Kilka lat temu podróżnik Andrzej Budnik sfotografował jezioro Płaskie w Puszczy Augustowskiej. Wielu osobom trudno było uwierzyć w to, że uchwycono na nim tereny północno-wschodniej Polski. Bo widok przypominał raczej wyspy koralowe na Oceanie Spokojnym.
Zdjęcie wykonano z perspektywy lotu ptaka. Widzimy na nim owalne jezioro otoczone przez puszczę. Obok znajduje się także znacznie mniejszy zbiornik, czyli jezioro Krejwelanek. Andrzej Budnik nazwał jezioro Płaskie "suwalskim atolem" [atole to płaskie wyspy koralowe, które składają się zazwyczaj z rafy otaczającej lagunę - przyp. red.].
- Szaleństwo, co ta natura tutaj stworzyła - komentował swoje zdjęcie podróżnik.
Wyświetl ten post na Instagramie.
Takich zadziwiających miejsc jest w Polsce znacznie więcej. Często jednak nawet nie wiemy o ich istnieniu. Przygotowaliśmy zestawienie zaskakujących miejsc w naszym kraju, które przypominają zagraniczne atrakcje.
*Artykuł po raz pierwszy został opublikowany w marcu 2019.
Ruchome wydmy znajdują się na wąskiej mierzei między jeziorem Łebsko a Morzem Bałtyckim. To jedna z największych atrakcji Słowińskiego Parku Narodowego. Patrząc na zdjęcia przedstawiające to zjawisko, mamy wrażenie, że zostały wykonane na pustyni.
Nie dziwi więc fakt, że tereny te nazywane są często "polską Saharą". Co ciekawe, jest to największy pas ruchomych wydm w Europie.
- dowiadujemy się ze strony Słowińskiego Parku Narodowego.
Wiadukty, które znajdują się w małej wsi Stańczyki w Puszczy Rominckiej, w ogóle nie przypominają typowych mostów w naszym kraju. Wyglądają raczej jak akwedukty wybudowane przez starożytnych Rzymian. Filary wiaduktów w Stańczykach są ozdobione elementami, które były wzorowane na jednym z najsłynniejszych antycznych akweduktów Pont du Gard. Dlatego często nazywane są one "akweduktami północy".
W tym miejscu przebiegała trasa kolejowa z Gołdapi przez Żytkiejmy do Gąbina (obecnie Gusiew w Okręgu Kaliningradzkim). Została uruchomiona w 1927 roku. Rozebrano ją jednak po tym, gdy Prusy Wschodnie zostały zajęte przez wojska radzieckie. Mimo że od lat nie przejeżdża tędy już żadna linia kolejowa, miejsce to cieszy się popularnością wśród turystów, którzy odwiedzają Mazury i Suwalszczyznę.
Zobacz także: Najbardziej przejrzyste jezioro w Polsce. Podwodny świat widać jak na dłoni
flickr.com// Ministry of Foreign Affairs of the Republic, fot. Mariusz Ciszewski// CC BY-NC 2.0
Pola lawendy przyciągają turystów jak magnes. Te najbardziej znane znajdują się we francuskiej Prowansji. Okazuje się jednak, że na podobne widoki możemy liczyć również w niewielkiej wsi pod Krakowem.
Pole lawendy w Ostrowie od lat budzi powszechny zachwyt. I trudno się temu dziwić. Patrząc na zdjęcia wykonane w tym miejscu, odnosi się wrażenie, że pochodzą one raczej z południa Francji niż z Polski.
Do Ostrowa pod Krakowem najlepiej jest wybrać się w okresie od połowy czerwca do połowy lipca. Wówczas pole lawendy prezentuje się najbardziej spektakularnie.
Zobacz także: Wygląda jak Karaiby, a tak naprawdę to Lazurowe Jezioro w Polsce. Ale nie wolno się w nim kąpać
Zamek w Mosznej to jedna z najciekawszych atrakcji na Opolszczyźnie. Obecnie mieści się w nim hotel i restauracja, a wnętrza są dostępne dla zwiedzających. Od 1866 do 1945 roku była to własność rodu potentatów przemysłowych Tiele-Wincklerów. To właśnie im obiekt w dużej mierze zawdzięcza swój obecny wygląd.
Zamek w Mosznej ma aż 99 wież i wieżyczek, co sprawia, że wygląda jak budowla z bajki. Nie da się ukryć, że obiekt ten znacząco różni się od innych zamków zbudowanych na terenie naszego kraju. Możemy spotkać się nawet z opiniami, że przypomina Disneyland.
Jezioro Turkusowe znajduje się we wsi Wapnica na wyspie Wolin. Mimo że nie wolno się w nim kąpać, jest to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc przez turystów w tej części Polski (kąpiele są zakazane ze względu na znajdujące się jeziorze związki węglanu wapnia). Jezioro wyróżnia przede wszystkim nietypowa barwa, która - zwłaszcza w słoneczne dni - sprawia, że możemy poczuć się nad nim jak w tropikach.
Jezioro powstało w miejscu, w którym kiedyś znajdowała się kopalnia kredy. Po wojnie przeprowadzono demontaż znajdujących się na tym terenie urządzeń. Wówczas wyrobisko zaczęło napełniać się wodą, co doprowadziło do powstania sztucznego zbiornika.
Co ciekawe, woda w jeziorze Turkusowym jest taka sama jak w innych jeziorach. Co więc sprawia, że wygląda ona tak nietypowo? To efekt połączenia rozszczepionego światła z kredowym dnem, przez które woda wydaje się lazurowo-zielona. Wielu osobom udaje się uchwycić to na zdjęciach. Szczególnie dobrze widać to w słoneczne dni.
Zobacz także: Jezioro turkusowe - zatopiona kopalnia kredy>>
Wyświetl ten post na Instagramie.
Świątynia Wang w Karpaczu znacznie różni się od większości kościołów w naszym kraju. W miejscu tym możemy odnieść wrażenie, że przenieśliśmy się do Skandynawii.
Kościół zbudowano na przełomie XII i XIII wieku w norweskiej miejscowości Vang. To jedna z tysiąca wybudowanych w tym okresie świątyń klepkowych. Do dzisiejszych czasów w Norwegii zachowało się ich tylko 31.
W jaki więc sposób norweska budowla znalazła się na terenie Polski? W XIX wieku budynek wymagał kosztownej naprawy. Norwegowie doszli wówczas do wniosku, że bardziej opłaca im się sprzedanie go i zbudowanie w tym miejscu nowego kościoła.
Świątynię kupił król pruski Fryderyk Wilhelm IV. W 1841 roku została ona rozebrana i przewieziona drogą morską do Szczecina. W pierwszej wersji budowla miała stanąć na jednej z niemieckich wysepek. Jednak hrabina von Reden z Bukowca namówiła króla, by podarował on ją gminie Bruckenberg, która znajdowała się na terenie dzisiejszego Karpacza. W ten sposób w 1844 roku norweska świątynia została kościołem ewangelickim. Także obecnie jest siedzibą parafii ewangelicko-augsburskiej.
W naszym kraju nie brakuje zaskakujących miejsc. Macie jeszcze jakieś propozycje, które mogłyby znaleźć się w takim zestawieniu? Piszcie w komentarzach i na adres: podroze@agora.pl.