Liban. Pamiątka z wakacji. Sardynka

Z wakacji w Libanie przywiozłam sardynkę, która ma 100 milionów lat

Na białym tle wapiennej skały wyraźnie odbiła się brązowa rybka: widać delikatne ości, rozdwojoną płetwę ogonową, lekko uchylony pyszczek. Na kamieniu widać wyraźne linie - warstwy wapnia. W każdej z nich może być kolejne stworzonko sprzed milionów lat.

Kupiłam ją w pięknym portowym miasteczku Byblos, gdzie przy ocienionej uliczce mieści się sklep/pracownia/muzeum Mémoire du Temps. Dziadek obecnych właścicieli odkrył w górach niedaleko Byblos złoża wapnia z niezliczoną ilością skamielin. Rodzina kupiła ten teren i od kilkudziesięciu lat z młotkami, przecinakami, kilofami i łopatami "łowią" tam ryby. Delikatnie rozłupują warstwy piaskowca, szukając w nich skamieniałych szczątków. Wymaga to cierpliwości, uwagi, intuicji i szczęścia. Czterej bracia Abi Saad "wyłowili" już rekina, płaszczkę i kilku jej przodków (układ skamienielin pokazuje ewolucję tej ryby), niezidentyfikowanego drapieżnika połykającego inną rybę, ośmiornicę (nie ma kości, więc jej skamieniałości są bardzo rzadkie), niezliczoną ilość krewetek, rozgwiazd, mniejszych i większych rybek. Wszystko to można oglądać na wystawie przy sklepiku, a niektóre okazy - kupić (ceny zaczynają się od 5 dol., górnej granicy nie ma).

Każdy może spróbować szczęścia i wybrać się z braćmi do jednego z trzech miejsc, gdzie trwają wykopaliska. Dostanie niezbędne narzędzia i może kuć, ociosywać, rozłupywać, a co znajdzie, jest jego. Bardzo chciałam spróbować szczęścia, ale kiedy byłam w Byblos, akurat nie organizowano żadnej ekspedycji. Wyjechałam więc z moją małą sardynką. Leży teraz na biurku i namawia mnie do wyjazdu z deszczowej Warszawy w gorące góry Libanu.

Artykuł pochodzi z "Gazeta Turystyka", sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej

Więcej o: