Birma z dzieckiem - inne wakacje

Birma to kraj rzadko wybierany na rodzinne wakacje. Nie ma tu resortów all inclusive, parków rozrywki i międzynarodowych fast foodów. Są za to cenne zabytki, przyjaźni ludzie i fascynujące miejsca

Spotkanie z Birmą zaczynamy od Rangunu, który jeszcze do niedawna był stolicą kraju. Jednak w 2005 roku generałowie, ogarnięci strachem przed utratą władzy, przenieśli stolicę do położonego w głębi kraju Naypyidaw, zaś o dacie przeprowadzki zdecydowała... numerologia: 11 listopada o godzinie 11 rano Rangun opuściło 11 ministerstw i 1100 ciężarówek! To nie jedyny wpływ numerologii na życie tutejszych ludzi. Generał Ne Win - po tym jak astrologowie oznajmili mu, że 9 to jego szczęśliwa liczba - wprowadził banknoty o nominałach 45 i 90 kiat. Bo przecież 4+5=9. Cóż z tego, że żaden inny kraj na świecie nie ma tak nietypowego nominału!

Spacer po dawnej stolicy jest jak powrót do przeszłości: zewsząd otaczają nas kolonialne kamienice i archaiczne samochody. A także uśmiechy, bo Birmańczycy rzadko mają okazję zobaczyć białe dziecko. Nasz młodszy synek Staś (pięć miesięcy) co chwila budzi sensację! Nic więc dziwnego, że gdy siadamy w restauracyjce na posiłek, natychmiast ktoś wyciąga ręce, by go ponosić. Staś jest uszczęśliwiony. My także, bo dzięki temu możemy spokojnie zjeść obiad i zająć się Michałkiem, który jako dwulatek nie bardzo ma ochotę bratać się z obcymi.

Birma - Shwe Dagon

Sercem starego Rangunu jest położona na wzgórzu pagoda Shwe Dagon. Lśniąca złotem ogromna stupa zawiera tysiące drogocennych kamieni, gdyż będąc relikwiarzem dla ośmiu włosów Buddy, jest uważana za jedno z najświętszych miejsc. Tym, co ściąga tu ludzi, jest ich głęboka wiara w to, że modlitwy tu wypowiedziane zostaną wysłuchane. Od świtu do nocy Shwe Dagon otacza tłum wiernych.

Birma - Pagan (Bagan)

Równie świętym miejscem jest Pagan - równina tysięcy pagód, choć po przymusowym wysiedleniu wiosek świątynie stały się wielkim, pustym muzeum. To niezwykłe miejsce. Gdy o świcie pagody giną w zwiewnych mgłach lub gdy nad czarnymi konturami świątyń zachód słońca barwi purpurą niebo, ma się wrażenie dotarcia do krainy zapomnianej przez czas. Historia tego miejsca wiąże się z nawróconym na buddyzm królem Anawrahtą, żyjącym w XI wieku, który z gorliwością neofity kazał wznosić kolejne budowle. Tempo ówczesnych budowniczych imponuje: wznoszono po dwie pagody miesięcznie! Dzięki temu na 40 kilometrach kwadratowych powstało ponad pięć tysięcy świątyń. Świetność Paganu trwała zaledwie 200 lat. Po podboju przez Mongołów stracił on status królewskiego miasta.

Birma z dzieckiem

Na dzieciach wielowiekowa historia nie robi jednak żadnego wrażenia. Ulubionym zajęciem dwulatka jest zabawa rattanową piłką (jaką bawią się tutejsze dzieci) lub grzebanie patykiem w piasku, zaś dla pięciomiesięcznego malucha atrakcją jest choćby listek, który dają mu do zabawy nasi przewodnicy. Okazuje się, że nie trzeba zabierać stosu zabawek, by maluch miał zajęcie. Do pełni szczęścia wystarczą mu inne dzieci, które niekiedy są... małymi mnichami w nowicjacie. To specyfika Birmy, że tutaj dzieci oddaje się do klasztoru na kilka dni lub tygodni, aby nauczyły się samodzielności i poznały nauki Buddy.

Birma z dzieckiem - trekking

Jedną z atrakcji podróżowania po kraju jest kilkudniowy trekking w okolicach miasteczka Kalaw. Nie zastanawiając się długo, umówiliśmy się z przewodnikiem na krótką wędrówkę po górach. Trzy dni wystarczą, by dotrzeć do wiosek zamieszkanych przez różne plemiona. Tyle że, jak szybko się przekonaliśmy, niewielu rodziców decyduje się na taką wycieczkę, dlatego to nie my oglądaliśmy życie miejscowych, lecz oni nas! Okazało się, że tutejsze kobiety nigdy wcześniej nie widziały białego niemowlaka! Dotykały więc jego nóżek, nie mogąc się nadziwić jasności skóry, i długo debatowały nad przeznaczeniem smoczka. Ja tymczasem obserwowałam życie birmańskich mam, przekonując się, że niektóre rady udzielane mamom na Zachodzie tutaj byłyby przyjęte z niedowierzaniem. Nie nosić dziecka? Przecież to szczęście, największy skarb! Podobnie pomysł osobnych sypialni nie mieściłby się w głowie ludziom, którzy od wieków mieszkają w chatach, w których obok siebie śpi na matach kilka pokoleń.

Birma - jezioro Inle

Podróż przez Birmę byłaby niepełna bez odwiedzin jeziora Inle, na które wyruszamy łodzią. Największą atrakcją tego miejsca jest możliwość zobaczenia tutejszych rybaków, którzy opracowali ciekawą technikę wiosłowania. Mieszkający tu ludzie z plemienia Intha do wiosłowania używają nóg, co pomaga odciążyć ramiona. Wystarczy opleść stopę wokół wiosła, by poruszając nim, dotrzeć nawet do najdalszej wioski. Jezioro jest na tyle płytkie, że od wieków jest zamieszkane. Rybakom bardziej opłacało się zbudować domy na palach, niż co dzień z brzegu płynąć na połowy. Tak powstały wioski otoczone pływającymi polami. Zarówno uprawy, jak i zbiory dokonywane są wprost z łodzi, a ich liczba przy pomostach i wielkość świadczą o zamożności właściciela.

Inną osobliwością Inle jest Klasztor Skaczących Kotów. Aby przyciągnąć turystów, mnisi wymyślili oryginalną rzecz: nauczono koty skakać przez obręcze, a do tego dano im swojskie imiona: Rambo, Michael Jackson czy Lady Gaga. Koty skaczą, datki się sypią i wszyscy są zadowoleni.

W "Listach ze Wschodu" z 1898 roku Rudyard Kipling pisał: "Oto Birma, kraj zupełnie niepodobny do wszystkich, które dotąd widziałeś". Po latach stwierdzenie to nie straciło swej aktualności. Birma wciąż jest niepowtarzalna, niepodobna do tego, co dotąd widziałeś...

Birma z dzieckiem - informacje praktyczne

Birmę najlepiej odwiedzić podczas pory suchej - od października do kwietnia. Najprościej jest polecieć do Tajlandii lub Singapuru i tam wyrobić wizę. Atrakcyjne przeloty oferują Finnair (www.finnair.com) z Warszawy i Air Berlin (www.airberlin.com) z Berlina. Wyszukiwanie lotów na stronach: www.aero.pl i www.tanielatanie.net. Podróż z dziećmi do Azji została opisana w książce "Smoki i smoczki" Anny i Krzysztofa Kobusów. Pełna relacja z podróży na stronie: www.malypodroznik.pl

Birma z dzieckiem - warto wiedzieć

W Birmie grzeczność wymaga, by kobiety nie górowały nad mężczyznami: dlatego też jeśli mnich siedzi na krześle, kobieta powinna usiąść na podłodze, zaś po praniu ubrania mężczyzn wiesza się wyżej niż kobiet. Wchodząc do domu, należy zdjąć buty (w wioskach ma to wymiar praktyczny, bo śpi się na matach wprost na podłodze), pod żadnym pozorem nie należy też głaskać dzieci po głowie, gdyż ta uważana jest za świętą. Natomiast stopy traktowane są jako nieczyste, dlatego też siedząc, nie wolno ich kierować w stronę posągu Buddy.