Polska. Wędrówki po Mazowszu. Chlewiska - Borkowice - Przysucha

Stare mazowieckie wsie kryją prawdziwe skarby - pałace w stylowych parkach, kościoły z dziełami sztuki, ślady obecności Żydów i Niemców

Krajowa siódemka Kraków - Warszawa jak zwykle zatłoczona. W Szydłowcu zjeżdżamy na drogę nr 727 do Przysuchy i mijając szydłowiecki zamek, wydostajemy się z miasta. Po 8 km gminna wieś Chlewiska (ponad 1 tys. mieszkańców), której historia sięga średniowiecza. Góruje nad nią widoczny z lewej strony kościół.

Chlewiska

Pierwszy właściciel Chlewisk Piotr Dunin ze Skrzynna zbudował tu w 1121 r. kościół, a kilkanaście lat później dwór obronny. Kolejni - Odrowążowie-Chlewiccy, Podkańscy, Sołtykowie i Broel-Platerowie - rozbudowali dwór, przekształcając go w zamek, potem w pałac.

Chlewiska wiele zawdzięczają Sołtykom. Za czasów Stanisława (poseł na Sejm Czteroletni, współzałożyciel Towarzystwa Przyjaciół Nauk) i jego syna Romana (generał, uczestnik wojen napoleońskich i powstania listopadowego) powstała fabryka gwoździ, walcownia blach, a wieś stała się jednym z ważniejszych ośrodków Staropolskiego Okręgu Przemysłowego. W 1882 r. dzięki Francuskiemu Towarzystwu Metalurgicznemu wybudowano wielki piec hutniczy opalany węglem drzewnym (działał do 1940 r.), a dzięki Platerom - odlewnię. W okolicy Chlewisk toczyły się walki powstańcze w XIX w. i podczas II wojny światowej (oddział majora Henryka Dobrzańskiego "Hubala").

Do kościoła św. Stanisława Biskupa Męczennika prowadzi jedna z wąskich uliczek. Stała tu niegdyś romańska świątynia, którą w latach 1511-12 zastąpiła budowla w stylu późnego gotyku. Obecna to efekt kilkakrotnej przebudowy, ale z zachowaniem gotyckiego stylu. Świadczą o tym przypory przy ścianie prezbiterium i kaplicy północnej, a wewnątrz wsporniki, sklepienia gwiaździste, zworniki, portal zakrystii.

W ołtarzu głównym urzeka lipowa rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem z początku XV w. oraz - o wiek młodsze - Chrystusa Zmartwychwstałego i św. Anny Samotrzeciej. Warte uwagi są manierystyczne i barokowe nagrobki Wawrzyńca Chlewickiego i jego żony Doroty z Łabiszyna Latalskiej oraz klasycystyczny - Katarzyny z Sapiehów Sołtykowej.

Na cmentarzu nieopodal kościoła XIX-w. żeliwne nagrobki, ozdobne krucyfiksy, ogrodzenia i tablice oraz bogate grobowce proboszczów, dziedziców okolicznych dóbr i przemysłowców, również cudzoziemców, m.in. Johna i Sary Hardy.

Spod kościoła, skąd widać całą wieś, udajemy się w kierunku centrum. Mijamy staw z XVIII-wieczną kapliczką z figurą św. Jana Nepomucena i przy wiejskim zegarze wieżowym z 1902 r. skręcamy za drogowskazem do Zabytkowej Huty Żelaza (oddział warszawskiego Muzeum Techniki). Wśród eksponatów m.in. unikatowy wielki piec na węgiel drzewny, ostatni taki w Europie Środkowej, wieża wyciągowa (winda), gichtociąg wodny, trzy prażarki rudy. W dawnych warsztatach mechanicznych stoi ponad 20 starych samochodów i motocykli: fiat 508, tatra 57, citroen BL 11, warszawa 223 kombi, prototypy syren, junak M10 i SHL M04. W innych salach zobaczymy ponad 50 unikalnych maszyn do obróbki metalu: tokarek, frezarek, wiertarek. Jednym z najciekawszych eksponatów jest prostownica do luf karabinowych z przełomu XIX i XX w.

Muzeum czynne w dni powszednie godz. 8-16, weekendy 10-17, bilet 6 zł, ulgowy 3, tel. 796 977 922

***

Chlewiska znane są przede wszystkim z zespołu pałacowo-parkowego. W zachodniej części wioski, przy głównej drodze do Przysuchy przyciąga wzrok duży napis "Manor House". Zostawiamy samochód na niewielkim parkingu (5 zł) i wchodzimy za bramę.

Przed nami dawna stajnia Platera z 1886 r., która dziś mieści pokoje gościnne, restaurację i recepcję. Zbudowana z piaskowca szydłowieckiego i elementów żeliwnych z miejscowej huty nawiązuje do stylu XVIII-wiecznych stajni angielskich. Widać to m.in. w wystroju i wyposażeniu restauracji - półokrągłe okna, kamienne ściany, antresola nad dawnymi boksami wsparta na żeliwnych podporach z ażurowymi łukami, stara więźba dachowa.

Od strony parku przylegają do stajni Termy Zamkowe i oranżeria z basenem - współczesne obiekty dla gości spa.

Duży park założony w XVII w. przez Wawrzyńca Chlewickiego to jeden z najcenniejszych parków krajobrazowych w Polsce, wpisany na listę dziedzictwa narodowego. Najlepiej oglądać go idąc specjalną ścieżką z piętnastoma stanowiskami obserwacyjnymi. Mijamy 21 pomnikowych okazów lipy, dębu, tulipanowca, jesionu, buka, kasztanowca i cisa oraz wiele innych. Zostawiamy z boku tzw. Mały Staw oraz kordegardę i docieramy do pałacu.

Niegdyś na niewielkim wzniesieniu stał XII-wieczny dwór obronny Piotra Dunina ze Skrzynna. W XV w. Odrowążowie, którzy od nazwy rodowych dóbr przyjęli nazwisko Chlewiccy, zbudowali tu zamek. Na początku XVII w. Wawrzyniec Odrowąż-Chlewicki przekształcił go w pałac, co uwiecznia kamienna tablica fundacyjna na przyporze wschodniej ściany. Obecny, klasycystyczny wygląd zawdzięcza przebudowom w XVIII i XIX w. - są to dwa stykające się pod katem prostym skrzydła wzmocnione szkarpami i wieżyczka. Z dawnych czasów pozostały piwnice, lodownia, prochownia i lochy, które według legend ciągną się aż do kościoła, a niektóre nawet do zamku w Szydłowcu. W pałacu mieszczą się eleganckie pokoje i apartamenty oraz doskonale wyposażona sala konferencyjna.

Wędrując dalej ścieżką, dochodzimy do Kamiennego Kręgu energetyzującego ciało i ducha. Za kwaterami lipowymi i szpalerem grabowym znajdziemy Witalną Wioskę - osiem chat krytych osikowymi wiórami, m.in. Chatę Solną, Ruską Banię, Saunę Fińską. Nieco dalej stoi piramida energetyczna Horusa, promieniująca energią na odległość 250 m.

Manor House, ul. Czachowskiego 56, ceny pokoi - od 340 do 1100 zł, w tym 2 godz. jednorazowo w Łaźniach Rzymskich, korzystanie ze sprzętu, fitness, parking, dwa zabiegi wellness

www.manorhouse.pl

Borkowice

Po 12 km przystanek w Borkowicach, gminnej wsi z ponad 700-letnią historią. Od przysusko-szydłowieckich lasów jej pierwsi właściciele, Duninowie, przybrali nazwisko Borkowscy. Kolejnymi byli Szaniawscy, Jan Gibboni (włoski przemysłowiec, właściciel największej w XVII w. w Polsce manufaktury metalowej), Małachowscy. Ostatni - Stefan i Maria Dembińscy - na początku XX w. urządzili tu rodową rezydencję.

Eklektyczny pałac, podobny do francuskich rezydencji magnackich, stoi na wzniesieniu na skraju wioski. Dwukondygnacyjny, z trzema ryzalitami tworzącymi fasadę, oknami o różnych kształtach i wielkości, przykryty mansardowym dachem. Przyjeżdżających tu niegdyś gości zachwycała nie tylko jego architektura i położenie, ale także nowinki techniczne: centralne ogrzewanie i elektryczność. Architekci Władysław Marconi i Zygmunt Hendel otoczyli go ponad 9-hektarowym angielskim parkiem z lipowymi i grabowymi alejami, naturalnymi wąwozami, dolinkami, grotami i mostkami.

Podczas okupacji w pałacu stacjonował Wehrmacht, później był radziecki szpital, a po remoncie - przez 40 lat (do 1987 r.) szkoła rolnicza. Od kilku lat pałac wraz z częścią parku jest w rękach prywatnych i... w ciągłej odbudowie, więc można go obejrzeć jedynie z zewnątrz. W pobliżu zachowała się rządcówka i XIX-wieczny kryty gontem spichlerz.

W centrum wsi murowany kościół Świętego Krzyża i św. Mateusza, ufundowany przez Katarzynę Małachowską i jej syna Onufrego w 1845 r. Jak głosi tablica w kruchcie, stoi on na miejscu poprzednich: XIV-wiecznego modrzewiowego z czasów Duninów i drugiego, też drewnianego, z 1772 r., fundacji Gibboniego.

Neogotycki kościół zaprojektowany przez Franciszka Marię Lanciego i Marconiego ma barokowe wyposażenie. Największą atrakcją jest figura św. Antoniego z ok. 1646 r. - jedna z trzech rzeźb wykonanych z dużych brył galeny (rudy ołowiu), znalezionych przez górnika Hilarego Malę (pozostałe znajdują się w Kielcach: Matka Boska z Dzieciątkiem w katedrze, a św. Barbara w kościele na Karczówce).

Spotkana przy kościele starsza kobieta zachęca nas do spaceru na Krakową Górę: - Nie będziecie żałować, stamtąd to dopiero piękny widok! Poprowadzą stacje drogi krzyżowej.

Asfaltową drogą obok kościoła idziemy pod górę, mijając nowy klasztor Sióstr Benedyktynek (misjonarek) i kolejne stacje. Potem asfalt skręca w lewo, my zaś w prawo, w polną drogę.

Powoli odsłania się wspaniała panorama okolic Borkowic. Nic dziwnego, że jak mówi legenda, "król Kazimierz Wielki, zgoniony polowaniem i zagubiony wśród puszczy, wyszedłszy na górę, oniemiał. Przed nim roztaczał się niezwykły widok, podobny do tego z wawelskiego wzgórza. Od tej pory nazwano je Krakową Górą". Dziś jest tu kamienna kaplica Matki Bożej, wystawiona w 1933 r. na pamiątkę wiedeńskiej wiktorii Jana III Sobieskiego, z łacińskim napisem: "Niech Imię Pańskie będzie błogosławione, przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył". Wewnątrz figurka Matki Boskiej i tablica fundatora ks. Jana Wiśniewskiego, tutejszego proboszcza.

Krakowa Góra jest również osobliwością przyrodniczą - występuje tu zjawisko tzw. cienia opadowego, czyli mniejszej ilości opadów na zawietrznej stronie wzgórza. Mieszkańcy przypisują górze moc rozpędzania gradowych chmur.

Przysucha

Z Borkowic jedziemy do Przysuchy, miasta trzech rynków i trzech kultur. Pierwsze wzmianki o osadzie Przesucha pochodzą z 1415 r. Do końca XVII w. rozwijała się powoli. Dopiero wybudowanie rusznikarni i kilku kuźnic przez właściciela osady Antoniego Czermińskiego oraz sprowadzenie niemieckich rzemieślników w 1710 r. ożywiło osadę. Osiedleni przy tzw. rynku niemieckim (dziś plac Kardynała Stefana Wyszyńskiego) byli pierwszymi obywatelami miasta. Obok nich sukcesywnie osiedlali się Żydzi, zajmując tzw. rynek żydowski (obecnie plac Kolberga). Zbudowali okazałą synagogę, mykwę, szkołę dla chłopców i koszerną rzeźnię, powstał kirkut. W XIX w. był tu ważny i znany ośrodek chasydyzmu, który wydał ośmiu cadyków, z najwybitniejszym i najbardziej znanym Symchą Bunemem. Polacy zajmowali trzeci rynek (dziś plac 3 Maja). W 1745 r. te trzy odrębne osady połączono na mocy przywileju lokacyjnego. Kolejni właściciele, Dembińscy, pod koniec XVIII w. uczynili z Przysuchy ważny ośrodek hutniczy i zbrojeniowy. Działała walcownia, wielki piec, fryszernia, pudlingarnia i papiernia, wyrabiano szable i pistolety pojedynkowe.

W drugiej połowie XIX w. Przysucha straciła prawa miejskie. II wojna światowa przyniosła zagładę przysuskich Żydów, których hitlerowcy początkowo zamknęli w getcie, a po jego likwidacji w 1943 r. wywieźli do obozu śmierci w Treblince. Pozostała po nich synagoga i kirkut, a po Niemcach jedynie płyty nagrobne wmurowane w ogrodzenie cmentarza. Od 1958 r. Przysucha znów jest miastem i siedzibą władz powiatowych.

Zwiedzanie zaczynamy od placu 3 Maja, zostawiwszy samochód na parkingu pod kościołem św. św. Jana Nepomucena i Ignacego Loyoli. To klasycystyczna budowla z lat 1780-86, ufundowana przez Urszulę Dembińską. Strome schody prowadzą do portyku z czterema potężnymi kolumnami jońskimi z kamienia ciosowego, podtrzymującymi fronton z trójkątnym tympanonem. Wewnątrz dwuprzęsłowa nawa i prezbiterium z przepięknym ołtarzem - cylindryczna kopuła wsparta na kolumnach, zwieńczona trójkątnym frontonem z krucyfiksem otoczonym promieniami chwały na szczycie. Pod kopułą posąg św. Jana Nepomucena.

Spod kościoła Brzozową i Wiejską wędrujemy na kirkut - wpuszcza nas starszy mężczyzna, który się nim opiekuje. Mało macew, wiele rozbitych. - Niemcy użyli ich do utwardzenia dróg, ulic i wzmocnienia murów posterunku policji granatowej - wyjaśnia nasz przewodnik. W 1987 r. kanadyjscy chasydzi odbudowali ohele (kaplice grobowe z symbolicznymi grobami) przysuskich cadyków: Jakuba Izaaka, jego syna Jerachmiela, wnuka Elchanana i prawnuka Jehudi Meira oraz Symchy Bunema i Abrahama Mojżesza. Corocznie na jorcajt (rocznice śmierci) przybywają tu chasydzi ze wszystkich stron świata, by na karteczkach (kwitełe) złożyć do nich prośby.

Ulicami Wiejską i Konopnickiej dochodzimy do barokowej synagogi z lat 70. XVIII w., piętrowej, orientowanej, jednej z najokazalszych w centralnej Polsce. Zbezczeszczona i zdewastowana podczas wojny, potem wykorzystywana była jako magazyn cementu. Zachował się jednak wewnętrzny układ: przedsionek, sala kahalna i główna sala modlitw z bimą. Na piętrze babiniec, w ścianie wschodniej wnęka na szafę ołtarzową aron ha-kodesz, ozdobiona gryfami, kolumnami i stiukami. Gdzieniegdzie fragmenty XIX-wiecznej polichromii. Na zewnątrz w ścianie południowej kuna - obręcz do przykuwania skazańca (klucz do synagogi ma pani Maria Gajda, ul. Konopnickiej 6).

W parku miejskim stoi dwór Dembińskich, zbudowany przez Juliusza Dembińskiego w połowie XIX w. - w posiadaniu rodziny do 1945 r. Dwukrotnie przebudowany i rozbudowany w ubiegłym wieku, zyskał dwie przybudówki - po wschodniej i zachodniej stronie. Obecnie mieści się w nim Muzeum im. Oskara Kolberga, które gromadzi dokumenty, pamiątki, wydania dzieł, przedmioty i materiały o wybitnym polskim etnografie, urodzonym tu w 1814 r. Muzeum prowadzi działalność kulturalną, naukową, wydawniczą i edukacyjną związaną z Kolbergiem i historią miasta.

Mijając plac Kolberga z pomnikiem "Ku czci poległych w walce o wyzwolenie ojczyzny w rejonie Przysuchy", wracamy na plac 3 Maja.

Muzeum czynne poniedziałek - piątek, godz. 8-15, sobota - wstęp wolny, niedziela 10-15, bilet 4 zł, ulgowy 3, rodzinny 10; foto 5, wideo 10

http://oskar.kolberg.w.interia.pl

Oczarowało nas to miasto, zwłaszcza jego uśmiechnięci, życzliwi mieszkańcy, zawsze gotowi pomóc przyjezdnym. To dziś takie rzadkie

Chlewiska, Borkowice i Przysucha leżą ok. 100-120 km od Warszawy i Łodzi, 70-80 km od Gór Świętokrzyskich

Artykuł pochodzi z "Gazeta Turystyka", sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej

Więcej o: