 listopada 1795 roku, w tym samym miejscu ostatni król Polski podpisał akt abdykacji, zamykając dzieje państwa polsko-litewskiego.

Dwa Zamki

- Oba grodzieńskie zamki stoją nadal, niestety po wielu przebudowach dawno utraciły wygląd królewskich siedzib - uprzedza Okasana, gdy ulicą Zamkową zbliżamy się do ich bram. W XIX wieku zarówno Stary, jak i Nowy Zamek zostały zamienione na carskie koszary. W okresie międzywojennym siedzibę Batorego wyremontowano i umieszczono w niej muzeum. Obecnie mieści się tam Muzeum Historyczno-Archeologiczne, które przechowuje część dawnych zbiorów, wśród nich popiersie Stanisława Augusta z wysadzonego z rozkazu władz carskich kościoła Dominikanów, oryginał testamentu Tadeusza Kościuszki oraz ogromne zbiory starodruków. Na dziedzińcu zamkowym widać fragmenty dwóch cerkwi z XII i XIV wieku odkryte przez archeologów. Z wysokości zamkowych murów podziwiamy wspaniałą panoramę, Niemen, nadrzeczny park, kościół franciszkanów i dzielnice położone na drugim brzegu rzeki.

Most nad głęboką fosą łączy Stary Zamek z Nowym, w nim ostatnie lata życia, po abdykacji, spędził Stanisław August Poniatowski. Z pozoru wiódł na grodzieńskim zamku beztroskie życie, przyjmował gości, wyjeżdżał na spacery za miasto, pisał pamiętniki. W rzeczywistości tu rozgrywał się prawdziwy dramat króla-więźnia otoczonego zausznikami Katarzyny II, z niepokojem oczekującego na to, co jeszcze szykuje mu los.

Przez bramę strzeżoną przez te same sfinksy, które witały wjeżdżających monarchów, wchodzimy na zamkowy dziedziniec. Pośrodku dziedzińca stał budynek z salą sejmową, teraz rosną tam potężne drzewa. Zbudowany na planie podkowy zamek mieści bibliotekę i część zbiorów muzealnych. Wysoka iglica zakończona czerwoną gwiazdą oraz zamiast dawnych rokokowych dekoracji sowiecka symbolika na ścianach przypominają, że był tu obwodowy komitet partii.

Od czasu do czasu grodzieńskie zamki wypełnia wielojęzyczny gwar, muzyka i śpiewy, a mieszkańcy bawią się do świtu. Tak jest podczas Republikańskiego Festiwalu Kultur Narodowych organizowanego w Grodnie co dwa lata (ostatnio w czerwcu 2002 r.). Wtedy bardziej niż kiedykolwiek można poczuć atmosferę dawnego Grodna od wieków wypełnionego barwną mieszanką współistniejących ze sobą nacji, religii i kultur. Przedstawiciele różnych narodów mieszkających na Białorusi przygotowują występy swoich zespołów artystycznych, wystawy, konkursy, częstują daniami kuchni narodowych. Grodzieńscy Polacy prezentują w tych dniach swoje osiągnięcia w Nowym Zamku, zaś Litwini w Starym, inne narodowości, liczebnie znacznie mniejsze, lokują się przy pobliskich ulicach.

Uratowane spod bolszewickiego młota

Mimo wielu lat komunistycznych rządów we współczesnej panoramie Grodna nadal dominują wieże kościołów i cerkwi, świadcząc o jego wielkiej przeszłości. Trzy z ocalałych kościołów katolickich - franciszkanów, bernardynów i jezuitów - nigdy nie zostały zamknięte. Kościół brygidek niedawno zwrócono wiernym. We wszystkich katolickich świątyniach odbywają się msze w języku polskim.

Najważniejsza świątynia w mieście, ogromny, XVII- wieczny kościół jezuitów pw. św. Franciszka Ksawerego (dawniej fara - obecnie katedra), wznosi się przy rynku zwanym niegdyś placem Batorego, dzisiaj placem Sowieckim. Próby zamknięcia fary w latach 60. i 70. XX w. udaremnili mieszkańcy, tłumnie strzegąc świątyni w dzień i w nocy. Barokowe wnętrza z 12 drewnianymi ołtarzami przetrwały w nienaruszonym stanie. Dwukondygnacyjny ołtarz główny z figurami 12 apostołów imponuje rozmiarami i wspaniałą snycerką.

W katedrze znajduje się pomnik ku czci Antoniego Tyzenhauza, podskarbiego litewskiego, dzierżawcy ekonomii grodzieńskiej od 1765 roku. Jego 15-letnie rządy to dla Grodna czas rozkwitu przemysłu i życia kulturalnego zaowocowały powstaniem 18 manufaktur, teatru, kilku szkół, przepięknego pałacu oraz wielu budynków mieszkalnych. Część tych budowli istnieje nadal, odnajdujemy je przy placu Tyzenhauza oraz wokół parku na Horodnicy. Kilka kroków stąd przy ulicy Orzeszkowej stoi pomnik autorki "Nad Niemnem". Eliza Orzeszkowa spędziła w Grodnie większość swego życia. Od dwóch lat w domu pisarki przy ulicy Orzeszkowej istnieje niewielkie muzeum poświęcone jej pamięci. Grób pisarki znajduje się na Cmentarzu Farnym, który jako miejsce spoczynku wielu ludzi zasłużonych dla Grodna również zasługuje na odwiedzenie.

Więcej o: