Królewska Haga

Wszyscy wiedzą, że stolicą Holandii jest Amsterdam. Ale to nie w Amsterdamie, ale w Hadze rezyduje większość politycznych instytucji tego kraju: parlament, rząd, królowa Beatrix, ministerstwa, no i oczywiście Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości.

Kto w ciągu wieków nie był w Hadze?! W XVI wieku przybył tu Karol V, król Hiszpanii i cesarz rzymsko-niemiecki, który rozszerzył swe panowanie na Niderlandy. W XVII wieku zawitał do miasta car Rosji Piotr Wielki, który zamówił w Holandii statki do swojej floty. Podobno upierał się, by spacerować po Hadze incognito, co przy jego nieprzeciętnym wzroście (2 m) było raczej iluzją.

Z filozofów odwiedzał miasto Kartezjusz głoszący pewnie i tutaj swoje credo: "Myślę, więc jestem" oraz Benedykt Spinoza, któremu miasto wystawiło pomnik. W 1759 r. przybył do Hagi Casanova i nawet stoczył tutaj pojedynek. W 1765 r. koncertował w mieście Mozart, a w 1811 r. zjawił się Napoleon.

W Hadze mieszkali i tworzyli także znani niderlandzcy XVII-wieczni malarze: Jan van Goyen i Jan Steen. Dwa wieki później malował w Hadze van Gogh.

Tutaj mieszkał i zmarł słynny fizyk Daniel Gabriel Fahrenheit (notabene urodzony w Gdańsku). A rodowitym mieszkańcem był XVII-wieczny astronom Christian Huygens - odkrywca m.in. Tytana - księżyca Saturna.

Prawdę mówiąc, Haga nie porywa urodą od pierwszego spojrzenia, ale stopniowo wciąga i coraz bardziej i intryguje.

Współczesna Haga liczy pół miliona mieszkańców, przy czym znaczna część to cudzoziemcy, bo w mieście pracuje 86 ambasad, 46 konsulatów i wiele międzynarodowych instytucji. Wielkoświatowe życie w tym mieście dziwnie jednak się miesza z klimatem zacisznej prowincji.

Na rycerskim dworze

Nawet jeśli do Hagi dotrzesz jako zwykły turysta, z pewnością najpierw trafisz pod parlament Binnenhof o wyglądzie potężnego zamczyska rozparty w samym w sercu miasta. Pierwotnie była to wielokrotnie przebudowywana siedziba książęca.

W XIII wieku pierwszy zamek na miejscu dzisiejszego kompleksu Binnenhof wzniósł hrabia Floris IV. Spodobało mu się miejsce wśród lasów nad stawem, gdzie stał myśliwski domek. Staw pozostał do dzisiaj - ciągle nosi nazwę "Dworskiego stawu" (Hofvijver), ale w miejscu lasu wyrosły domy i ulice.

Kompleks Binnenhof z zewnątrz opasują XVIII-XIX-wieczne rezydencje, które dziś są siedzibami premiera i Ministerstwa Spraw Publicznych. W monumentalny czworobok łączą je dwie wjazdowe bramy, które prowadzą na wewnętrzny dziedziniec, gdzie pośrodku stoi najstarsza część zamku - obecnie siedziba parlamentu.

Największa sala zamkowa to piękna gotycka Sala Rycerska (Riddersaal) z dębowym łukowym sklepieniem. Przez wieki Holandią władali rodzimi hrabiowie, książęta i namiestnicy ościennych monarchii. Większość rezydowała w Hadze. W połowie XV wieku na zamku odbył się wielki zjazd z udziałem 30 książąt. Wtedy po raz pierwszy w murach zamkowych oficjalne mowy wygłaszano po holendersku, a nie po francusku.

Oczekiwanie na karocę

Praktycznie z końcem XIII wieku Holandia straciła suwerenność i na przemian znajdowała się w sferze różnych wpływów: Hiszpanii, Francji, Niemiec. Od XVII do XVIII wieku była wolną republiką, w której rządzili książęta orańscy. W czasach napoleońskich znów znalazła się pod zwierzchnictwem Francji i została monarchią. Napoleon na tronie Niderlandów osadził swego brata Ludwika. Po klęsce Napoleona pod Waterloo w 1815 r. Niderlandy odzyskały wolność, a na tronie zasiadł Willem I Orański.

Królowa Beatrix jest po nim siódmą koronowaną głową państwa i czwartą kobietą na tronie. Każdego roku w trzeci wtorek września królowa w Sali Rycerskiej wygłasza uroczystą mowę na otwarcie sesji parlamentu (Holandia jest monarchią konstytucyjną). Na tę uroczystość niecierpliwie czeka całe miasto, bo poprzedza ją przejazd królewskiej rodziny w złotej karocy. Trasa przejazdu wiedzie od Pałacu Noordeinde, w którym królowa pracuje i przyjmuje oficjalnych gości. Mieszka natomiast na drugim krańcu miasta w pałacu Huis ten Bosch otoczonym rozległym parkiem. To już teren ściśle prywatny, niedostępny dla zwykłych śmiertelników.

Dzień królewskiej przemowy w Parlamencie mieszkańcy Hagi nazywają dniem książęcym - Prinsjesdag. Wielkie święto w całej Holandii to również 30 kwietnia. Ta data przypomina, że królowa Beatrix objęła rządy po abdykacji swej matki Juliany 30 kwietnia 1980 roku. Dodajmy, że z trzech synów królowej Beatrix pierwszeństwo do sukcesji ma najstarszy Willem-Aleksander, który przed rokiem poślubił Maximę z Argentyny.

Lekcja Rembrandta

Tuż za kompleksem Binnenhof, od wschodu, stoi Królewski Gabinet Malarstwa - Mauritshuits (nazwa pochodzi od imienia księcia Johana Mauritsa). Ta zgrabna barokowa XVII-wieczna budowla nie wygląda zbyt okazale, ale w środku kryje jedną z najwspanialszych kolekcji w Holandii. Początek dał jej w XVIII w. namiestnik miasta książę Willem V - zapalony kolekcjoner i twórca pierwszego muzeum w Holandii (tak zwanej Galerii Willema V mieszczącej się w odrębnym budynku, obecnie oddziale Mauritshuis). Muzeum i kolekcję ofiarował państwu syn księcia.

Największą dumą Mauritshuis są obrazy Rembrandta. Najsławniejsza to "Lekcja anatomii", ale są też: autoportret starego mistrza, "Homer dyktujący wiersz", "Suzanna w kąpieli". A poza tym obrazy Rubensa, Fransa Halsa, Jana Steena i arcydzieła Vermeera: "Portret dziewczyny z perłami" i niezwykły "Widok z Delft" w świetlisto pastelowych tonach. Delfty to miasto oddalone zaledwie o 8 km od Hagi, słynące nie tylko z pięknych widoków, ale też z malowanych biało-niebieskich fajansów, które należą do najpopularniejszych pamiątek z Holandii.

Miłośnicy sztuki współczesnej i Pieta Mondriana powinni zajrzeć jeszcze do Gemeentemuseum Den Haag na północy miasta. Warto pamiętać, że budynek muzeum to dzieło jednego z największych holenderskich architektów H.P. Berlagego, twórcy m.in. amsterdamskiej Giełdy.

Balkon Napoleona

Parę przecznic dalej koniecznie trzeba się przejść ulicą Lange Voorhoot, jedną z najstarszych i najbardziej reprezentacyjnych alei z pięknymi kamienicami, pałacami, siedzibami ambasad. Jej nazwa - "Długa drewniana" - nawiązuje do bardzo odległych czasów, kiedy zapewne stały przy niej drewniane domy. Od dawna nie ma po nich śladu. Z tamtej zamierzchłej przeszłości Lange Voorhout zachowała tylko charakterystyczną linię zbliżoną do litery L. Tradycja mówi, że drzewa przy niej sadził w XVI w. król Karol V, jednak te dzisiejsze wyglądają na znacznie młodsze.

Natomiast narożny kościół Klasztorny Kloosterkerk - gigantyczna świątynia o ostrych szczytach dachu - na pewno pamięta XV wiek. Kiedyś był katolicki, dziś jest protestancki. Ten właśnie kościół w XVIII w. stał się miejscem spoczynku Fahrenheita.

Przy tej ulicy jednym z najbardziej reprezentacyjnych budynków jest XIX-wieczny Hotel des Indes, ale stoi przy niej także najmniejszy dom w mieście, który ma zaledwie 1,83 m szerokości. Ulicę zamyka muzeum sztuki ulokowane w reprezentacyjnym pałacu Lange Voohout ze złoconym balkonem. W tym pałacu zatrzymał się Napoleon Bonaparte, kiedy przybył do Hagi. To w czasach napoleońskich Haga otrzymała wreszcie prawa miejskie, bo chociaż od dawna była ważnym ośrodkiem politycznym, jakby wszyscy zapomnieli, że nominalnie ciągle pozostaje wioską.

Napoleon nigdy jednak nie cieszył się tu popularnością. Najlepszy dowód, że na Lange Vorhoot miasto wzniosło w XIX w. pomnik niemieckiego księcia Karella-Bernarda Saksońsko-Weimarskiego, pod wodzą którego Holendrzy walczyli przeciw Napoleonowi.

Latem ulica zamienia się w spacerowy deptak. Artyści z różnych krajów prezentują pod gołym niebem rzeźby. W niedzielę odbywają się targi staroci, a w czwartki rozstawiają swe stoiska uliczni bukiniści.

Pudełko z cukierkami

Na zachód od Biennenhof leży ruchliwa dzielnica handlowa. To także stara część Hagi o wąskich ulicach, po których suną tramwaje i śmigają rowerzyści. Na skróty dochodzi się do niej przez XIX-wieczny pasaż pod szklanym dachem. Pasaż mieści galerię niewielkich, lecz ekskluzywnych sklepów i kafejki ze stolikami wychodzącymi za drzwi, pełne stałych bywalców leniwie obserwujących przechodniów. Na sąsiednich ulicach pod otwartym niebem rytm życia znów przyspiesza, choć co krok wabią witryny sklepów i domy towarowe. Wśród nich najstarszy w Hadze reprezentacyjny dom towarowy Maison de Bonneterie z 1913 r. i współczesny kompleks handlowy z lat 70., zwany przez mieszkańców "Cukierkowym pudełkiem" ("Candybox" - "Snoepdoos"), który udaje dalekowschodni zabytek inkrustowany mozaikami.

Za tym kolorowym cudem trafiamy na parę autentycznych rarytasów starej architektury. Renesansowy ratusz miejski z XVI wieku jest kopią ratusza z Antwerpii w mniejszej skali. Zbudowano go za pieniądze pierwotnie przeznaczone na mury obronne miasta z prawdziwego zdarzenia. W rezultacie pieniędzy na ten cel nigdy już więcej nie było i Hagę w przeszłości wielokrotnie burzono w niekończących się wojennych konfliktach, ale o dziwo ratusz przetrwał.

Cała ta część miasta koncentruje się wokół potężnego gotyckiego Dużego kościoła (Grote Kerk). Kiedyś był to kościół katolicki pod wezwaniem św. Jakuba, a po reformacji stał się kościołem protestanckim. Nie mniej zabytkowy, mimo nazwy, jest Nowy kościół (Nieuwe Kerk) zbudowany w 1648 r. Od początku protestancki. Szkoda, że ten piękny kościół jak z obrazów Van Gogha całkowicie zasłania paskudna współczesna biurowo-handlowa zabudowa.

Piasek w panoramie

Niedaleko Hagi (dojazd tramwajem lub autobusem) leży popularna nadmorska miejscowość Scheveningen, atrakcyjna szczególnie latem. Ale nie ruszając się z centrum miasta, można także zaznać jej uroków na dodatek w stylowym XIX-wiecznym wydaniu. Jedną z największych turystycznych atrakcji miasta jest panorama Mesdag przedstawiająca widok tego kurortu. Jej nazwa pochodzi od nazwiska malarza Hendrika Willema Mesdaga, który w 1881 r. namalował owe gigantyczne dzieło z pomocą żony i przyjaciół. To jedna z największych panoram świata tak popularnych w XIX wieku. Malowidło ma wysokość 15 m, a długość 112 m (a więc w rozmiarach jest porównywalna z Panoramą Racławicką mierzącą 15x114 m), a mieści się w unikalnym budynku specjalnie dla niej wybudowanym. Iluzja rzeczywistości jest wprost niewiarygodna! Bez żadnej przesady czujemy się, jakbyśmy siedzieli wśród piaszczystych wydm i z bliska obserwowali rozległy pejzaż rybackiego miasteczka z czerwonymi dachami i falujący morski brzeg z przycumowanymi łodziami.

Gest milionera

Być może z powodu burzliwej przeszłości Holandia ma ogromny wkład w rozwój pokojowego prawa międzynarodowego. W 1899 r. właśnie w Hadze odbyła się w pałacu Huis ten Bosch pierwsza konferencja pokojowa, w której brało udział 26 państw. Uchwalono na niej trzy konwencje o pokojowym załatwianiu sporów międzynarodowych i powołano Stały Trybunał Arbitrażowy. W następnej konferencji haskiej w 1907 r. uczestniczyły już 44 państwa.

Nie można więc opuścić Hagi, nie zajrzawszy do Pałacu Pokoju - siedziby Stałego Trybunału Arbitrażowego - najstarszej instytucji międzynarodowej tego typu i Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości działającego przy ONZ od 1945 r.

Na zewnątrz budynek przypomina bardziej ratusz z wysoką wieżą niż pałac. Jednak od początku powstawał z myślą o swoim przeznaczeniu. To podarek dla Hagi amerykańskiego milionera "stalowego magnata" i filantropa Andrew Carnergie. Tego samego, który ufundował salę koncertową Carnergie Hall w Nowym Jorku i wiele innych publicznych obiektów, bo gdy już zdobył zawrotną fortunę, uznał, że umrzeć po prostu bogatym byłoby niewdzięcznością wobec losu.

Pałac Pokoju to zarazem dzieło międzynarodowe, bo w jego wyposażenie zaangażowało się wiele państw. Budowę rozpoczęto w 1907 r., a ukończono w 1913, więc jak na ironię na krótko przed wybuchem I wojny. Niemniej jest to miejsce bardzo zasłużone, dzięki któremu Haga zyskała przydomek miasta pokoju i sprawiedliwości.

Obecnie w Pałacu mieści się także Akademia Prawa Międzynarodowego i potężna biblioteka.

Uwaga! Nie pomylcie przypadkiem Pałacu Pokoju z Gimnazjum Haganum. Oba budynki zbudowano w neorenesansowym stylu w tym samym czasie i dzielnicy. Budynki są dosyć podobne, jednak pałac jest znacznie bardziej okazały.

Informacje praktyczne:

Ceny: Całodniowy bilet komunikacji miejskiej - 5,5 euro. Wstępy do muzeów: Mauritshuis - 7 euro, panorama Mesdag - 4 euro, Gemeentemuseum - 7 euro.

Internet: www.denhaag.com, www.denhaag.nl

Więcej o: