Dosłownie znaczy to po włosku "ocknij się", ale także "poderwij mnie" (można dyskutować, czy chodzi o flirt, czy o postawienie na nogi). Deser złożony z warstw biszkoptów, nasączonych winem marsala i mocną kawą, oraz kremu na bazie serka mascarpone, posypany gorzką czekoladą, "stawia na nogi umarłego". Podaje się mocno schłodzony, do kawy espresso. Powinien być delikatny, wilgotny i niezbyt słodki. We Włoszech tiramisu je się na drugie śniadanie. Do miana stolicy deseru pretendują Wenecja, Siena, Florencja.
Naleśniki serwowane na deser ochrzczono imieniem francuskiej przyjaciółki księcia Walii, a podał je obojgu 15-letni kucharz Henri Charpentier, wschodząca gwiazda hotelu de Paris w Monte Carlo. Efektowny deser powstał w 1895 r. w wyniku kuchennej katastrofy: kucharz niechcący przewrócił na naleśniki kieliszek likieru i na dodatek alkohol się zapalił... Efekt okazał się przepyszny, niewiele więc myśląc, chłopak wylał na talerz więcej likieru i podał księciu deser - cały w płomieniach. I tak się go serwuje do dziś.
Boski efekt kuchennej wpadki. Francuzka Stéphanie Tatin przez roztargnienie upiekła "odwróconą tartę" - zamiast ułożyć owoce do zapieczenia na cieś-cie, położyła ciasto na owocach. Efekt okazał się znakomity! Trzeba było tylko, podając ciasto, odwrócić je owocami na wierzch... Upieczona w 1889 r. przez przypadek tarta już na zawsze nazwana została nazwiskiem roztargnionej współwłaścicielki hotelu (prowadziła go z siostrą) w Lamotte-Beuvron, region Centre.
Ulubione ciastko młodego Karola Wojtyły, rozsławione we wspomnieniach przez Jana Pawła II. Okazuje się, że choć przyszły papież zajadał się nim w rodzinnych Wadowicach, najlepsze kremówki robi się w Krakowie - a do Wadowic są stamtąd przywożone. Przysmak wymyślony na cześć cesarza Francuzów. Składa się z kilku warstw ciasta francuskiego i kremu śmietankowo-maślano-żółtkowego (dziś wykorzystuje się budyń waniliowy i śmietankę).
Deser skomponowany z lodów, brzoskwiń, bitej śmietany i malin powstał w londyńskim hotelu Savoy na cześć australijskiej śpiewaczki operowej Helen Mitchell, występującej pod pseudonimem Nellie Melba. Lody stworzył francuski kucharz Escoffier na specjalne zamówienie męża artystki.
Po włosku znaczy to po prostu "gotowana śmietanka". Pyszna, delikatna galaretka robiona jest z 30-36-procentowej śmietanki, gotowanej z wanilią i cukrem lub miodem, do której dodaje się następnie żelatynę i przelewa całość do foremek, by zastygła. Łagodny, śmietankowo-waniliowy smak deseru przełamuje się dodatkiem owocowego sosu ze zmiksowanych truskawek lub poziomek. Pannę cottę podaje się schłodzoną, ale wielu smakoszy uważa, że pełnię jej smaku poznajemy, spożywając ją w temperaturze pokojowej. Pochodzi z północnych Włoch - Emilii-Romanii.
Tort stworzony dla sławnej na całym świecie rosyjskiej tancerki Anny Pawłowej, leciutki jak tiulowa spódniczka baletnicy (tzw. paczka), zrobiono z bezowego krążka, zarzucając go bitą śmietaną i świeżymi owocami. Został podany w 1926 r. w Wellington w Nowej Zelandii, by uczcić olśniewający występ artystki. Inna wersja głosi, że to deser australijski, przygotowany dla primabaleriny w Perth.
Tort Sachera
Tort czekoladowy z warstewką kwaskowatej marmolady morelowej, polany czekoladą. Duma Wiednia! Skomponował go w 1932 r., wówczas zaledwie 16-letni, Franz Sacher, młodszy kucharz na dworze księcia Metternicha. Najlepiej próbować go w stolicy Austrii w hotelu Sacher. W innych kawiarniach bywa suchy, gliniasty i nieciekawy, aż trudno zrozumieć, skąd jego sława króla deserów. Prawdziwy, dobry sacher powinien być leciutki, wilgotny, kwaskowaty i gorzko-słodki zarazem...
Pischinger
W spolszczeniu jest to po prostu piszingier (lub kajmak), bardzo popularny suchy torcik z chrupkich wafli przekładanych masą z zagęszczonego mleka z cukrem. Jego autorem jest Oskar Pischinger, wiedeński cukiernik, który wymyślił go w drugiej połowie XIX wieku.
Tort czekoladowy, w niektórych wersjach na waflu, masa migdałowa - czasami w postaci bezy, na wierzchu czekoladowa polewa - uchodzi za bardzo elegancki, wykwintny i pyszny. Podany w 1882 r. U Maxima w Paryżu po premierze melodramatu "Fedora", na cześć grającej główną rolę Sarah Bernhardt.
Francuski deser , którego nazwa oznacza "płonący krem". Klasycznie robi się go z jajek, mleka i wanilii (wersja na zdjęciu z dodatkiem owoców), ale najistotniejszy detal to warstewka karmelu, pokrywająca krem. Uzyskujemy ją, posypując deser cukrem i szybko zapiekając w bardzo gorącym piekarniku lub używając specjalnego palnika. Nie wiadomo, kto go wynalazł. Opisany został po raz pierwszy we francuskiej książce kucharskiej z 1691 r. i uwielbiany jest do dzisiaj.