Warszawa żydowska. Ulica w podwórkach - Kupiecka

Najpierw wchodziło się w bramę kamienicy przy Nalewkach 39, a potem w wąskie i długie podwórko. Po przejściu kolejnej bramy i kolejnego podwórka zaczynała się Kupiecka - jedna z najgłębiej ukrytych ulic w centrum Warszawy.

Warszawa żydowska. Ukryta uliczka

Wskazanie tego miejsca dziś nie jest proste, bo geografia dawnej dzielnicy północnej zupełnie się zmieniła. Kupiecka łączyła Nalewki z Dziką i uliczką Wołyńską (Lewartowskiego). Gdyby chcieć dokopać się do jej bruku, być może wciąż tkwiącego pod ziemią, trzeba by przebijać się przez bloki z lat 60., pełne drzew podwórka, przeciąć w poprzek ulicę Dubois i dotrzeć na tył socrealistycznych bloków przy ul. Andersa. O tym, że resztki ulicy niczym ruiny dawnych Pompei wciąż tkwią pod ziemią, można się przekonać właśnie na ulicy Dubois. Zanim w latach 90. XX wieku położono tu nową kostkę brukową, asfalt i płyty chodnikowe dziwacznie się wybrzuszały. Tuż pod nimi rozchodziły się korzenie drzew niemające siły, by przebić się w dół przez gruzowisko oraz tkwiący niżej bruk. Gdy wędrując uliczką Dubois, pytam mieszkańców bloków o dawną Kupiecką, nikt nie potrafi mi odpowiedzieć, gdzie ona była. Nikt nie zna też ulicy Beera Majzelesa - bo tak Kupiecka nazywała się od 1938 r. Na Muranowie czy Powązkach nie jest to jednak nic nadzwyczajnego. Tak samo jak Kupiecka przepadły przecież inne ulice: Sierakowska, Przebieg, Szczęśliwa czy Parysowska. Nawet jeżeli w pamięci przechowały się ich nazwy, to trudno je dziś przypisać do konkretnych miejsc.

Warszawa żydowska. Dozwolone jest przejście przez dziedziniec domu nr 2250

Kupiecką wytyczono około 1896 r. "Wychodzi ona z ulicy Dzikiej, prawie na wprost Wołyńskiej i idzie w kierunku Nalewek. Bezpośredniej jednak komunikacji z Nalewkami nie ma, gdyż jest ulicą niecałą. Kończy się na nieruchomości nr 2250 przy Nalewkach. Przejazdu przeto do Nalewek nie ma. Jedynie dozwolone jest przejście przez dziedziniec domu nr 2250 i to tylko do pewnej godziny w nocy" - czytamy w "Gazecie Rzemieślniczej" z 1896 r.

Bo też ulicę niemal w całości wytyczono na prywatnej działce. Wąskiej i długiej. Na początku XX wieku zabudowę Kupieckiej tworzyły po dwu stronach ciasne szeregi kilkupiętrowych kamienic. Od wschodu jej perspektywę zamykały oficyny wokół częściowo otwartego podwórka kamienicy na Nalewkach 39. To w bramę tej kamienicy trzeba było skręcić, by wejść na Kupiecką. Dom wzniesiono mniej więcej razem ze stojącą w głębi dziedzińca synagogą otwartą 26 sierpnia 1856 r. Jak czytamy w książce Zbigniewa Pakalskiego "Nalewki", kaznodzieją w synagodze został Izaak Kramsztyk, a w uroczystości otwarcia uczestniczył szanowany powszechnie rabin Beer Majzeles. "Wnętrze jarzyło się wielkim żyrandolem i kinkietami, do których doprowadzono instalację gazową" - pisał Pakalski. W roku 1856 było to rozwiązanie bardzo nowatorskie. Jedno z pierwszych w Warszawie. Zdaniem Pakalskiego synagoga cieszyła się tak wielkim uznaniem, że nie ubyło w niej stałych bywalców nawet po wzniesieniu w 1877 r. kilkaset metrów dalej Wielkiej Synagogi.

Warszawa żydowska. Złudzeniem wsi miała być obora

Z biegiem lat oficyn na podwórku przy Nalewkach 39 było coraz więcej. Tworzyły one teraz rodzaj wąskiej ulicy, na której przez cały dzień wrzało jak w ulu. Niektórzy uważali, że brama tego właśnie budynku to samo jądro dzielnicy. Były tu sklepy z materiałami aptecznymi Leona Siedleckiego, z bandażami Piltza, futrzarski Ryszfelda, spożywczy Szmula Brzeziny, z nabiałem Anschewla Katza, z modą Reifa. Były też księgarnia (z książkami po polsku i w jidysz), fryzjer, drukarnia, no i dziesiątki rozmaitych pracowni. Wyrabiano futra, drewniane skrzynie, artykuły podróżne, pantofle i kapcie, pończochy i trykoty, torebki oraz ozdoby.

Aż trudno sobie wyobrazić, że znalazł się przedsiębiorca, który przed pierwszą wojną światową w tej ciasnocie, na tym podwórku urządził "krowiarnię". Wieść, że można pić mleko prosto od krowy, ściągała klientelę. "Złudzeniem wsi miała być obora, dwa drzewka i niezliczone ilości much" - wspominał Bernard Singer w książce "Moje Nalewki". Ale krowa nigdy nie oglądała prawdziwej trawy, drzewa były sztuczne, a skrawek nieba obramiony murami domów. Władze miejskie walczyły z tego rodzaju instytucjami. Pojawiła się policja, "krowiarnię" zamknięto, a drzewka usunięto.

Warszawa żydowska. Zbiorowymi siłami zdemolowali cały sklepik

Na samej Kupieckiej firm było zdecydowanie mniej. W przewodniku adresowym z 1905 r. znalazłem tu m.in.: składy skór M. Blocha przy Kupieckiej 6, towarów galanteryjnych Izraela Brennera pod nr. 8, towarów łokciowych Pejsacha Mincewicza pod nr. 12 czy wreszcie drewna Jakuba Rosenblatta pod nr. 18. Nie było tu specjalnie niebezpiecznie, ale życie kipiało. W styczniu 1912 r. "Kurier Warszawski" pisał, że czujny dozorca kamienicy przy Kupieckiej 16 Franciszek Skomorowski (w żydowskich domach dzielnicy północnej dozorcami zawsze byli Polacy, najczęściej przybysze ze wsi) schwytał parę złodziei. Właśnie zamiatał podwórko, gdy usłyszał rumor na schodach. Ktoś krzyczał: "Ratunku! Złodzieje!". Stróż zachował zimną krew i zamknął bramę. Jak się okazało, w sprawę zamieszana była służąca - 19-letnia Ryfka Hersztenówna. Pod nieobecność właściciela mieszkania odwiedziła ją znajoma. "W mieszkaniu było tylko dwoje dzieci. Służąca po chwili rozmowy ze znajomą wyszła, pozostawiwszy ją w mieszkaniu, ta zaś przez drzwi frontowe wpuściła swojego towarzysza. Dzieci, widząc obcego mężczyznę, narobiły krzyku. Aresztowani nazywają się: Zelik Binsztok, lat 24 i Rajzla Szajzmanówna, lat 15. Oprócz odebranych futer wartości 300 rubli stwierdzono brak w mieszkaniu różnych rzeczy na sumę 400 rubli. Służąca była widocznie w zmowie z łotrzykami, gdyż pozostawiwszy swoje dokumenty, nie powróciła do domu" - czytamy.

W 1938 r. w domu przy Kupieckiej 8 mieścił się sklepik spożywczy Zofii Kucyk, a vis-a-vis, w kamienicy pod 7, działała "fabryczka" trykotażowa Chany Anders.

"Chana Anders korzystała dotąd z kredytu u Kucykowej i w ciągu kilku miesięcy zadłużyła się na 700 zł. Ponieważ napomnienia nie odniosły skutku, Kucykowa wniosła skargę do sądu, a gdy uzyskała wyrok, nałożyła przez komornika sekwestr na maszyny Andersowej. Wczoraj z tego powodu do sklepiku Kucykowej wpadli Chana Anders z siostrą swoją Chawą, bratem Wolfem i zbiorowymi siłami zdemolowali cały sklepik" - donosił "Kurier Warszawski" z 24 czerwca 1932 r.

Ulica Kupiecka w latach międzywojennych to także miejsce działania organizacji syjonistycznych. Tu pod nr. 14 odbywały się zebrania syjonistycznej grupy Mizrachi. Jedno z nich w maju 1935 r. "zakłóciła gromada dzikusów z nieprzyjacielskiego obozu syjonistów, która poczęła strzelać z dużych straszaków, wzbudzając popłoch. Ostatecznie napadnięci obronili się przed terrorystami i kilkanaście osób zostało poturbowanych. Gdy przybyła policja, sprawców już nie było" - pisał "Kurier Warszawski".

Podczas okupacji ulica Majzelesa znalazła się w granicach getta. Jej zabudowa przetrwała do powstania w getcie w 1943 r. Spalona została rozebrana przez Niemców jeszcze przed wybuchem powstania warszawskiego.

Więcej na temat dziejów Żydów w Warszawie przeczytasz w przewodniku "Warszawa nieodbudowana. Żydowski Muranów i okolice". Do kupienia w Kulturalnym Sklepie .

embed
Więcej o: