Karlowe Wary, Nowa Ruda - podróże ze sztuką

Serce zostało w Moje serce jest zawsze ze mną. Zabieram je ze sobą, bo jest mi potrzebne. W sztuce, tak jak i w życiu, uczucia, intuicja, serce należą do najbardziej wartościowych elementów - mówi Kasia Kmita, artystka malarka, absolwentka wrocławskiej ASP.

Dzięki nim inspiracje, które napotykam na swej drodze, mogą przekształcić się w artystyczne wizje. Nowe miejsca, a przede wszystkim nowi ludzie są dla mnie bardzo ważni. Dzięki nim jestem w stanie oglądać rzeczywistość z wielu perspektyw. Podróżuję przede wszystkim do miejsc związanych ze sztuką - by organizować własne wystawy lub oglądać prace innych. Podobają mi się muzea i galerie w Holandii, we Włoszech i Francji.

Niezapomniany dzień...

miał miejsce w Karlowych Warach. To słynące z festiwalu filmowego miasto zauroczyło mnie niepowtarzalnym klimatem. Jego charakter bliższy jest przepychowi Petersburga niż miast środkowej Europy. Co ciekawe, przyjeżdża tam wielu Rosjan, by zakosztować uroków znanego uzdrowiska. Moją uwagę przykuły luksusowe sklepy najlepszych światowych marek, które swoją ofertę kierują właśnie do nich.

Okazałe, wspaniale ozdobione kamienice świetnie wpisują się w klimat górskiego kurortu, tworząc obraz niemal jak z bajki. A wieczorami pięknie oświetlone miasto spowija para unosząca się z gorących źródeł.

Karlowe Wary poznałam trzy lata temu jesienią, przy okazji wystawy moich prac. I muszę przyznać, że aura i barwy tej pory roku zauroczyły mnie na tyle, że bardzo chciałabym wrócić tam znowu i raz jeszcze zakosztować owej niepowtarzalnej atmosfery.

Najlepsze wakacje...

spędzam co roku w rodzinnym domu w Kotlinie Kłodzkiej. Liczący blisko 300 lat dawny młyn za sprawą pasji i konsekwencji moich rodziców zmienił się w piękne, nastrojowe miejsce, do którego zawsze z chęcią wracam. I dom, i jego otoczenie wywarły duży wpływ na rozwój mojej wrażliwości. Pierwsze obrazy malowałam, inspirując się pejzażami z okolic Nowej Rudy - mają w sobie magię, która oczarowuje mnie i przyciąga.

Moje wakacje to także wybrzeże polskiego morza i opuszczone plaże. Potrafię przebywać tam od rana do wieczora, nie zważając na pogodę. Zmienna aura stanowi dla mnie rodzaj wyzwania, samo wylegiwanie się na słońcu to za mało. Bardzo lubię te momenty, gdy pada deszcz, a ja w namiocie rozbitym na plaży czytam książkę. W takich chwilach, gdy odczuwam oderwanie od codzienności, naprawdę odpoczywam.

Gwarancja udanego wypoczynku to...

ciekawi ludzie. Osoby, przy których czuję się swobodnie, pozwalają mi odczuć prawdziwą radość płynącą z podróży. Staram się kierować maksymą: "Nieważne gdzie, ważne z kim". Można przecież pojechać na piknik z przyjaciółmi nad rzekę i świetnie się bawić, albo też znaleźć się w luksusowym hotelu w obcym kraju z ludźmi, którzy uprzykrzą nam cały wyjazd.

Najbardziej lubię kosztować...

creme brulée. Ten francuski deser - tak elegancki w swej prostocie - za każdym razem potrafi smakować inaczej. Gdy tylko mam okazję spróbować jego nowej wersji, czynię to bez wahania (i przeważnie z dużą przyjemnością).

Na wyprawę zawsze zabieram...

Jako zodiakalny Byk staram się mieć ze sobą wszystko, co może mi być potrzebne. Dlatego najbardziej lubię jeździć samochodem - by móc spakować nie tylko najważniejsze rzeczy, ale i takie, dzięki którym podróż staje się prawdziwą przyjemnością. Często zabieram również do bagażnika moje prace, wioząc je do galerii na wystawę. Przy okazji udaje mi się zwiedzić wiele ciekawych miejsc w Polsce i Europie. Czerpię z tych podróży inspiracje i energię tak bardzo potrzebną w procesie tworzenia.

W warszawskiej galerii Kordegarda (Krakowskie Przedmieście 15/17) do 27 października można oglądać najnowszą wystawę Kasi Kmity "Sklep z pamiątkami". Znalazły się na niej wycinanki wykorzystujące tradycyjne motywy ludowe i popkulturowe, kalejdoskopy, poskładany z kawałków wielki billboard, a na ekranie wyświetlane są zdjęcia przedmiotów i zjawisk będących inspiracją dla artystki

www.kasiakmita.com

Artykuł pochodzi z "Gazeta Turystyka", sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej

Więcej o: