Wielkopolskie wiatraki

Don Kichot spiął ostrogami swego konia Rosynanta i zasłoniwszy się dobrze tarczą, z nastawioną kopią, uderzył na pierwszy z brzegu wiatrak. Cios wymierzył w skrzydło, tymczasem wiatr obrócił je tak gwałtownie, że kopię złamało w kawałki, zaś konia i rycerza porwało i odrzuciło mocno poturbowanych precz na pole.

Dzięki Cervantesowi już czterysta lat temu wiatraki na trwałe weszły do literatury światowej. Trudno się zresztą dziwić, że choć były wtedy dość typowym elementem krajobrazu, to jednak silnie działały na wyobraźnię ludzi. Proszę sobie wyobrazić grupę kilkunastu czy kilkudziesięciu potężnych wiatraków pracujących przy pełnym wietrze. Cóż to musiał być za wspaniały widok, cóż za szum niesłychany! Dziś o takim widowisku możemy tylko pomarzyć... Nigdzie w Polsce nie zobaczymy już funkcjonującego wiatraka, a i te nieczynne stały się rzadkością. Jeśli ktoś chciałby jeszcze przyjrzeć się naprawdę wielkim, pięknym i dobrze zachowanym wiatrakom, to powinien odwiedzić trzy miejsca w okolicach Poznania: Wielkopolski Park Etnograficzny nad jeziorem Lednica, wzgórze koło Moraczewa (tuż przy szosie wiodącej z Gniezna do Poznania) oraz miejscowość Rogierówko (między Poznaniem a Szamotułami). Tym zaś, którzy nie zwykli poprzestawać na oglądaniu i pragną wzbogacić swą wiedzę teoretyczną, doradzam wizytę w Muzeum Rolnictwa w Szreniawie (między Poznaniem a Grodziskiem Wielkopolskim) - placówka ta ma wśród wielu ciekawych eksponatów także unikatową kolekcję modeli wiatraków.

Skomplikowana maszyneria

Pierwsze wiatraki na ziemiach polskich zbudowano najprawdopodobniej na początku XIV stulecia, a największą popularnością te wielce pracowite budyneczki cieszyły się w wieku XVIII. Jak wynika ze stosunkowo dokładnych rejestrów, było wtedy w Polsce ok. 20 tys. wiatraków. Często występowały one w dużych grupach - przykładowo na obrzeżach Leszna odnotowano istnienie aż 92 obiektów! Każdy wiatrak składa się z dwóch podstawowych elementów - korpusu i skrzydeł, nazywanych również śmigami. W korpusie znajduje się cała skomplikowana młyńska maszyneria, czyli zespół wałów i kół napędowych oraz kamieni mielących zboże. Poruszane wiatrem i napędzające maszynę śmigi mają formę wydłużonych drewnianych ram z poprzecznymi listewkami, pomiędzy które wsuwano płaskie deszczułki, czyli tzw. pióra. Liczbę piór można było zmieniać - w ten prosty sposób utrzymywano optymalną szybkość obrotową wału przy zmieniającej się sile wiatru. Dziś nawet dobrze zachowane skrzydła wiatraków są najczęściej pozbawione piór - usuwa się je, aby nieczynne, zablokowane śmigi nie stawiały zbyt dużego oporu i nie uległy zniszczeniu w czasie wichury.

Koźlaki, paltraki i holendry

W skansenie nad jeziorem Lednica stoją obok siebie wiatraki reprezentujące wszystkie trzy podstawowe typy konstrukcyjne, jakie występowały w Polsce. Najpopularniejsze były koźlaki - ich nazwa pochodzi od kozła, czyli specjalnej podstawy, na której spoczywał cały korpus budowli. Połączenie korpusu z kozłem było ruchome i umożliwiało obracanie wiatraka wokół jego osi. Było to konieczne, gdyż młynarz musiał dostosować pozycję wiatraka do kierunku wiatru, który się przecież zmieniał. W obróceniu całej konstrukcji pomagał mu długi drąg wystający ze ściany frontowej (to ta naprzeciwko ściany wietrznej, czyli tej ze śmigami). Najstarszy, zachowany do dziś, polski koźlak (niektóre jego elementy pochodzą jeszcze z XVI wieku!) stoi nad brzegiem jeziora Lednica, tuż obok przeprawy promowej na Ostrów Lednicki. Przeniesiono go tutaj z miejscowości Gryżyna. Równie piękne, choć nie tak wiekowe, są trzy XIX-wieczne koźlaki eksponowane na wzgórzu koło Moraczewa.

Następny typ wiatraka to paltrak, który na zewnątrz jest zupełnie podobny do koźlaka. Różnica w ich budowie polega tylko na tym, że drewniany korpus paltraka spoczywa na specjalnych metalowych rolkach, które toczą się po okrągłym torze jezdnym. To techniczne udoskonalenie, ułatwiające manewrowanie wiatrakiem, wprowadzono właściwie dopiero w XIX wieku. Wyjątkowo piękny paltrak ze wsi Kędzierzyn koło Gniezna znajduje się obecnie na terenie Wielkopolskiego Parku Etnograficznego.

Trzeci typ wiatraka - holender - różni się znacznie od dwóch poprzednich. Posiada on nieruchomy korpus (najczęściej murowany, na planie koła lub wieloboku) oraz spoczywającą na nim obrotową, kopulastą głowicę ze śmigami. Najsłynniejszym chyba polskim holendrem jest stuletni wiatrak z Rogierówka. W jego wnętrzu urządzono małe muzeum poświęcone młynarstwu. Imponujący holender z Trzuskołonia jest natomiast ozdobą skansenu nad Lednicą.

Ratujmy ostatnie wiatraki

Mimo szczerych chęci wojowniczy Don Kichote nie był w stanie zagrozić żadnemu wiatrakowi, bo w tamtych czasach wiatraki trzymały się mocno... Ludzie XX wieku nie mieli już żadnych problemów z unicestwieniem tysięcy tych malowniczych obiektów - tylko dlatego, że stały się zupełnie nieprzydatne z gospodarczego punktu widzenia. Wielka to strata - zwłaszcza dla monotonnego, nizinnego krajobrazu, którego cennym urozmaiceniem były owe skrzydlate olbrzymy. Koźlaki, holendry i paltraki z okolic Poznania należą do nielicznych już uratowanych i, co bardzo istotne, prawidłowo konserwowanych polskich wiatraków. Ich ocalenie to lekcja szacunku dla kulturowego dziedzictwa i oby wzięli ją sobie do serca wszyscy ci, od których zależy los ostatnich ginących wiatraków w innych zakątkach naszego pięknego kraju.

Więcej o: