Te miejsca odwiedzimy, gdy tylko nadarzy się okazja. "Chciałbym tak zwyczajnie, bez szaleństwa, pospacerować po plaży"

Choć na razie nie można nigdzie wyjeżdżać, nikt przecież nie zabronił nam snucia planów i marzeń. Każdy z pewnością ma w głowie miejsce, do którego pojedzie, gdy znów będzie można podróżować. Zapytałam kilka osób, dokąd najchętniej się wtedy wybiorą i dlaczego.
Praga Praga maziarz / Shutterstock

Czekam na słoneczną Kretę i Pragę, której nigdy nie widziałam

Wy też możecie powiedzieć, co Wam się marzy - weźcie udział w naszej akcji #gdytosieskonczy >>> 

***
Zacznę od siebie. Z powodu zamknięcia granic, a następnie także hoteli i ogólnego zakazu podróżowania, musiałam przełożyć mój kwietniowy wyjazd do Wrocławia i Pragi. Gdy tylko to wszystko się skończy, chciałabym tam pojechać. Choć rezerwację w Czechach musieliśmy odwołać, to z hotelem we Wrocławiu dogadaliśmy się, że rezerwacja jest aktywna i damy tylko wcześniej znać, kiedy będziemy mogli się pojawić.

Bardzo zależy mi na odwiedzeniu obu tych miejsc. Wiele dobrego słyszałam o Wrocławiu, w którym miałam okazję być tylko przejazdem. Szczególnie chciałabym zobaczyć podwórko przy ulicy Roosevelta na Nadodrzu z muralami zrobionymi przez artystów przy wsparciu mieszkańców. I spojrzeć na Wrocław z tarasu widokowego.

04.10.2019 Wroclaw , pobity rom , ulica Roosevelta 9 . Nadodrze . 
Fot . Krzysztof Cwik / Agencja Gazeta
Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

Nigdy nie byłam też w Pradze, która przecież jest tak blisko i jest tak popularna. Choć zwykle jest pełna turystów, myślę, że nie będzie mi to bardzo przeszkadzało. Już nie mogę się doczekać spaceru po moście Karola, podziwiania zamku na Hradczanach i wcinania knedlików. Najlepiej popitych pysznym piwem.

Z utęsknieniem czekam też na grecki wyjazd, słoneczną Kretę i rejs na piękne Santorini (muszę na własnej skórze przekonać się, czy jest przereklamowane). Słońce, morze, tyle miejsc do zobaczenia i te zdjęcia, które później będę mogła oglądać miesiącami.


Georgios Tsichlis / Shutterstock

Meczet w Kruszynianach Meczet w Kruszynianach shutterstock, Zbigniew Dziok

Ula: Chętnie pojadę na Podlasie, ruszę szlakiem kultury tatarskiej

Ula, zapytana przeze mnie, dokąd chce pojechać, w pierwszej kolejności, bez wahania wskazała na Polskę. 

'Gdy skończy się kwarantanna chętnie pojadę na Podlasie. Ruszę szlakiem kultury tatarskiej. Odwiedzę Kruszyniany i Bohoniki. To miejscowości w których zachowały się najstarsze drewniane meczety. Wstąpię do Tatarskiej jurty, poproszę o manty z jogurtem i malinowym sosem i uraczę się herbatą tatarską' - opowiada i dodaje, że po odwiedzinach w Kruszynianach ruszy na spotkanie z żubrami i dziką przyrodą. 'Już nie mogę się doczekać tej wyprawy' - ekscytuje się.

Warto poczytać o Kruszynianach także w kontekście ferm kurczaków, które mają powstać w obrębie miejscowości. Mieszkańcy alarmują, że oznacza to koniec dla Tatarów żyjących w Kruszynianach: Zbliża się koniec tatarskich Kruszynian? 'To zabójstwo dla przyrody i ludzkiej egzystencji'

Wygląda jak Pacyfik, a to nasze Podlasie. Zobacz wideo:

Plaża w Sopocie jesienią Plaża w Sopocie jesienią Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta

Marcin: Chciałbym tak zwyczajnie, bez szaleństwa, pojechać pociągiem, pospacerować po plaży

Marcin do swoich podróżniczych planów ma dalekowzroczne podejście. 'Wolę urlop w Polsce, bo nie przepadam za dalekimi podróżami, a trzeba będzie też wspierać potem polską turystykę i polskich przedsiębiorców' - podkreśla.

Dlatego jego marzeniem jest wyjazd nad morze, do Sopotu. 'Obawiam się, że wiosna zdąży minąć zanim to wszystko się skończy i przyjdzie lato, a ja zdecydowanie wolę wyjazdy poza sezonem - wiosną lub jesienią. Chciałbym tak zwyczajnie, bez szaleństwa pojechać tam pociągiem, pospacerować po plaży, posiedzieć w knajpie, pójść do kina'.

Ola: Miałyśmy marzenie, żeby zobaczyć krokusy

Na początku kwietnia tatrzańskie hale pokrywają się tysiącami krokusów. To znak, że na dobre zawitała i znak, że wielu turystów przyjedzie w góry, aby podziwiać te piękne kwiaty. Wśród nich miała być też Ola.

'W tym roku planowałam pojechać z mamą w góry. W Tatrach wiosną kwitną krokusy i miałyśmy takie marzenie, żeby się tam wybrać właśnie w tym czasie. Niestety w tym roku się nie udało, ale to jest na pierwszym miejscu za rok' - zapowiada.

Rzeczywiście, w tym roku krokusy wyjątkowo kwitną w samotności. Tatrzański Park Narodowy zaproponował jednak, że pokaże ich rozkwit w swoich mediach społecznościowych. Pomysł bardzo spodobał się obserwującym fanpage TPN. 'Tak! Musi być coś kolorowego w tych szarych czasach' - napisała jedna z osób.

Przeczytaj więcej: Krokusy co roku przyciągały w Tatry tysiące osób. Park narodowy proponuje, aby tym razem podziwiać je inaczej

Montreal Montreal Damian Lugowski / Shutterstock

Natalia: Kanada to mój główny podróżniczy plan na ten rok

Natalia ma na ten rok sporo planów i nadzieję, że uda się je zrealizować. Na pierwszym miejscu Kanada.

'Lecę we wrześniu. Mam nadzieję, że wyjazd dojdzie do skutku... Bilety kupiłam w lutym i wtedy nic nie zapowiadało, że coś takiego się wydarzy. To jest mój główny podróżniczy plan na ten rok' - mówi.

Chciałaby także wybrać się gdzieś, gdzie jest ciepło, co jest całkiem zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że w takich miejscach dobrze czuć wakacyjny klimat. A teraz, gdy jesteśmy zamknięci w domach, nie możemy nawet za bardzo cieszyć się wyższą temperaturą i wiosenną pogodą. 'Przydałby się tydzień w jakimś ciepłym miejscu. Taki tydzień leżenia na plaży bez obowiązków i zwiedzania. Biorę pod uwagę Grecję, Chorwację i Hiszpanię' - opowiada.

'Oprócz tego muszę też w końcu pojechać do Mediolanu. Musiałam przełożyć moje kwietniowe spotkanie ze znajomymi w tym mieście i strasznie tęsknię... Ale to jest bardzo niepewne, bo nie wiem, czy jesienią nie będzie drugiej fali...' - obawia się.

Bieszczady Bieszczady joannawol / Shutterstock

Ula: Pakuję plecak, zakładam buty trekkingowe i jadę w góry

Druga Ula, z którą rozmawiałam, przyznała, że tęskni już za otwartą przestrzenią. 'Chyba jak większość osób, które pozamykane są w mieszkaniach. Dlatego, gdy tylko znów pojawi się możliwość przemieszczania się, to pakuję plecak, zakładam buty trekingowe, biorę termos i jadę w góry. Obojętnie czy w Tatry, Sudety czy Bieszczady. Byle móc znów poczuć ból w nogach po kilkugodzinnym trekingu, wymieniać się pozdrowieniami z ludźmi na szlaku i wypić grzańca w schronisku z widokiem na korony drzew' - opisuje i zastanawia się, czy będą już wtedy ośnieżone.

Mongolia Mongolia Riska Parakeet / Shutterstock

Michał: Chcę pojechać do Mongolii, zobaczyć te stepy, wielkie przestrzenie

Za wielkimi przestrzeniami, podobnie jak Ula, tęskni też Michał. Dlatego on deklaruje, że gdy to wszystko się skończy, chciałby pojechać do Mongolii. 

'To zawsze było moje turystyczne marzenie. Te stepy, wielkie przestrzenie, których teraz strasznie mi brak. Poza tym do tej pory stwierdzono tam tylko 16 przypadków zakażeń'.

Wenecja Wenecja arkanto / Shutterstock

Marzena: Chciałabym choć raz w życiu zobaczyć Wenecję

Marzena myślami biegnie do Włoch, w które koronawirus uderzył bardzo mocno. Szczególnie zastanawia się nad sytuacją w Wenecji i tym, jak będzie wyglądała w przyszłości.

'Jestem ciekawa, jak z czasem po pandemii zmierzy się Wenecja, która za turystami wcale nie tęskni. Widać to szczególnie teraz, gdy docierają do nas informacje o czystej wodzie w kanałach, a nawet fake newsy o przepływających w nich delfinach. I choć zapewne miasto nie czeka z otwartymi ramionami na gości, to chciałabym choć raz w życiu je zwiedzić' - opowiada.

'Zostać na kilka nocy, zjeść w dobrych restauracjach, na spokojnie wybrać się do muzeów i oddalić od obleganych miejsc. To ciekawe, że w mieście, które słynie z gondoli, jest już coraz mniej rzemieślników zajmujących się ich wytwarzaniem i renowacją. Dlatego na pewno chciałabym zobaczyć prawdziwy warsztat tego typu, choćby najbardziej znany Squero San Trovaso' - dodaje.

Marzena ma też bardziej odległe marzenie związane z krajem, z którego pochodzą piosenki dodające jej teraz otuchy.

'W smutnym czasie epidemii wracam do piosenek z tollywoodzkich filmów [zapis w języku telugu]. Fascynuje mnie rozmach indyjskich produkcji. Gdybym miała okazję zwiedzić środkowo-południowe Indie, chciałabym zobaczyć też wielkie Ramoji Film City w Hajdarabadzie'.

Mazowsze Mazowsze Fotokon / Shutterstock

Ania: Pierwsze miejsce, do którego pojadę, to działka moich rodziców

'Moja odpowiedź będzie się pewnie bardzo różnić od wypowiedzi pozostałych osób. Pierwsze miejsce, do którego pojadę, jak to wszystko się już skończy, to działka moich rodziców. Jest pod Warszawą, w małej wsi w województwie mazowieckim, więc dojazd zajmuje mi dosłownie chwilę, niecałą godzinę' - opisuje Ania.

'Dlaczego akurat tam, a nie gdzieś dalej czy za granicę? Po pierwsze mam łatwy i szybki dojazd, dzięki czemu mogę tam pojechać w piątek po pracy, na weekend. Po drugie spotkam tam rodziców, za którymi, nie ukrywam, bardzo tęsknię' - tłumaczy i dodaje jeszcze jedną zaletę, która sprawia, że to jej miejsce numer jeden: jest tam zupełnie inaczej niż w mieście, w którym mieszka.

'Życie płynie tam dużo wolniej, spokojniej i na łonie natury. Mogę wyjść na taras lub na podwórko w piżamie, z kubkiem kawy. Tego nie mam tutaj w mieście. A mnie cieszą właśnie takie małe, proste rzeczy'.

Więcej o: