Wszyscy jeżdżą do Berlina, a do zobaczenia jest dużo więcej. I turystów znacznie mniej [NIEMCY NA WEEKEND]

Wielu Polaków chętnie wyjeżdża na krótki urlop do Berlina. I na tym poprzestaje. A wystarczy pojechać trochę dalej, aby przekonać się, że Niemcy nie kończą się na swojej stolicy. Można choćby odwiedzić miasto, które sławę zawdzięcza... szczurom.
Legenda o szczurołapie przyciąga do Hameln turystów z całego świata Legenda o szczurołapie przyciąga do Hameln turystów z całego świata materiały prasowe Hameln

Szczury przyciągają turystów

Brzmi jak mrzonka, ale naprawdę tak jest. Około 50 km od Hanoweru znajduje się miasto, które popularność zbudowało na mrocznej legendzie sprzed ponad 700 lat. Hameln. Ludowe podanie, które jako pierwsi spisali bracia Grimm, opowiada o szczurołapie (znanym też jako "flecista z Hameln"), który za pomocą magicznego fletu miał w 1284 roku wyprowadzić z miasta wszystkie dzieci.

Winni byli sami mieszkańcy, którzy odmówili szczurołapowi zapłaty za pozbycie się plagi szczurów. Mężczyzna, grając na flecie, wyprowadził zwierzęta nad rzekę Wezerę, w której gryzonie się potopiły. Gdy nie otrzymał za swoją usługę pieniędzy, postanowił zemścić się i wyprowadzić z Hameln wszystkie dzieci. Do tej pory nie wiadomo, co się z nimi stało...

Podobno w każdej legendzie jest ziarno prawdy... Jak to mogło być? Jako jedną z hipotez podaje się m.in. tę o dżumie, chorobie roznoszonej przez szczury, która nawiedziła miasto i spowodowała śmierć kilkuset dzieci.

Inna wersja związana jest z zasiedlaniem Śląska, Moraw, Pomorza oraz Prus i zachęcania mieszczan z Hameln do osiedlania się na tych ziemiach. A mieszkańcy nazywani byli wówczas "dziećmi miasta". Skąd jednak w tej historii szczurołap? Jego postać może mieć związek z rzeczywistymi plagami szczurów, które w tamtych czasach nawiedzały miasta. Choć zwierząt pozbywano się zwykle mniej magicznymi metodami.

Szczurze kafelki poprowadzą was do najważniejszych miejsc w Hameln Szczurze kafelki poprowadzą was do najważniejszych miejsc w Hameln Aleksandra Podgórska

Przespacerujcie się szczurzymi śladami

Hameln zrobiło z legendy magnes na turystów. Ale nie bójcie się tłumów - rocznie przybywa tu około trzech milionów wyceiczkowiczów, którzy przyjeżdżają głównie na jeden dzień.

Zwiedzanie miasta ułatwiają metalowe płytki z wizerunkiem szczura, wmurowane w chodnik. Złożona z nich ścieżka poprowadzi was do najważniejszych miejsc.

Pierwszym, którego nie sposób przeoczyć i które znajduje się zaledwie kilka kroków od punktu informacji turystycznej - gdzie możecie m.in. zamówić wycieczkę po Hameln pod wodzą ubranego w kolorowy strój szczurołapa i podążać za dźwiękami wygrywanej przez niego muzyki - jest XVII-wieczny Rattenfangerhaus, czyli tzw. Dom Szczurołapa (choć on nigdy tam nie mieszkał, a dom został wybudowany dla jednego z radnych). Określa się go tak, ponieważ na zewnętrznej, bocznej ścianie budynku znajdują się tablice w kliku językach, które opowiadają o wyprowadzeniu dzieci z miasta. Budynek przyciąga uwagę bogato zdobioną fasadą w stylu tzw. renesansu znad Wezery, czyli północnoniemieckiej wersji tego stylu.

Hameln
Aleksandra Podgórska

Hameln
Aleksandra Podgórska

W środku znajduje się restauracja, do której warto zajrzeć, jeśli chcecie odhaczyć wszystkie szczurze punkty na mapie miasta. Specjalnością lokalu jest bowiem potrawa nazywana szczurzymi ogonami. W rzeczywistości jest to wieprzowina, serwowana z sosem z warzywami, ryżem i krokietami. Dodatkową atrakcją jest to, że kucharz przygotowuje danie na waszych oczach, bezpośrednio przy stole. 

Hameln
Aleksandra Podgórska

Muzeum Hameln znajduje się w budynku Leisthaus Muzeum Hameln znajduje się w budynku Leisthaus Aleksandra Podgórska

Zajrzyjcie do Muzeum Hameln

Szczurza Ścieżka poprowadzi was też do Muzeum Hameln, w którym znacznie pogłębicie swoją wiedzę na temat słynnej niemieckiej legendy. Są tam gabloty z opowiadaniami o szczurołapie spisane w kilkudziesięciu językach. Nie brakuje i wersji w języku polskim - jej tytuł to "Zaczarowany flet".

W jednym z muzealnych pomieszczeń rozwieszone zostały także obrazy, które przedstawiają wyprowadzenie dzieci z miasta przez szczurołapa. Co ciekawe, na każdym z nich historia została przedstawiona nieco inaczej. Wy też z pewnością dojrzycie różnice.

W muzealnym teatrze można obejrzeć przedstawienie o szczurołapie (trwa około 12 minut). Jego bohaterowie zostali przedstawieni w dość osobliwy sposób, który nawiązuje do sztuki nowoczesnej. Wnętrze zostało z kolei zaaranżowane na młyn, w którym publiczność zasiada nie w wygodnych fotelach, a na dużych, białych workach.

W muzeum znajduje się też wystawa poświęcona historii miasta oraz wystawy czasowe. Wstęp dla dorosłych kosztuje pięć euro, dla dzieci trzy euro. Bilet rodzinny można kupić za 12 euro. 

Godziny otwarcia: Od wtorku do niedzieli od 11 do 18.

Hameln
Aleksandra Podgórska

Hameln
Aleksandra Podgórska

Dom kleryków, w którym obecnie znajduje się kawiarnia Dom kleryków, w którym obecnie znajduje się kawiarnia Aleksandra Podgórska

Odkryjcie stare miasto

Gdy już opuścicie mury muzeum, przystańcie na chwilę przed budynkiem i przyjrzyjcie się jego pełnej detali fasadzie. Budynek, w którym Muzeum Hameln ma siedzibę, nosi nazwę Leisthaus (Dom Leista) i powstał w latach 80. XVI wieku. Przyciąga wzrok od razu - to jedna z pierwszych kamienic, na które zwróciłam uwagę, kiedy spacerowałam ulicą Osterstrasse. 

Tuż obok Domu Leista stoi z kolei inny, równie bajeczny budynek - Dom kleryków, czyli Stiftsherrenhaus. Jest nieco starszy niż sąsiadujący z nim Leisthaus. Zajrzyjcie też do środka i, jeśli macie ochotę, zostańcie na dłużej - jego wnętrze zostało zaadaptowane na kawiarnię.

Spacerując dalej ulicą Osterstrasse, dotrzecie do placu Pferdemarkt, przy którym stoi Hochzeitshaus (Dom weselny) wybudowany na początku XVII wieku również w stylu renesansowym. Przy nim też się zatrzymajcie, najlepiej o godzinie 13:05, 15:35 lub 17:35. Wtedy pojawia się tam figurka szczurołapa w teatrzyku kukiełkowym i odbywa się krótkie przedstawienie żartobliwie ukazujące legendę.

Jeżeli odwiedzicie miasto w okresie od połowy maja do połowy września, będziecie mieli szansę zobaczyć darmowy musical "Szczury". Odbywa się on przed Domem weselnym w każdą środę o 16:30 i trwa przez około 45 minut. Spektakl grany jest w języku niemieckim i nie każdy może zrozumieć dialogi, warto jednak przynajmniej na parę minut przystanąć i zachwycić się grą aktorską oraz świetnie wykonywanymi piosenkami. Moim zdaniem punkt obowiązkowy wycieczki.

Hameln
Aleksandra Podgórska

Hameln
Aleksandra Podgórska

Zaletą Hameln jest to, że właściwie wszędzie jest blisko. Tuż obok Domu weselnego stoi kościół Marktkirche St. Nikolai zbudowany przed 1200 rokiem. W 1945 został niemal doszczętnie zniszczony, ale udało się go odbudować. Ze szczytu jego wieży można podziwiać panoramę miasta, choć droga na górę jest dość uciążliwa - prowadzi najpierw metalowymi, krętymi schodami, a następnie trzeba wspiąć się po drewnianych, dość stromych i ciasnych stopniach. Lepiej nie wchodzić na górę w więcej niż kilka osób. Kościół otwarty jest od kwietnia do października od 12 do 16 oraz w trakcie trwania jarmarku bożonarodzeniowego.

Polecanym punktem widokowym jest też wieża innego kościoła - katedry św. Bonifacjusza, do której spod Marktkirche dojdziecie pieszo w około sześć minut. Stamtąd rozciąga się widok zarówno na miasto, jak i na Wezerę. Katedra czynna jest latem od 9 do 18, a od listopada do marca od 10 do 17.

Hameln
Aleksandra Podgórska

Hameln
Aleksandra Podgórska

Wejście do naleśnikarni Pfannekuchen w Hameln Wejście do naleśnikarni Pfannekuchen w Hameln Aleksandra Podgórska

Zjedzcie naleśniki w Pfannekuchen

Gdy już zobaczycie wszystko przy głównej ulicy starówki i przespacerujecie się po placu, zapuśćcie się nieco głębiej w miasto (bez obaw, na pewno bez problemu dotrzecie z powrotem na ulicę Osterstrasse). Gwarantuję, że nie będziecie nadążali z robieniem zdjęć, bo urokliwe, kolorowe i lekko przekrzywione domy aż proszą się o to, żeby je uwiecznić. Zwłaszcza, że każdy różni się czymś od swojego sąsiada.

Jednym z takich budynków jest Bürgerhus (Dom mieszczanina) przy ulicy Kupferschmiedestrasse. Jest pełen kolorowych detali i motywów charakterystycznych dla renesansu w północnoniemieckim wydaniu. Powstał w 1560 roku. Niegdyś znajdował się w nim browar. 

Po całodziennym zwiedzaniu i zaglądaniu w coraz to nowsze zakamarki miasta, musicie zrobić jeszcze jedną rzecz. Bez niej wizyta w Hameln owszem, będzie udana, ale zabraknie wisienki na torcie. A są nią... naleśniki w restauracji Pfannekuchen przy Hummenstrasse 12.

Dwupiętrowy, przytulny lokal, w którym unosi się wspaniały zapach przygotowywanego jedzenia, mieści się w ponad 350-letnim budynku. Istnieje od 1983 roku i serwuje naleśniki w ponad 40 wariantach smakowych, więc nie sposób wymienić tutaj wszystkich. Naleśnikowi tradycjonaliści będą zadowoleni z klasycznej słodkiej wersji z cukrem czy z czekoladą, a ci którzy chcą trochę poeksperymentować, mogą spróbować np. naleśników z figami, porem i kozim serem lub z boczkiem i żurawiną. Nie zabrakło też wariantów z łososiem, chilli con carne, piersią z indyka w curry, świeżymi pieczarkami i zapiekanym serem czy twarogiem i owocami. 

Hameln
Aleksandra Podgórska

Latem, gdy siedzenie w pomieszczeniu jest zbrodnią przeciwko dobrej pogodzie, możecie rozkoszować się naleśnikami w ogrodzie. Zimą z kolei wygodnie rozsiądźcie się przy kominku. Pfannekuchen jest obleganym miejscem, dlatego lepiej wcześniej zarezerwujcie stolik (szczególnie w weekendy).

Hameln
Aleksandra Podgórska

Ogrody Herrenhausen w Hanowerze Ogrody Herrenhausen w Hanowerze Aleksandra Podgórska

Przespacerujcie się alejkami Ogrodów Królewskich w Hanowerze

Do Hameln wygodnie dostaniecie się pociągiem linii S5, który jedzie z Hanoweru około 40-50 minut. Uczynienie z Hanoweru swojej bazy wypadowej jest generalnie bardzo dobrym pomysłem, ponieważ miasto, jako stolica Dolnej Saksonii, jest bardzo dobrze skomunikowane z resztą kraju.

Nie ograniczajcie jednak swojego pobytu w mieście do spania. Hanower, choć zamieszkuje go ponad pół miliona osób, jest doskonałym miejscem na zresetowanie się i naładowanie baterii. Z pomocą przychodzą przede wszystkim Ogrody Królewskie - Herrenhausen Garten o długości dwóch kilometrów. Klejnotem w koronie ogrodów jest Grosser Garten w stylu barokowym. Mówi się, że to największy skarb miasta. I wcale nie jest to przesadzone, bo długimi, zadbanymi alejkami można spacerować bez końca. Jedną z nich dojdziecie do fontanny, która kilka razy w ciągu dnia wystrzeliwuje wodę na wysokość blisko 70 metrów.

Hanower
Aleksandra Podgórska

Hanower
Aleksandra Podgórska

Hanower
Aleksandra Podgórska

Spacer spacerem, ale Herrenhausen skrywa w sobie jeszcze coś intrygującego. To ponad 300-letnia grota, której wnętrze zmodernizowała artystka Niki de Saint Phalle. Sufit i ściany pokryte zostały kolorowymi odłamkami szkła i kamieniami, na ścianach z kolei zamocowane zostały tzw. Nany. Są to kolorowe, krągłe (niektórzy określają je mianem pulchnych) rzeźby, które stały się znakiem rozpoznawczym artystki (można je zobaczyć nie tylko w ogrodach, lecz także na brzegu rzeki Leine i w Muzeum Sprengel). Całości dopełnia gra świateł, które odbijają się od lustrzanych powierzchni i tworzą w grocie niezwykły, magiczny klimat.

Hanower
Aleksandra Podgórska

Hanower
Aleksandra Podgórska

Hanower
Aleksandra Podgórska

W Herrenhausen stoi również najstarsze drzewo doniczkowe na świecie. To drzewo granatu z 1653 roku, które zostało przywiezione do Hanoweru z Wenecji.

Hanower
Aleksandra Podgórska

Częścią ogrodów jest także Berggarten, który pełni rolę ogrodu botanicznego (kiedyś chciano tam uprawiać nawet ryż), oraz Georgengarten.

Sezon letni w ogrodach trwa od 1 kwietnia do 31 października, zimowy od 1 listopada do 31 marca. Grosser Garten i Berggarten od 1 maja do 31 sierpnia są otwarte od 9 do 20, poza tym do zachodu słońca. Zimą mogą obowiązywać dodatkowe restrykcje. Georgengarten jest z kolei otwartą przestrzenią publiczną i wstęp jest darmowy. Do Grosser Garten i Berggarten można kupić wspólny bilet za osiem euro, do samego Berggarten za 3,50 euro.

Hanower
Aleksandra Podgórska

Hanower
Aleksandra Podgórska

Neue Rathaus w Hanowerze Neue Rathaus w Hanowerze Aleksandra Podgórska

Odetchnijcie zielonymi płucami i wjedźcie windą na kopułę

Hanower nazywany bywa "płucami Niemiec", a także "zielonym miastem". Ale wszystkie te określenia zawdzięcza nie tylko wspomnianym ogrodom. Miasto może pochwalić się też wspaniałymi parkami i lasami.

Jednym z takich lasów miejskich jest Eilenriede. Ma 640 hektarów. Przebiegają przez niego nie tylko ścieżki dla pieszych, lecz także szlaki konne i rowerowe. Eilenriede bywa czasem nazywany parkiem, przez co zdarza się, że jest wymieniany w gronie największych w Europie. Często wspomina się, że jest dwukrotnie większy od nowojorskiego Central Parku.

Na kolejny przepiękny park traficie, gdy szlakiem Czerwonej Linii (prowadzi do najważniejszych atrakcji miasta, po drodze waszej uwadze na pewno nie umknie Stary Ratusz i stojący obok kościół Marktkirche) dojdziecie do Neue Rathaus, czyli Nowego Ratusza, który w 2013 roku świętował swoje stulecie.

Hanower
Aleksandra Podgórska

Jego reprezentacyjny gmach wywołuje zachwyt, nic więc dziwnego, że jest jednym z najchętniej fotografowanych obiektów w Hanowerze i jego symbolem. Warto wjechać windą na kopułę budynku, aby podziwiać rozciągającą się stamtąd panoramę całego miasta. Sama podróż na szczyt jest interesująca, bo najpierw jedzie się pionowo w górę, a następnie pod kątem 17 stopni. Czasem jednak trzeba uzbroić się w cierpliwość i odstać swoje w kolejce.

Zwiedzanie możliwe jest od poniedziałku do piątku od 8 do 18, w soboty i niedziele od 10 do 18, winda działa od marca do października od poniedziałku do piątku od 9.30 do 18, a w weekendy od 10 do 18. Ratusz stoi przy placu Trammplatz 2.

Ratusz jest też pięknie położony nad jeziorkiem Maschteich i parkiem Maschpark. Hanowerczycy chętnie przesiadują tam w ciepłe, letnie dni, wylegują się na trawie, spotykają ze znajomymi, jeżdżą na rowerze. Czemu nie wziąć z nich przykładu?

Hanower
Aleksandra Podgórska

Nie musicie iść dużo dalej, aby trafić nad większe jezioro - Maschsee. Mieszkańcy Hanoweru chętnie spędzają tam czas - i wcale nie dotyczy to wyłącznie trenujących do zawodów sportowych wioślarzy. Nad jeziorem działają wypożyczalnie kajaków i rowerów wodnych, w pobliżu znajduje się też muzeum sztuki - Sprengel Museum. Brzmi jak idealny przepis na to, by nie wyjeżdżać z miasta.

Hanower
Aleksandra Podgórska

Hanower
Aleksandra Podgórska

Pałac w Celle Pałac w Celle Aleksandra Podgórska

Idźcie na wycieczkę do pałacu, a potem zrelaksujcie się w parku

O wielu miejscach mówi się, że spotyka się tam tradycja z nowoczesnością. Czasami są to słowa przesadzone, ale w przypadku Celle pasują jak ulał. Miasto znajduje się około 40 km na północny-wschód od Hanoweru i jest jednym z najbardziej urokliwych miast, a przy tym niedużych miast - zamieszkuje je poniżej 80 tysięcy osób (w Celle jest około 70 tysięcy mieszkańców). Z Hanoweru dojedziecie liniami S6 lub S7.

Turyści przyjeżdżają do Celle przede wszystkim na jeden dzień (rocznie jest to około dwa miliony osób). W tym czasie bez problemu dacie radę zobaczyć wszystkie najważniejsze zakątki miasta. Celle z jednej strony słynie ze wspaniałego barokowego pałacu książęcego, którego początki sięgają XIII wieku, a z drugiej z osiedli wybudowanych w stylu Bauhausu. Do tego dochodzą jeszcze kolorowe domy z szachulca i muru pruskiego na starym mieście. Istna mieszanka stylów.

Celle
Aleksandra Podgórska

Celle
Aleksandra Podgórska

Pałac przez wiele lat był siedzibą książąt Brunszwiku-Luneburga. Na zwiedzanie jego wnętrz umówcie się z przewodnikiem. Wtedy będziecie mieli szansę zobaczyć m.in. pałacową kaplicę. Na trasie jest także teatr zamkowy, który jest najstarszym, wciąż działającym teatrem barokowym w Niemczech.

Celle
materiały prasowe CTM

Celle
Aleksandra Podgórska

Wycieczki z przewodnikiem kosztują dziewięć i siedem euro. Bilet rodzinny 18 euro. Od kwietnia do października odbywają się: od wtorku do piątku i w niedziele o 9, 13 i 15, w soboty od 11 do 15 co godzinę, a od listopada do marca od wtorku do piątku od 11 do 15, a w weekendy o 11, 13 i 15.

Całości dopełnia duży, zadbany park, który otacza pałac. Choć chętnie wolne chwile spędzają w nim zarówno lokalsi, jak i turyści, nie powinniście mieć problemu ze znalezieniem dla siebie spokojnego zakątka. Polecam to rozwiązanie szczególnie tym, którzy po całodziennym zwiedzaniu miasta (a najlepiej zwiedzać je pieszo), będą marzyli tylko o tym, aby usiąść w cieniu i zwyczajnie odpłynąć.

Celle
Aleksandra Podgórska

Celle
Aleksandra Podgórska

Celle
Aleksandra Podgórska

Stare miasto w Celle Stare miasto w Celle Aleksandra Podgórska

Znajdźcie różnice pomiędzy osiedlami a starym miastem

Parę kroków od zamku znajduje się stare miasto, po którym można spacerować godzinami. Wszystko przez setki (jest ich podobno blisko 500) kolorowych, urokliwych budynków "w kratkę", które wzbudzają podziw i, podobnie jak w Hameln, nie pozwalają nawet na chwilę odłożyć aparatu fotograficznego.

Po starym mieście nie za bardzo da się spacerować według wcześniej ustalonego planu. A przynajmniej ja nie byłam w stanie. Za dużo tam kamienic, które wyłaniają się zza rogu i odciągają uwagę, sprawiając, że to właśnie w tę uliczkę ma się ochotę wejść, a nie dopiero w następną, jak planowaliśmy. Do tego dochodzi jeszcze parę minut, aby zatrzymać się, przyjrzeć fasadom i dostrzec rozmaite detale.

Celle
Aleksandra Podgórska

Celle
Aleksandra Podgórska

Jeśli jednak potrzebujecie kilku punktów obowiązkowych, to na pewno powinniście przystanąć przy ratuszu, kościele oraz tzw. Hoppener Haus. Ten ostatni jest najsłynniejszym domem w Celle. Powstał w 1532 roku. Stoi przy ulicy Poststrasse na rogu z Rundestrasse. Przyjrzyjcie mu się dokładnie, bo zdobień i szczegółów jest na nim naprawdę dużo.

Celle
Aleksandra Podgórska

Celle
Aleksandra Podgórska

Gdy już uwolnicie się z sideł starego miasta, przenieście się nieco dalej, na osiedla, które zostały zaprojektowane przez Otto Haeslera. To kolejny znak rozpoznawczy Celle, choć znajduje się na przeciwnym biegunie do tego, co zobaczyliście na starówce. Haesler był niemieckim architektem, który w latach 20. i 30. XX wieku w innowacyjny sposób podszedł do budowy domów, jednocześnie zachowując ich funkcjonalność i stawiając na ekonomiczność, gdy na rynku mieszkaniowym panował kryzys.

Pozostawił po sobie kilka osiedli mieszkaniowych w stylu architektury Bauhausu, z których najbardziej charakterystycznym jest Italienischer Garten z kolorowymi - czerwonymi i niebieskimi - domami, które mnie od razu skojarzyły się z budowlami z klocków Lego. 

Celle
Aleksandra Podgórska

Celle
materiały prasowe CTM

Sztandarowym przykładem tego typu architektury jest też tzw. Altstader Schule, czyli Szklana szkoła. Budynek w latach 20. XX wieku zdobył międzynarodową sławę - osób przyjeżdżających, aby go zobaczyć, było tak dużo, że władze szkoły musiały wprowadzić opłaty. Zebrane pieniądze przeznaczano na zakup mleka dla uczniów. Obecnie szkoła uważana jest za jeden z najważniejszych obiektów architektury Bauhausu.

Celle
materiały prasowe Celle / Marcus Jacobs

Celle
materiały prasowe Celle

Po miejscach zaprojektowanych przez Otto Haeslera organizowane są wycieczki z przewodnikiem (który czeka na moście naprzeciwko pałacu). Publiczne wycieczki odbywają się od kwietnia do października w piątki i w soboty o 16, cena to dziewięć euro od osoby. Można też wybrać się na wycieczkę grupową za 90 euro dla grupy lub grupową wycieczkę rowerową za 105 euro (rower nie jest wliczony w cenę).

Rohe roulade - danie, które trzeba zjeść w Celle Rohe roulade - danie, które trzeba zjeść w Celle Aleksandra Podgórska

Zjedzcie zawijane surowe mięso

Ale turystyka przecież nie tylko zwiedzaniem stoi. Jej równie ważną częścią (a dla niektórych wręcz najważniejszą) jest lokalna kuchnia i charakterystyczne dla niej potrawy. Co w takim razie zjeść w Celle? Rohe roulade, czyli surową roladę z mięsa wołowego z cebulą i musztardą oraz ogórkiem konserwowym, przyprószoną solą i pieprzem.

W restauracji Bier Akademie (ul. Weisser Wall 6) podawana jest w dwóch wariantach - większym i mniejszym. Można też wybrać, czy rolada ma być podawana z chlebem, czy z pieczonymi ziemniakami. Wersja duża z dwiema kromkami chleba kosztuje 12,90 euro, a z ziemniakami 14,30 euro. Za małą z jedną kromką zapłacicie 9,90 euro, a z ziemniakami 11,30 euro.

Takiej rolady nie zjecie nigdzie indziej. Jest to danie, z którego Celle słynie i gdzie przyrządzane jest według oryginalnej receptury. Rohe roulade jest przepyszne, wyraziste w smaku i na długo zapada w pamięć. Będziecie żałować, że zjedliście ją tak szybko.

Więcej o:
Komentarze (29)
Wszyscy jeżdżą do Berlina, a do zobaczenia jest dużo więcej. I turystów znacznie mniej [NIEMCY NA WEEKEND]
Zaloguj się
  • Lucy

    Oceniono 1 raz 1

    Szczury? To tylko moze byc Hameln. W środę widzialam to przedstawienie na platformie miedzy kosciolem a domem z dzwonkami. Warto w tym przypadku znac język.

  • stiopagnomkin

    0

    Mrzonki to nierealistyczne plany.
    Legenda, o której przupomina Autor, brzmi jak legenda i jest legendą.

  • kobow

    Oceniono 5 razy -1

    Pod Hanove to się na szparagi jeździło, do pracy.

  • byann

    Oceniono 7 razy -7

    Jeżeli to niemiecka bajka, dzieci musiały skończyć jak dzieci Woli.

  • dwa_grosze

    Oceniono 27 razy -7

    Ano właśnie. Dlaczego np.nie udać się na zwiedzanie dzielnic zamieszkałych przez uchodźców.
    Albo pojechać przywitać Nowy Rok na publicznej imprezie.

  • tematdnia

    Oceniono 42 razy -16

    Niemcy? Berlin?
    Po raz pierwszy zabrałem dzieciaki do Europy.
    Pyta syn: tata, to w Niemczech można jechać autem bez limitu? Tak, synku zobaczysz kulturę jazdy, szybkość i jakość dróg. Poza tym w Berlinie zjemy prawdziwego niemieckiego wursta.
    20 lat jak nie byłem w Niemczech! Szok. Wszędzie limity prędkości. Ciężarówki na lewym pasie które podczas 10 minut usiłuje wyprzedzić inną. Wielu kierowców, którzy nie ustępują automatycznie lewego pasa. Dziury, autostrady w wielu miejscach zaniedbane. Szok.
    W Berlinie wieczorne wyjście na miasto - centrum zajęte przez niezliczoną grupę młodych facetów gadających na pewno nie po niemiecku. Szukamy jedzenia. SZOK. Nie mogłem znależść budki z "german oryginal wurst" ale wszędzie widziałem: "oryginal berliner kebab"
    Ludzie! Trzymajcie mnie.
    Wieczorem byliśmy w Kołobrzegu. Plaża i polska śląska z ogórkiem, bułeczką i Żywcem dobrze shłodzonym.
    God bless Poland!

  • denoer

    Oceniono 38 razy -24

    Bedac w Berlinie czuc w powietrzu ducha Hitlera, wszedzie wielkie przytlaczajace budynki pamietajace 3 rzesze, mur berlinski plus postkomunistyczne bloki we wschodnim Berlinie dodatkowo ta swiadomosc ze bogactwo Niemiec wzielo sie z ich pracowitosci jak i wielu bestialskich mordów oraz kradziezy polskiego mienia jak i reszty krajów które ucierpialy przez niemiecka agresje!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX