Rozmowa z Janem Marcinem Węsławskim

Plaża to ogromna pralka o niewiarygodnych możliwościach - mówi profesor Jan Marcin Węsławski z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie, współredaktor książki ?Plaża - podręcznik użytkowania?

Marcin Ręczmin: Kto powinien przeczytać podręcznik użytkowania plaży?

Profesor Jan Marcin Węsławski: Myślę, że można go polecić każdemu, kto się na tę plażę wybiera. Załóżmy, że mamy do czynienia z mamą, której dziecko się nudzi i zaczyna znosić na koc kamienie. Wtedy mama wyjmuje książkę, otwiera właściwy rozdział, patrzy na zdjęcia i tłumaczy dziecku, że to jest bazalt, a to piaskowiec i że właściwie wszystkie te kamienie pochodzą z Finlandii i Szwecji, a przywędrowały tu dawno, dawno temu z lodowcem. To tylko jeden przykład, bo skorzystać na zawartej w książce wiedzy mogą choćby wędkarze.

A co oni tu znajdą?

- Piszemy przecież o tym, w jakich godzinach w pobliżu brzegu jest najwięcej dużych ryb.

Jaka to pora?

- Zdecydowanie nocna. Dorosłe ryby w płytkich przybrzeżnych wodach pojawiają się najchętniej o północy. Najmniej jest ich między godziną ósmą a szesnastą.

Uciekają przed plażowiczami?

- No właśnie, nie. Boją się raczej żerujących w ciągu dnia ptaków. Ludzie, choć występują latem na plaży naprawdę masowo, nie są tacy straszni.

A jak się ma sopocka plaża? Jest w dobrym stanie?

- Nie kurczy się, a to już coś z turystycznego punktu widzenia. Każda plaża nieustannie się zmienia: czasem morze zabiera piasek, a czasem go nanosi. Dlatego trzeba uczciwie powiedzieć, że plaża w Sopocie zachowuje swoją szerokość kosztem znikającej plaży w Orłowie. Morskie prądy stamtąd właśnie transportują do kurortu sporo piasku.

Co jeszcze powinniśmy wiedzieć o plaży?

- Zapewne to, że jest wielką pralką o niewiarygodnych możliwościach oczyszczających. Skala tego zjawiska jest naprawdę imponująca: mikroorganizmy występujące na metrze kwadratowym piasku na styku wody i lądu konsumują w ciągu roku 15 kilogramów szczątków organicznych.