Senat: gabinety, sale i ogrody. Część IV [SPACEROWNIK]

Ogrody z parkiem im. Rydza-Śmigłego otwierane są niezwykle rzadko - jedną z takich okazji był raut na 20-lecie odrodzonego Senatu. Równie niedostępne są gabinety marszałków.

Wyjdźmy z bufetu, by przejść na drugą stronę holu ze schodami.

Tu na ścianie ujrzymy tablicę, a nieco na lewo od niej - drzwi wiodące do biura marszałka Senatu , który tu właśnie urzęduje i przyjmuje oficjalnych gości. Obecnie marszałkiem Senatu jest Bogdan Borusewicz. Biuro składa się z sześciu pomieszczeń. Najpierw natrafiamy na biegnący poprzecznie wąski korytarz. Jarosław M. Zawadzki zwraca uwagę na oryginalny żyrandol z lat 50. z lampami w formie kul. Efektowny jest też drewniany parkiet z sześciokątnych kostek.

Uwagę przykuwają witryny z prezentami wręczanymi marszałkowi Senatu przez zagraniczne delegacje. Są to rozmaite medale honorowe, szklane i pozłacane modele budynków (z Federacji Rosyjskiej, Arabii Saudyjskiej, Litwy), a nawet szklane młotki przypominające te, których używają w swych krajach przewodniczący parlamentów (m.in. z Belgii). - Witrynki są powojenne i pochodzą z fabryki w Henrykowie. Gdy przed laty pracowałem w Desie przy Marszałkowskiej, zamawiali je u nas pracownicy Senatu. Gdy przyszedłem do pracy w tym budynku, ujrzałem meble, które wcześniej sam im sprzedałem - śmieje się Zawadzki.

Obok na ścianie wiszą portrety dwóch nieżyjących marszałków Senatu III RP - Augusta Chełkowskiego (1991-93), zmarłego w 1999 r., oraz Andrzeja Stelmachowskiego (1989-91), zmarłego w 2009 r.

Część korytarza po lewej stronie zamieniona jest w salonik-poczekalnię urządzony typowymi dla Sejmu i Senatu mebelkami w duchu biedermeier. I tu natrafimy na kolejne witrynki oraz całą kolekcję fotografii pokazujących kolejnych marszałków Senatu przyjmujących delegacje. Do najnowszych należy fotografia Bogdana Borusewicza z obecnym prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym.

Wracamy do korytarza, na wprost głównego wejścia

Znajduje się tu sekretariat marszałka Sejmu . I tu na suficie można wypatrzyć efektowny żyrandol z lat 50. W pomieszczeniu po prawej urzęduje dyrektor Kancelarii Sejmu, a po lewej nieco obszerniejsze pomieszczenie zajmuje gabinet marszałka.

Wszystkie trzy pomieszczenia oświetlają ogromne okna z widokiem na ulicę Górnośląską. W gabinecie marszałka wypatrzymy na ścianie portret Tomasza Ostrowskiego, prezesa Senatu w czasach Księstwa Warszawskiego, a potem, do 1817 r., w dobie konstytucyjnego Królestwa Polskiego.

Stąd możemy przejść do obszernej Sali Recepcyjnej . To tu przyjmowane są przez marszałka koronowane głowy, prezydenci i przewodniczący innych parlamentów. Tutaj składają mu oficjalne wizyty nowo akredytowani w Warszawie ambasadorowie obcych państw. Raz w tygodniu w tej sali spotyka się też prezydium Senatu.

Goście wchodzą nie przez sekretariat, ale przez oddzielne wejście z korytarza w biurze marszałka Senatu. I tutaj, podobnie jak w innych reprezentacyjnych pomieszczeniach, oświetlenie ukryte jest nad fasetą i łagodnie rozprasza się po suficie. Ogromne okna wpuszczają do wnętrza mnóstwo światła, a za szybami widać zieleń ogrodów senackich i sąsiedniego parku im. Marszałka Rydza-Śmigłego. Warto zwrócić uwagę na ozdobny drewniany parkiet z przenikających się kwadratów o cienkiej linii.

Pośrodku gabinetu stoi duży stół konferencyjny, a na ścianach zawieszono kopie portretów takich osobistości XVII stulecia, jak kanclerz wielki koronny Jerzy Ossoliński, hetman wielki litewski Jan Karol Chodkiewicz, arcybiskup gnieźnieński i interrex Stanisław Karnkowski oraz jedna z najwybitniejszych postaci dawnej Rzeczypospolitej - kanclerz i hetman Jan Zamoyski. Znajdziemy tu też całopostaciowy portret bliższej współczesności postaci - marszałka Senatu Wojciecha Trąmpczyńskiego.

I w tym pomieszczeniu znajdziemy przeszklone witrynki. Wypełniają je podarunki od oficjalnych gości z zagranicy. Stoją w nich modele zatopionych w szkle budynków parlamentów, np. z Kazachstanu, mocno wyzłocone kindżały i miniaturki żaglowców.

Wojciech Trąmpczyński (1860-1953)

Był pierwszym marszałkiem Senatu II RP. Wielkopolanin, studiował prawo we Wrocławiu i Berlinie. W 1886 r. otworzył własną kancelarię adwokacką w Poznaniu, a w 1912 r. wybrany został do Parlamentu Rzeszy, gdzie został prezesem Parlamentarnego Koła Polskiego. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej, na przełomie 1918 i 1919 r. z upoważnienia Naczelnej Rady Ludowej prowadził rokowania z przedstawicielami rządu niemieckiego w sprawie pokojowego usamodzielnienia się Wielkopolski. Związany był z Narodową Demokracją. Na marszałka Sejmu RP został wybrany 14 lutego 1919 r., a od 1 grudnia 1922 r. pełnił funkcję pierwszego marszałka Senatu (1922-27). Po zamachu majowym w 1926 r. angażował się jako mediator pomiędzy wojskiem w Wielkopolsce, które chciało przywrócić władzę obalonego rządu, a piłsudczykami, zażegnując tym samym groźbę wybuchu wojny domowej. Sam jednak, po uchwaleniu konstytucji w 1935 r., przeszedł do opozycji. Zmarł w Poznaniu w czasach stalinowskich.

Rozmowa z cesarzem o tenisie

- Jako trzecia osoba w państwie przyjmowałem w Senacie cesarza Japonii Akichito. Szef protokołu dyplomatycznego ostrzegł mnie, bym nie robił dwóch rzeczy: nie dotykał cesarza i nie rozmawiał z nim o polityce - opowiada Longin Pastusiak, który w latach 2001-05 był marszałkiem Senatu V kadencji.

Na rozmowę z cesarzem miał pół godziny. - Na powitanie wyciągnął do mnie rękę. I tak złamałem pierwszą zasadę. Wymieniliśmy uprzejmości, ale co dalej, skoro nie można było rozmawiać o polityce? I wtedy przypomniałem sobie, że w internecie wyczytałem, iż cesarz poznał swoją małżonkę na korcie tenisowym - wspomina Longin Pastusiak. - Zacząłem go delikatnie sondować i okazało się, że cesarz Akichito mówi płynnym angielskim. Bez tłumaczy zaczęliśmy rozmawiać o tenisie. Doskonale znał wyniki turniejów i to nam wypełniło całe pół godziny. Przypomniałem też sobie sytuację, jak prezydent George Bush senior podczas wizyty w Tokio zasłabł i znalazł się pod stołem. Jego żona, podnosząc męża z podłogi, wykrzyknęła na całą salę: "To na skutek przegranego meczu z cesarzem!". Zapytałem cesarza, jak to było z tym meczem. Na co on dyplomatycznie odpowiedział: "Bush to dobry tenisista".

Pasusiak wspomina też incydent w trakcie przyjmowania w Sali Recepcyjnej prezydenta Brazylii. - Powiedziałem o mieszkańcach USA: ci Amerykanie. Prezydent Brazylii natychmiast zareagował: - Proszę tak nie mówić. Amerykanie to my.

DRUGIE PIĘTRO

Wchodzimy schodami na kolejną kondygnację.

Tu ponad głowami ujrzymy świetlik. W trakcie ogrodowym budynku, ponad salą posiedzeń Senatu znajdziemy dużą Salę im. Władysława Raczkiewicza . Świeżo odnowiona, jest najpiękniejsza z sal budynku Senatu. Od parku oświetlona jest dużymi oknami. I nie ma tu żyrandoli. Światło z lamp ukrytych ponad fasetą łagodnie rozchodzi się po suficie. Dodatkowo od góry pada snop światła dziennego przez okrągły świetlik z oknami w tamburze spłaszczonej kopułki. - Podobne rozwiązanie Pniewski zastosował w tzw. Domu Kopniętym przy Krakowskim Przedmieściu - mówi Jarosław M. Zawadzki.

I w tym pomieszczeniu ściany ożywiają płyciny dzielone obramieniami i lizenami wyróżnionymi jaśniejszym kolorem farby. Jarosław M. Zawadzki zwraca uwagę na dwie oryginalne klamki w drzwiach. W odróżnieniu od nowych, standardowych z zatrzaskami, są dość masywne - z mosiądzu, ze żłobkowaniem nawiązującym zarówno do dekoracji drzwi, jak i fryzów we wnętrzach (m.in. w opasce wokół otworu w stropie poniżej świetlika).

Sala im. Raczkiewicza w 2010 r. otrzymała nowe wyposażenie - lekkie, jasne fotele i zestawiane stoły konferencyjne z metalowymi korytkami na przybory piśmienne.

Z boków korytarza na drugim piętrze znajdują się gabinety wicemarszałków. Nad biurem marszałka Bogdana Borusewicza są gabinety wicemarszałka Zbigniewa Romaszewskiego oraz Marka Ziółkowskiego. Po drugiej stronie budynku znajduje się gabinet Grażyny Anny Sztark. - Każdy z nich urządzany jest przez aktualnego użytkownika - podkreśla Jarosław M. Zawadzki.

Łatwo zauważyć różnicę między zagraconymi gabinetami senatorów mężczyzn a tymi należącymi do kobiet.

Władysław Raczkiewicz (1885-1947)

Był marszałkiem Senatu RP III kadencji w latach 1930-35, a podczas drugiej wojny światowej prezydentem na uchodźstwie. Urodził się na Kaukazie, studiował w Petersburgu i Dorpacie (dziś Tartu w Estonii). Gdy wybuchła pierwsza wojna światowa, uzyskał zgodę władz rosyjskich na tworzenie I Korpusu Polskiego. Pełnił też funkcję prezesa Rady Naczelnej Polskiej Siły Zbrojnej w Rosji. Po wojnie związał się z obozem piłsudczyków. Kilkakrotnie pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych. Był kolejno wojewodą nowogródzkim, wileńskim, krakowskim i pomorskim.

Po wybuchu drugiej wojny światowej na polecenie prezydenta Ignacego Mościckiego wyjechał do Paryża jako prezes Światowego Związku Polaków. Miał organizować pomoc dla Polski. Ostatecznie na obczyźnie, za zgodą Francuzów, został obrany na prezydenta RP. Współpracował z kolejnymi, antypiłsudczykowskimi premierami, m.in. z Władysławem Sikorskim. "Przeciwstawiał się polityce, która narusza integralność terytorialną Rzeczypospolitej. Interweniuje w liście do papieża Piusa XII w sprawie zagłady polskich Żydów. Domaga się wyjaśnienia okoliczności śmierci polskich oficerów w Katyniu" - pisał o nim Piotr Pulikowski.

Czytaj więcej w Spacerownikach Warszawskich - część I i II

Więcej o: