P這ck - najstarszy mazowiecki cmentarz

如. Emilia Zofia z Koz這wskich Topolewska, prawdziwy anio rozkoszy, s這dsza w po篡ciu ma鹵e雟kim nad wszelk mi這嗆 niewie軼i - inskrypcja z nagrobka na najstarszym mazowieckim cmentarzu.

W 1876 r. na łamach "Korespondenta Płockiego" ukazał się cykl artykułów autorstwa księdza Antoniego Brykczyńskiego, poświęcony staremu cmentarzowi płockiemu przy ul. Dobrzyńskiej (dziś przy Kazimierza Wielkiego). Autor tych artykułów podał szereg interesujących informacji " o miejscu wiecznego spoczynku mieszkańców naszego miasta", uważając, iż tą drogą zdoła uwiecznić i zarazem spopularyzować to historyczne już wówczas miejsce (w momencie publikowania artykułów w "Korespondencie Płockim" cmentarz był już nieczynny).

Powstają cmentarze pozamiejskie

Na wstępie Brykczyński przedstawił krótką historię chowania zmarłych w Płocku od czasów pogańskich aż do jemu współczesnych. Stąd można dowiedzieć się między innymi, że w okresie wczesnochrześcijańskim i w wiekach późniejszych upowszechnił się zwyczaj chowania zmarłych w kościołach lub na cmentarzach przykościelnych. W Płocku istniało kilka kościołów, które spełniały również funkcje grzebalne. Ostatnim z przykościelnym cmentarzem był nie istniejący już dzisiaj kościół pod wezwaniem św. Krzyża nad brzegiem Wisły.

W drugiej połowie XVIII w. na terenie Rzeczpospolitej zaczął się upowszechniać nowy zwyczaj grzebania zmarłych na cmentarzach pozamiejskich. Zwyczaj ten podyktowany został nie tylko nowymi przepisami kościelnymi, ale także względami sanitarnymi. Jak pisze Brykczyński, pierwsze starania mające na celu założenie tego typu nekropolii podjęli księża misjonarze w Warszawie już w 1745 r. Jednak zamiar swój zrealizowali dopiero w 1781 r. Rok wcześniej, dokładniej w sierpniu 1780 r. na nowo wytyczonym cmentarzu w Płocku, w pobliżu traktu dobrzyńskiego, dokonano pierwszego pochówku trojga dzieci. W ten sposób cmentarz płocki stał się pierwszym, a przez to najstarszym cmentarzem pozakościelnym na terenie Rzeczpospolitej (starszym od Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie o 10 lat). Pierwotnie odnoszono się z wielką niechęcią do nowego sposobu grzebania poza miastem, uznając ten zwyczaj za mało godny. Z czasem niechęć ustała, a zwyczaj wytyczania miejsc wiecznego spoczynku poza terenami zamieszkałymi przyjął się w całym Królestwie Polskim.

Uwieńcz westchnieniem jej cnoty

Kolejne artykuły księdza Brykczyńskigo w "Korespondencie Płockim" przyniosły dokładny opis istniejącego stanu płockiej nekropolii, wypełniony krótkimi biogramami osób tam pochowanych. Zaczerpnięte z nagrobków, tablic, płyt i katakumb informacje o znanych i nieznanych płocczanach stanowią ważki materiał historyczny, bardzo pomocny w tworzeniu dziejów naszego miasta. Oprócz tego, dzięki przekazom Brykczyńskiego, możemy zapoznać się ze wspaniałymi przykładami inskrypcji nagrobnych, których próżno by szukać na dzisiejszych "klockach" i "tapczanach". Wśród przytoczonych w ?Korespondencie? cytatów znaleźć można tak piękne sentencje jak: "Ś.p. Emilia Zofia z Kozłowskich Topolewska, prawdziwy anioł rozkoszy, słodsza w pożyciu małżeńskim nad wszelką miłość niewieścią" lub równie wspaniały przykład poezji elegijnej:

"Tu w tym grobowcu leżą ostatki,

Wzorowej z serca najlepszej żony,

Kropią je łzami razem dwie matki,

Kochane dzieci i mąż strapiony.

Przechodniu, czytając ten tu wiersz złoty,

Uwieńcz westchnieniem jej cnoty".

Profesor, doktor, legionista, malarz

Ostatnie dwa artykuły z cyklu wspomnień o płockim cmentarzu poświęcił Brykczyński osobom zasługującym jego zdaniem na szczególne wyróżnienie. Wspomniani są tu nauczyciele płockiego gimnazjum: Kajetan Morykoni - rektor ówczesnej Szkoły Wojewódzkiej, jeden z założycieli Towarzystwa Naukowego Płockiego, Albin Pinko - profesor języka francuskiego i niemieckiego, również członek TNP, Jakub Maturin - uczestnik wojen napoleońskich, a w tym kampanii rosyjskiej, późniejszy nauczyciel francuskiego i łaciny. Wśród wymienionych wybitności Płocka nie zabrakło naukowców, takich jak choćby Franciszek Mars - "doktor obojga praw z uniwersytetu niemieckigo", autor dzieła w języku łacińskim "Doctrina pandectrum", czy Wiktor Rybicki - doktor medycyny, absolwent uniwersytetu w Królewcu. Brykczyński wspomina także spoczywającego w płockiej nekropolii Jana Gugenmusa - syna znanego zegarmistrza królewskiego, opisując jego życie w ten sposób: ?Młodość przepędził w legionach, a po utworzeniu Królestwa Polskiego przeszedł do wojska Kongresówki, odznaczając się jako wyborny artylerzysta, co mu zjednało miejsce komendanta Modlina".

Sporo miejsca poświęcono znanym artystom scen. Znajdujemy wśród nich biogramy Szymajłowej, J. Prokazki czy Sz. Włodka. Na płockim cmentarzu znalazł także miejsce ostatecznego spoczynku malarz A. Karszowiecki (uczeń Bacciarellego), którego liczne dzieła ukazujące Płock z pierwszej połowy XIX w. można dziś oglądać w Muzeum Mazowieckim.

Przeprowadzka na drugą stronę ulicy

Artykuły z lipcowo-sierpniowych numerów "Korespondenta Płockiego" z 1876 r. były próbą utrwalenia pamięci i zapisania historii tego już wówczas historycznego miejsca. Rok wcześniej decyzją ówczesnych władz cmentarz został zamknięty, a zmarłych zaczęto chować na nowo wytyczonej nekropolii, założonej po drugiej stronie ówczesnej arterii okalającej miasto (dziś al. Kobylińskiego). Pomimo zamknięcia nie zaprzestano pochówków na "starym" cmentarzu. Jeszcze dziś znaleźć można nagrobki z końca XIX wieku oraz z pierwszej połowy XX w. Dopiero po drugiej wojnie światowej zaprzestano grzebania zmarłych, a nawet zaczęto przenosić szczątki tam pochowanych na cmentarz zlokalizowany po drugiej stronie al. Kobylińskiego, dewastując przy tym stare grobowce i katakumby opisywane z taką pieczołowitością przez księdza Brykczyńskiego.

Opuszczeni i zapomniani wśród chwastów

Cmentarz stał się powoli miejscem składowania śmieci, terenem beztroskich zabaw młodzieży z pobliskich szkół, meliną pijacką i sypialnią letnią ludzi z tzw. marginesu. Wszystko to działo się w zaciszu bujnej roślinności, która przez lata zaniedbania rozpleniła się i wypełniła przestrzeń cmentarza, maskując wszystko, łącznie z alejkami.

Jesienią 1988 r. zawiązał się Komitet Ochrony Zabytkowych Cmentarzy, w którego skład weszli społecznicy, pracownicy instytucji związanych z ochroną zabytków, proboszczowie płockich parafii. Możliwości tego bądź co bądź społecznego ciała były mocno ograniczone, jednak dzięki staraniu niektórych członków komitetu udało się pozyskać młodzież z OHP, która latem 1989 r. częściowo oczyściła i wysprzątała cmentarz, udrażniając główną alejkę i karczując rosnące wzdłuż niej samosiewy i chwasty. Komitetowi udało się również wykonać, przy pomocy studentów Wydziału Budownictwa i Maszyn Rolniczych Politechniki Warszawskiej, pierwszą inwentaryzację cmentarza.

W maju 1990 r. w porozumieniu z proboszczem parafii farnej ks. Ryszardem Dybińskim oraz Urzędem Miejskim, który zabezpieczył narzędzia i ciągnik, przez dwa dni na cmentarzu przy ul. Wieczorka pracowała młodzież z Jagiellonki, porządkując i oczyszczając cmentarz z narosłych warstw liści, śmieci i zarośli.

Niestety w następnym czasie dewastacji uległo wiele kolejnych grobów. Odsłonięte w czasie akcji porządkowych nagrobki stały się łupem okolicznych kamieniarzy, którzy potraktowali je jako kopalnię surowca, potrzebnego do produkcji nowych, zaś młodzież z okolicznych szkół dopełniła zniszczeń, zamieniając cmentarz na jeszcze jeden "plac zabaw".

Powstaje projekt uczynnienia cmentarza

W maju 1994 r. pracownik Państwowej Służby Ochrony Zabytków, konserwator Danuta Kołodziej założyła tzw. kartę cmentarza, będącą oficjalnym dokumentem, a zarazem formą dokumentacji historycznej, sporządzanej dla obiektów o szczególnej wartości dla kultury i historii. Mniej więcej w tym samym czasie powstał dokument: "Stary Cmentarz. Płock ul. Kobylińskiego. Projekt zagospodarowania - uczynnienia cmentarza". Przewidywał on odtworzenie historycznego układu przestrzennego "starego cmentarza", wytyczenie i wyeksponowanie najbardziej wartościowych nagrobków oraz innych form sepulkralnych, wytyczenie i uporządkowanie nowych kwater grzebalnych. W kilka lat później w związku z erygowaniem przez biskupa płockiego nowej parafii pw. św. Ducha, cmentarz zmienił administratora, przestając być cmentarzem parafii farnej. Rozpoczął się najnowszy etap historii najstarszego cmentarza na Mazowszu i w Królestwie Polskim, ale to już sprawa kronikarzy i dziennikarzy, a nie historyków.