Amsterdam. Dzielnica czerwonych latarni

Kultowa dzielnica czerwonych latarni, równie fascynująca jak niebezpieczna, to żelazny punkt wycieczki po Amsterdamie. Uwaga! Wycieczki bez najmłodszych

Amsterdam Dzielnica czerwonych latarni

Wielu turystów chętnie wysupłuje kilkadziesiąt euro, by wieczorem zasiąść np. w Bananen Bar przy Oudezijds Achterburgwal w dzielnicy czerwonych latarni i podziwiać erotyczne popisy tancerek z bananami. Opłata wejściowa obejmuje bezpłatne piwo przez godzinę, ale bogata oferta kusi, by wydać znacznie więcej gotówki. W dzielnicy czerwonych latarni działa mnóstwo takich lokali, ale największą sławą przynoszą jej panie stojące w oknach. Pracują na zmiany, płacąc stawkę godzinową za wynajmowany lokal, zatem w większości okien można którąś z nich zobaczyć o określonej porze dnia lub nocy. Niektóre domy mają dwa wejścia - jedno prowadzi na górę, do mieszkania właściciela, a klucze do drugiego ma dziewczyna wynajmująca parter i prowadząca swoją działalność. Gdy w amsterdamskim RAI odbywa się jakaś konferencja, na wszystkich ulicach dzielnicy czerwonych latarni robi się bardziej tłoczno. Często przybywają całe wycieczki, jako ze grupy mogą liczyć na zniżki na występach erotycznych. Z drugiej strony wśród klientów nie brakuje mieszkańców Amsterdamu.

Amsterdam. Dzielnica czerwonych latarni przeżywa wzloty i upadki. W 1986 r., gdy w Europie zaczął się rozprzestrzeniać AIDS, liczba klientów znacznie spadła, a niektóre prostytutki przeniosły się do klubów i w nich pozostały. Ich miejsce zajęły nowe panie i biznes znów zaczął się kręcić pełną parą. Kolejnym problemem są narkotyki. Na ulicach często można spotkać policyjne patrole, ponieważ mieszkańcy skarżyli się na działalność dilerów. Obecnie wykorzystuje się każdą okazje, by zamykać coffeeshops i inne lokale, jeśli udowodni się właścicielom nielegalny handel narkotykami. Władzom bardzo zależy na poprawie wyglądu i reputacji dzielnicy czerwonych latarni. Na prostytutki przymyka się oko, jako że przyciągają turystów, co wpływa na wzrost dochodów dzielnicy, ale walka z narkotykami wciąż trwa.

Amsterdam. W 1994 r. była prostytutka Mariska Majoor założyła Ośrodek Informacji o Prostytucji (Prostitution Information Centre - PIC; Enge Kerksteeg 3), usytuowany w samym sercu dzielnicy czerwonych latarni. W założeniu miał on zmazać piętno spoczywające na przedstawicielkach najstarszego zawodu świata i służyć tolerancji oraz zrozumieniu dla prostytutek. Z zewnątrz siedziba PIC wygląda jak zwyczajny sklep (w środku można nawet kupić książki i pamiątki), lecz warto do niej zajrzeć, by zobaczyć odtworzone miejsce pracy prostytutki, opatrzone objaśnieniami. Wstęp jest bezpłatny, ale mile widziane sa datki.

W 2000 r. władze Holandii zalegalizowały prostytucję. Wiele prostytutek należy do związku De Rode Draad ("Czerwona Nic"), który udziela im pomocy i zajmuje się warunkami pracy. Prawo nakłada na nie obowiązek badań lekarskich, by wyeliminować ryzyko zakażenia chorobami przenoszonymi drogą płciową. Związek i służba zdrowia ściśle współpracują w trosce o bezpieczeństwo prostytutek i ich klientów. Ostatnio władze dążą do okrojenia dzielnicy czerwonych latarni w trosce o dobre imię Amsterdamu, a także o dobro kobiet, które są często zmuszane do prostytucji przez międzynarodowe gangi. Badania wykazały, ze ok. 7% amsterdamskich prostytutek jest nosicielkami wirusa HIV lub choruje na AIDS.

Więcej na ten temat przeczytasz w przewodniku Miasta Marzeń Amsterdam. Do kupienia w Kulturalnym Sklepie .

embed
Więcej o: