Polska. Narew - meandry warkoczowej rzeki

Śparogi, ostrygojady i meteoryty - oto Mazowsze, jakiego nie znaliśmy

To jedyna w Europie rzeka warkoczowa. Płynie przeważnie nie jednym, lecz kilkoma stałymi korytami, które łączą się i dzielą. Meandruje szerokimi dolinami w otulinie morenowych wzniesień, rozlewając się i tworząc starorzecza. Źródła ma po białoruskiej stronie Puszczy Białowieskiej, skąd bieży 484 km, by ujść do Wisły w Nowym Dworze Mazowieckim. Do 1963 r. końcowy odcinek nazywano Bugonarwią (lub Narwiobugiem), ostatecznie Bug uznano za jej lewy dopływ. Nazwa pochodzi od słowa "nur", które w języku praindoeuropejskim oznaczało rzekę. Tyle encyklopedia. W pewien sierpniowy weekend postanowiliśmy zobaczyć Narew na własne oczy...

Mazowsze: od Serocka do Płocka

Zaczynamy w Serocku nad Zalewem Zegrzyńskim. Z wiecznie zakorkowanej wylotówki warszawskiej skręcamy na rynek odbudowany po II wojnie w XIX-wiecznym stylu. Gród Syrozch (od "szerokiego" koryta rzeki) istniał już w 1065 r. Parafialny kościół ufundowali w 1520 r. ostatni książęta mazowieccy, Janusz III i Stanisław. Pod gotyckimi sklepieniami barokowe ołtarze, ambona i chrzcielnica. Dwa kroki dalej plaża, skąd widać zlewisko Narwi i Bugu. Pogoda niezła, a ludzi nie ma...

Po drugiej stronie jedynego mostu skręcamy w lokalną drogę do Zatorów, a potem w szutrówkę przez las. Założona przez uchodźców religijnych z Fryzji wieś Holendry okazuje się daczowiskiem, a do Burlaków nie dotrzemy - auto zakopuje się w błocie. Ratuje nas przejeżdżający traktor. Zawracamy na asfalt do Pułtuska.

Trochę zawstydzeni, parkujemy brudny samochód na najdłuższym (380 m) rynku Europy. Pośrodku renesansowa wieża ratuszowa z czerwonej cegły - cień pada akurat na ławeczkę, idealne miejsce na drugie śniadanie. Naprzeciwko zielona kamienica z tablicą upamiętniającą Napoleona. Cesarz Francuzów kwaterował tu dwukrotnie. W 1806 r. jego armia stoczyła niezwykle krwawą bitwę z Rosjanami. Pułtusk - w średniowieczu trzecie po Warszawie i Płocku miasto Mazowsza - zasłynął też z jezuickiego kolegium z pierwszym w Polsce publicznym teatrem (1566 r.).

W zamku biskupów płockich, w którym na przestrzeni stuleci rezydowali Zygmunt III Waza, król szwedzki Karol XII i rosyjscy carowie, od 1530 r. działała pierwsza w księstwie drukarnia. Zamek (obecnie hotel i restauracja) stoi na nadnarwiańskiej skarpie, arkadowy most wiedzie na jego dziedziniec. Wielokrotnie niszczony i odbudowywany, ostatecznie otrzymał rys neobarokowy z akcentami modernistycznymi. Kilka armat celuje w przeciwległy brzeg rzeki. W dole cypelek z kawiarnią i przystań.

Puszcza Biała - grzybowe lasy w widłach Narwi i Bugu

W drogę. Znów na lewy brzeg i od razu w pachnący grzybami sosnowy las. To skraj Puszczy Białej, która rozciąga się w widłach Narwi i Bugu od Pułtuska po Ostrów Mazowiecką. Bez GPS-a przedzieramy się szczęśliwie szutrówkami do Zambsk Kościelnych. Na naszej starej mapie oznaczono tu prom, ale od dawna nie kursuje. Przeprawa istniała na pewno w XI w. - kiedy w okresie wylewów płaskie brzegi pod Pułtuskiem bywały zupełnie zalane, tu bród był zawsze dostępny. W średniowieczu Zambski na krótko uzyskały nawet prawa miejskie, a jeszcze sto lat temu organizowały targ. Dziś jedynym wspomnieniem po dawnej świetności jest neobarokowy kościół mocno zniszczony w czasie II wojny. Stoi w miejscu najstarszej świątyni chrześcijańskiej północno-wschodniego Mazowsza.

Kolejny most - w Różanie. Aby tam dotrzeć, musimy objechać ok. 30 km wokół łuku rzeki. W Gostkowie mijamy zalane łąki i grądy, ale żniwa trwają w najlepsze. Ta spokojna okolica wieczorem 30 stycznia 1868 r. była świadkiem katastrofy kosmicznej - spadł tu deszcz meteorytowy. Nikomu nic się nie stało, ale rankiem chłopi znaleźli masę czarnych kamieni (największy ważył 9 kg).

W Lubielu Nowym mamy XIX-wieczny drewniany kościół, a w nim - zachowany z poprzedniej świątyni - rokokowy prospekt organowy i kilka obrazów świętych.

Odbijamy stąd na północ, w plątaninę polnych dróg i miedz, wokół sporo chat. Jakimś cudem udaje nam się trafić do Różana. To jedno z najstarszych mazowieckich miast zostało doszczętnie zniszczone w 1944 r. Dziś znane jest przede wszystkim z jedynego w kraju składowiska odpadów radioaktywnych ulokowanego w podziemiach stuletniego carskiego fortu (bronił przeprawy przez rzekę). W części twierdzy ma być ulokowane muzeum regionalne, obecnie trwa remont.

Podążając dalej na północ dawnym traktem warszawsko-kowieńskim, trafiamy niebawem do wsi Sieluń (dawniej miasteczko). Parafię erygowano tu w XIII w. W późnym średniowieczu stanęła warowna siedziba proboszczów, którzy z czasem przyjęli tytuł książęcy, podporządkowując sobie okoliczną szlachtę (ukrócił to dopiero Sejm z 1791 r.). Po fortalicji nie został kamień na kamieniu, uchował się tylko kościół z początku XIX w.

Narew znika nam z pola widzenia aż do Ostrołęki. W mieście stajemy tylko na chwilę, na rynku przed klasycystycznym ratuszem. Choć jest tu kilka ciekawych zabytków (fara, klasztor pobernardyński, carskie koszary), chcemy mieć więcej czasu w Nowogrodzie.

Pięknie położone na wysokiej skarpie miasteczko, naprzeciwko ujścia Pisy do Narwi, szczyci się skansenem założonym w 1927 r. przez Adama Chętnika. Ten etnograf, a także poseł na Sejm, wychował się w rodzinie kurpiowskiego cieśli. Kontynuując pasję ojca, przez lata zbierał eksponaty, a potem za własne pieniądze kupił ziemię pod muzeum na wolnym powietrzu, które nazwał wprowadzonym przez siebie do języka polskiego słowem "skansen" (ze szwedzkiego: szaniec). Obejrzeć tu można ponad 30 drewnianych, w większości XIX-wiecznych obiektów: chałupy, spichlerze, stodoły, młyn, folusz, ule. Pochodzą z Puszczy Zielonej (na północ od Nowogrodu), która razem z Puszczą Białą jest zamieszkana przez Kurpiów. Fantastyczne zdobienia architektoniczne (kopliny, śparogi, szalunki węgłów), ale też inne elementy kultury (stroje, rzeźby czy nawet gwara) są pochodną odosobnienia, na jakie skazani byli puszczańscy osadnicy.

Łomża i ostatnia przeprawa

Kolejna przeprawa przez rzekę znajduje się w Łomży. Zjeżdżamy na chwilę z ronda, by choć zerknąć na starówkę. Przy brukowanej ul. Dwornej mamy kilka pięknych kamienic i późnogotycką katedrę (zamknięta). Panowie na skwerze z zaciekawieniem przyglądają się turystom; na ławce obok figura Hanki Bielickiej - chyba najbardziej znanej obywatelki miasta. Przecznicę za prostokątnym rynkiem niespodziewanie wyłania się rozległa panorama szerokiej doliny Narwi. W okresie roztopów cały ten obszar zamienia się w wielkie jezioro, ale nawet w sierpniu tworzą się rozlewiska.

Wzdłuż północnego brzegu rzeki ciągną się wsie ulicówki. Najciekawsza to Drozdowo, dawniej majątek Lutosławskich. Zachował się tu jednonawowy neoromański kościół, międzywojenna szkoła oraz dwór rodowy z dobudowaną w 1895 r. piętrową willą. Franciszek Dionizy Lutosławski - dziadek Witolda, słynnego kompozytora - założył też ceniony browar (nie przetrwał II wojny). Od 1994 r. we dworze ma siedzibę Łomżyński Park Krajobrazowy. Można tu zobaczyć wypchane zwierzęta, przede wszystkim ptaki (w okolicy doliczono się blisko 200 gatunków), w tym rzadkie i chronione, jak ostrygojad, kobczyk, bąk, batalion.

Nas bardziej interesuje żywa przyroda, idziemy więc na ścieżkę przyrodniczą - pomost nad pobliskim bagnem. Wśród dębów, czarnych olch i niebosiężnych topól nie dostrzegamy jednak ptaków.

Udaje nam się to dopiero za Wizną, gdzie pakujemy się w błotnistą drogę i o mały włos znów nie utykamy na dobre. Zatrzymujemy się nad samym brzegiem rzeki co najmniej trzykrotnie węższej niż w Serocku. Po horyzont ciągną się bagna i starorzecza Biebrzy, która uchodzi tu do Narwi. Na pożegnanie macha nam skrzydłami czapla, a z dziupli w wierzbie wyskakuje dudek z rozłożonym rudym czubkiem - przelatuje na najbliższą gałąź i bacznie nas obserwuje.

***

Artykuł pochodzi z Gazeta Turystyka - sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej

Więcej o: