Austria: Salzburg na weekend

Przygotujmy się na bardzo forsowne dni. W tak krótkim czasie możemy bowiem liczyć najwyżej na to, że rozsmakujemy się w Salzburgu. W końcu nie bez powodu miasto odwiedza rocznie 6,5 miliona turystów. I wszyscy mają tu co robić.

Gdy już przylecimy, nie musimy nawet oddalać się od lotniska, aby zjeść posiłek w niezwykłych okolicznościach. Zajrzyjmy do Hangaru-7. Wybudowany przez ekscentrycznego właściciela Red Bulla robi kosmiczne wrażenie. Podjeżdżamy ulicą oświetloną jak pas startowy. Wewnątrz ogromnej przeszklonej budowli właściciel zgromadził przedmioty związane ze swoimi trzema pasjami. A interesują go sporty ekstremalne, kuchnia i sztuka. Wnętrze hangaru to niezwykłe muzeum, na ścianach wiszą dzieła sztuki, a na podłodze stoją bolidy Formuły 1 i samoloty. Wszystkie na chodzie. Gdy spojrzymy na podłogę z góry, z tarasu, zobaczymy, że cała usiana jest światełkami. Ich układ nie jest przypadkowy - to mapa nieba nad Salzburgiem z dnia otwarcia obiektu. Na piętrze z kolei czekają na nas dwa fantastyczne przybytki sztuki kulinarnej: restauracja Ikarus i Mayday Bar. O ile do restauracji raczej nie wejdziemy (miejsce trzeba rezerwować z wielomiesięcznym wyprzedzeniem), o tyle bar stoi przed nami otworem. Mamy tu do wyboru trzy rodzaje menu: "dla urody", "dla duszy" i "dla umysłu". Wszystkie dania - od przekąsek po deser - podawane są w szklanych pucharach. Wyglądają pięknie, a do tego jak smakują, nie podejmuję się opisać. Po prostu niebo gwiaździste nad nami, plus niebo w gębie.

Salzburg na weekend. Kilometr na kilometr

Noclegu w Salzburgu najwygodniej będzie poszukać gdzieś na starówce. Stąd najłatwiej wyruszyć ku salzburskim atrakcjom. Sama starówka nie jest duża, raptem jeden kilometr kwadratowy. Ale za to pełna uliczek, zaułków, pasaży, placów, sal koncertowych, restauracji i pałaców. Aż dziw, że znalazło się tu miejsce jeszcze dla 20 kościołów.

To, co dziś jawi nam się jako cudowne miasto z bajki to efekt położenia geograficznego. Salzburg z trzech stron tuli się w ramionach góry, a z czwartej opasany jest rzeką. Te naturalne ograniczenia powierzchni miasta, choć były prawdziwym utrapieniem poprzednich pokoleń, dziś cieszą każdego turystę. Na piechotę lub bardzo tu popularnym rowerem można zobaczyć wszystkie cuda dawnego Salzburga. Wszędzie jest blisko!

Salzburg na weekend. Zwiedzanie Salzburga

Zwiedzanie zacznijmy od starówki, od opactwa świętego Piotra, które jest jedną z pereł zabytkowego Salzburga. Na jego terenie znajduje się cmentarz miejski - czynny do dziś - na którym chowani są wybitni obywatele miasta. Jeśli przejdziemy przez cmentarz, trafimy na dziedziniec. Nad drzwiami znajdującej się tu restauracji St. Peter Stiftskeller widnieje data 803 (nie, nie opuściłam jedynki na początku). Wieki temu była tu karczma. A jednym z jej pierwszych gości był Karol Wielki. Warto od razu zrobić rezerwację na wieczorną kolację połączoną z koncertem muzyki Mozarta na żywo. W przerwach między występami gościom serwowane są dania z epoki. Aby czuć się dobrze, należy raczej wybrać strój wieczorowy.

Nie damy rady obejrzeć wszystkich kościołów, ale koniecznie trzeba zobaczyć jeden z nich - kościół franciszkanów oddalony od opactwa świętego Piotra o kilkaset metrów. Budynek jest niezwykły. Tuż przy wejściu, kilka centymetrów nad chodnikiem, widnieje płaskorzeźba przedstawiająca palce w geście V. Oznacza to, że kościół miał prawo azylu - każdy, kto uciekał przed wymiarem sprawiedliwości, miał prawo się tu schronić. Wejdźmy i my, a porazi nas zadziwiająca i zachwycająca architektura wnętrza. Znamy kościoły romańskie, gotyckie, barokowe czy renesansowe, ale jednak bardzo rzadko zdarza się, aby kościół był jednocześnie romański, gotycki, barokowy i renesansowy. Wchodzimy przez szczególnie piękny romański portal, który pochodzi z pierwotnego kościoła z XIII wieku. Prowadzi on do prezbiterium z figurami Chrystusa, świętego Ruperta i świętego Piotra. Wyposażenie kościoła wyszło w większości spod dłuta największego architekta barokowego - Johanna Bernharda Fischera von Erlacha. Artysta zachował jednak w centralnym miejscu ołtarza wizerunek Madonny, oddając tym samym hołd Michaelowi Pacherowi, który jest twórcą tej rzeźby. Będąc w kościele, zastanawiamy się, jak doszło do powstania tak kuriozalnego wnętrza. Otóż jest to wynik licznych przebudów podejmowanych przez kolejnych księży. Żadnemu z nich jednak nie starczyło pieniędzy, aby dokończyć dzieła, i w ten sposób powstał obiekt... idealnie nadający się na krótki kurs historii sztuki.

Salzburg na weekend. Hohensalzburg - twierdza niezdobyta

Nad salzburską starówką, na wyniosłej skale, góruje Twierdza Hohensalzburg - uchodząca za największą zachowaną w całości fortecę w Europie Środkowej. Początki jej istnienia sięgają XI wieku, czasów naznaczonych napiętymi stosunkami między papieżami a cesarzami niemieckimi. Pierwszy kasztel warowny w tym miejscu powstał w 1077 roku na zlecenie arcybiskupa Gebharda. Kolejni arcybiskupi powiększali i umacniali twierdzę, ale największy wkład w jej rozbudowę włożył na początku XVI wieku Leonhard von Keutschach. Od tego czasu w niezmienionym kształcie przetrwała do dziś.

Wjeżdżamy do niej naziemną kolejką linową uruchomioną w 1892 roku i stajemy oko w oko z duchem Wolfa Dietricha von Raitenau, który wita nas z ekranu przy wejściu. Tu musimy się na chwilę zatrzymać, aby poznać kilka faktów z historii miasta. Otóż od średniowiecza Salzburg był niezależnym księstwem, którym rządził książę-arcybiskup, bardziej polityk niż duchowny. Salzburg to inaczej "solny gród" - jego nazwa pochodzi od największego niegdyś bogactwa: soli. Jej złoża były jednak dość oporne na rysunki na mapie i występowały częściowo pod terytorium Salzburga, a częściowo - sąsiedniej Bawarii. I w tym momencie dochodzimy do naszego ducha, który na przełomie XVI i XVII wieku był arcybiskupem Salzburga. Wolf Dietrich von Raitenau, człowiek światowy, bajecznie bogaty i ustosunkowany, zakochał się w pięknej Salome Alt. Ta, choć nieobojętna na jego wdzięki, postawiła twarde warunki: najpierw ślub. Jako że papieżem był akurat brat jego babci, von Raitenau uznał, że z dyspensą większego problemu nie będzie. Wujeczny dziadek okazał się jednak złośliwy i dyspensy nie dał. Arcybiskup okłamał więc Salome, że owszem, dyspensę ma, i wziął z nią ślub. Sądząc z faktu, że mieli 16 dzieci, pożycie układało się wspaniale. Niestety, rodzinną sielankę przerwała wojna. Wojna o sól. Otóż Bawarczycy odkryli, że salzburczycy podkopali się pod ich terytorium i wybierają należący do nich cenny minerał. Wojna, która z tego powodu wybuchła, skończyła się porażką Salzburga. Wolf Dietrich von Raitenau stał się politycznie niewygodny. Sytuację wykorzystał jego kuzyn Marcus Sitticus, który sam został arcybiskupem, a biednego Wolfa Dietricha uwięził w twierdzy. Z początku więzień mógł się w niej poruszać stosunkowo swobodnie. Jednak po próbie ucieczki zamknięto go w komnacie książęcej. Okna zabito deskami, a jedzenie podawano przez klapkę w drzwiach. Razem z nim siedzieli tam dwaj ojcowie franciszkanie, którzy mu usługiwali. Żył tak pięć długich lat - do śmierci w 1617 roku.

Historią arcybiskupa kończymy pierwszy dzień w Salzburgu. Przed nami jednak jeszcze dużo atrakcji, trzeba zatem dobrze zregenerować siły.

Salzburg na weekend. Na górę i przez rzekę

Następnego dnia warto wybrać się poza starówkę. Najwygodniej oczywiście na dwóch kółkach, Salzburg bowiem nosi miano "rowerowej stolicy Austrii" - w mieście i wokół niego jest 160 kilometrów doskonale utrzymanych ścieżek rowerowych. Kto nie boi się wyzwań, niech rusza ku widniejącemu w oddali szczytowi Untersberg. Nie trzeba będzie wjeżdżać rowerem na samą górę - jest kolejka, która wywozi nas na zawrotną wysokość 1800 metrów. Ze szczytu rozciąga się piękna panorama miasta. Potem wędrówka górska lub zjazd ku nowym przygodom. Ale to propozycja na dłuższą eskapadę, bo i droga niezbyt krótka.

Dla tych, którzy nie mają ochoty na tak forsowne przedsięwzięcia i wolą romantyczne historie od rowerowych wycieczek, idealny będzie spacer przez most. Po drugiej stronie rzeki czeka na nas Mirabell, rezydencja Salome Alt, tej samej, która przez lata była przekonana, że jest żoną Wolfa Dietricha von Raitenau. Rezydencję otacza zachwycający ogród. Wspaniały stąd widok na salzburską starówkę. Budynek powstał w 1606 roku z rozkazu Wolfa Dietricha. Warto zwrócić uwagę na Salę Marmurową (to ponoć najpiękniejsza sala ślubów w Europie Środkowej), do której prowadzą Schody Aniołów. Można do niej zajrzeć, choć pałac nie jest przeznaczony do zwiedzania. Pośrodku ogrodu stoi wspaniała fontanna a obok znajduje się słynny Ogród Karłów.

Po tak wyczerpującym przedpołudniu warto dobrze zjeść. Najlepszym na to miejscem jest restauracja przy browarze Stiegl - dumie tutejszego browarnictwa. Można tu dojechać wygodnie i szybko na rowerze. Od Mirabell trzeba wrócić przez starówkę i przejechać jedyną bramą - tunelem przekopanym pod skałą. Przy okazji smacznego i obfitego posiłku możemy też poznać tajniki browarnictwa w tutejszym muzeum.

Na wieczór zostaje nam jeszcze koncert w jednej z licznych sal koncertowych. W 150-tysięcznym Salzburgu odbywają się rocznie cztery tysiące koncertów. W poszukiwaniu odpowiedniego miejsca przejdźmy raz jeszcze przez stylowo oświetloną starówkę. Oto na głównym placu stoi pomnik Amadeusza Mozarta postawiony naprzeciwko domu, w którym mieszkała żona kompozytora po jego śmierci. Nie byli wprawdzie zbyt udanym małżeństwem, ale Konstancja Mozart miała głowę do interesów i na małżeństwie wyszła świetnie, zwłaszcza gdy rozrzutny i zrażający do siebie wszystkich możliwych dobroczyńców małżonek zmarł, pozostawiając w jej rękach zarządzanie owocami swego geniuszu. Wdowa przeżyła Amadeusza o 50 lat. Zmarła trzy miesiące przed odsłonięciem jego pomnika. A monument stoi do dziś i wznosi się nad głównym placem miasta.

Na tym kończymy wizytę tutaj, choć wiele jeszcze zostało do zobaczenia. Ale może to dobrze. Będzie pretekst, żeby jeszcze do Salzburga wrócić!

Salzburg - informacje praktyczne

PODRÓŻ

Do Salzburga można dostać się albo samolotem (z przesiadką w Monachium; około 1500 złotych), albo samochodem (do pokonania jest 1000 kilometrów, czyli około 12 godzin jazdy; po drodze płatne odcinki autostrad).

NOCLEG

W hotelu Oekotel można przenocować (ze śniadaniem) już od 25 euro od osoby w pokoju dwuosobowym. Podobny jest koszt noclegu w?schronisku młodzieżowym. W bardziej ekskluzywnych hotelach oczywiście jest odpowiednio drożej, ale można znaleźć nocleg za 100 euro (za pokój dwuosobowy).

ZWIEDZANIE

Ciekawym rozwiązaniem jest Salzburg Card - przy krótkim, intensywnym pobycie bardzo się opłaca. Zapewnia wolny wstęp do wszystkich muzeów w mieście, bezpłatne przejazdy kolejkami linowymi do twierdzy oraz na górę Untersberg, rejs turystyczny po rzece Salzach oraz przejazdy środkami komunikacji miejskiej. Posiadacze karty mogą skorzystać także z licznych zniżek. Karta, ważna przez 72 godziny, w zależności od terminu i przysługującej ulgi, kosztuje od 17,5 do 40 euro. Wypożyczenie roweru to koszt 14 euro na dobę.?

PAMIĘTAJ

W Salzburgu częste są przelotne deszcze. Wybierając się na spacer czy wycieczkę, nawet w pogodny dzień warto zabrać coś przeciwdeszczowego.

Salzburg na weekend. Miasto Mozarta

W Salzburgu urodził się i żył przez wiele lat Wolfgang Amadeusz Mozart. Fakt ten jest skrzętnie wykorzystywany przez specjalistów od promocji. Jednym z nich był Paul Fürst, który w 1890 roku wymyślił czekoladki zwane mozartkugeln. Kuleczki Mozarta (przez złośliwych zwane oczami Mozarta, bo te miał ponoć wyjątkowo wyłupiaste) zrobiły furorę i wkrótce stały się rozpoznawalne na całym świecie. Co ważne, prawdziwych, ręcznie robionych mozartkugeln nie można kupić nigdzie poza Salzburgiem. Wszystko inne to imitacja. Te prawdziwe mają w czekoladowej polewie malutką dziurkę - ślad po ostrzu, na który nabita była pistacji przed oblaniem jej nugatem, a potem czekoladą. Ślady kompozytora - oczywiście oprócz muzyki rozbrzmiewającej w każdym zakątku miasta - znajdziemy również na starówce. Przy Makartplatz 8 mieści się Dom Mozarta. Tutaj kompozytor mieszkał od 1773 do 1780 roku. Zrekonstruowany budynek (jego duża część została zniszczona przez bombę lotniczą w 1944 roku) zdecydowanie najlepiej prezentuje się z zewnątrz. W środku znajduje się mało ciekawa i niezbyt bogata ekspozycja pamiątek rodzinnych.

Więcej o: