Mała Fatra, wielka przygoda - nie tylko dla narciarzy [SŁOWACJA]

Odkąd ujrzałem ją po raz pierwszy, fascynuje mnie bajecznym pejzażem i niemal alpejskimi warunkami. Pomiędzy szczytami jej wschodniej części, Krywańskiej, wije się głęboka Dolina Vrátna. Zatrzymałem się tu, by wybrać się na skitourową wycieczkę i poszukać śladów Janosika.
Widok na Rozsutec i Stoh/ Fot. Shutterstock Widok na Rozsutec i Stoh/ Fot. Shutterstock Widok na Rozsutec i Stoh/ Fot. Shutterstock

Mała Fatra. W drodze na Poludňový Grúň

Mała Fatra. W drodze na Poludňový Grúň

Jeden dzień na narty skitourowe to wprawdzie niewiele, ale wystarczająco, by porządnie się zmęczyć i zaznać wyjątkowej górskiej przygody. Nie warto jednak lenić się rano, bo lepiej wykorzystać każdą chwilę. Zawsze, gdy tu jestem, staram się jak najwcześniej dotrzeć do Starego Dworu, skąd ruszają krzesełka na Pasek.

Korzystając z nich, już po paru minutach mogę podziwiać czub Wielkiego Rozsutca (1610 m n.p.m.) spod schroniska Chata na Grúni (970 m n.p.m.). Ba, mogę sobie zaoszczędzić jeszcze 256 m podejścia, używając działającego przy chacie orczyka. Dalej jednak nie ma rady - zakładam foki i maszeruję na nartach. Podejście zaczyna się u dołu polany, która wąskim pasem wcina się w las na bardzo stromym grzbiecie.

Tych, którzy pójdą w moje ślady, ostrzegam więc lojalnie - można się zmęczyć. Ułatwiam sobie życie, podchodząc niespiesznie zakosami. A po przekroczeniu górnej granicy lasu uwagę skupiam na poszerzającej się z każdą chwilą panoramie. Widoki zawsze dodają mi skrzydeł. Po pokonaniu niespełna 240 m różnicy poziomów wychodzę na główny grzbiet Krywańskiej Małej Fatry, na niezbyt wybitny Poludňový Grúň (1460 m n.p.m.). Zatrzymuję się tam zawsze na dłuższą chwilę, by znów podziwiać skalisty Rozsutec, który wygląda, jakby go Słowacy pożyczyli z Dolomitów, oraz kontrastujący z nim, bo pozbawiony skał kopiasty Stoh (1608 m n.p.m.). Jestem pewien, że widok ten każdemu wynagrodzi trudy podejścia.

Tekst pochodzi z najnowszego numeru magazynu

Kolejka na Chleb/ Fot. Shutterstock Kolejka na Chleb/ Fot. Shutterstock Kolejka na Chleb/ Fot. Shutterstock

Mała Fatra. Między Hromovem a Chlebem

Mała Fatra. Między Hromovem a Chlebem

Dość wąską granią, wijącą się w kierunku południowo-zachodnim, wędruję przez Steny na Hromové (1636 m n.p.m.). Po drodze jest wprawdzie kilka wierzchołków, ale ponieważ przewyższenia między nimi są niewielkie, można nie zdejmować fok. Trasę wytyczają niebieskie tablice w kształcie rombów z numerem 1 oraz drewniane tyczki. Bardzo pomocne w razie mgły. Ponadto trzymając się ich, nie schodzę zanadto z linii grani, co może być niebezpieczne, jeśli są na niej duże nawisy.

Sygnałem, którego nie wolno pod żadnym pozorem zignorować, są głuche tąpnięcia. Jeśli, nie daj Boże, słychać taki pomruk, to znak, że zbliżamy się za bardzo do krawędzi nawisu. Ze względu na ukształtowanie terenu nawisów należy się spodziewać raczej od strony zachodniej czyli nad Doliną Vrátną. Wschodni stok jest zazwyczaj bezpieczniejszy.

Między Hromovem a Chlebem (1647 m n.p.m.) jest nieco głębsze siodło, zdejmuję zatem foki i oddaję się przyjemności płynącej ze zjazdów. Uważam tylko, by nie zawadzać o kalafiory, w jakie wiatr i mróz zamieniają kępy traw. Bywają tak twarde, że potrafią uruchomić bezpieczniki wiązań. A przypinanie nart, zwłaszcza na zmrożonym stoku i w wietrzny dzień, nie jest operacją ani łatwą, ani przyjemną. Przy ładnej pogodzie cały ten odcinek jest niezwykle widokowy. Na wschodzie rysują się łańcuchy Tatr i Niżnych Tatr, a na północy Beskidy, w których każdy rozpozna z łatwością kopułę Pilska i rozłożysty masyw Babiej Góry.

Chata na Gruni/ Fot. CC BY-SA 3.0/ Pudelek/ Wikimedia Commons Chata na Gruni/ Fot. CC BY-SA 3.0/ Pudelek/ Wikimedia Commons Chata na Gruni/ Fot. CC BY-SA 3.0/ Pudelek/ Wikimedia Commons

Mała Fatra. Chata na Gruni

Mała Fatra. Chata na Gruni

Z wierzchołka Chleba mogę zjechać, trzymając się oznaczeń, w kierunku zachodnim, bezpośrednio na Snilovské sedlo (1520 m n.p.m.). Zazwyczaj jednak kieruję się za drewnianymi tyczkami bez niebieskich oznaczeń bardziej na południowy-zachód - do Chaty pod Chlebom (1423 m n.p.m.).

Lubię tam odpoczywać, patrząc na Wielki Krywań (1709 m n.p.m.) i wznoszące się na południu za głęboką doliną Wagu pasmo Wielkiej Fatry. W schronisku panują dość spartańskie warunki, ale to tylko dodaje pewnego romantyzmu, zaś serwowana na gorąco domača klobasa (zaprawiona papryką) po wysiłku smakuje bosko. W pół godziny, łagodnie wznoszącą się drogą letniego szlaku, wchodzę bez większego wysiłku na Snilovské sedno.

Na przełęczy trzeba podjąć decyzję. Przy niewielkiej wprawie w posługiwaniu się nartami skitourowymi radzę pomachać górom na pożegnanie i zjechać do Vrátnej gondolką. Ja jednak zazwyczaj wybieram jedną z tutejszych nartostrad. Są tylko dwie, ale trzeba pamiętać, że obie czarne, w systemie Vrátnej najtrudniejsze. Wąskie i strome. Oznaczona numerem 1 ma 2 km długości i 750 m różnicy poziomów.

Dwójka, w dolnych partiach sklasyfikowana jako czerwona, jest dłuższa (3,1 km), co przy podobnej różnicy poziomów (776 m) sprawia, że jest łagodniejsza. Spod dolnej stacji gondolki kursują autobusy - przez Starý Dvor do Terchovej. Jeśli jednak trzeba byłoby długo czekać, to lepiej, trzymając się pobocza, w ok. 20 min zsunąć się do Starego Dvoru, zamykając tym samym skitourową pętlę.

Dla zaawansowanych

Bardziej wprawni narciarze mogą pokusić się o zdobycie najwyższego szczytu pasma - Wielkiego Krywania, opuszczając Snilovské sedno i podążając bardziej na południe od szlaku wyznaczonego niebieskimi rombami z numerami 4 i 6. Komu czasu, zapału, umiejętności i kondycji nie brakuje, może potem, trzymając się tablic z numerem 4, zjechać w dolinę - przez Pekelnik (1609 m n.p.m.), Bublen (1510 m n.p.m.), Kraviarske (1360 m n.p.m.), a wreszcie przez las, aż do szosy, nieco poniżej dolnej stacji gondolki.

Góry Janosika- Mała Fatra/ Fot. Shutterstock Góry Janosika- Mała Fatra/ Fot. Shutterstock Góry Janosika- Mała Fatra/ Fot. Shutterstock

Mała Fatra. Śladami Janosika

Mała Fatra. Śladami Janosika

Niedzielę lubię spędzać klasycznie, jeżdżąc na nartach na Pasekach lub pod Chlebem. Ale gdy zrezygnowałem kiedyś z nart i wybrałem się tropami Janosikowej legendy, wcale tego nie żałowałem. Słynny zbójnik jest postacią historyczną. Urodził się właśnie tutaj, w Terchovej, w 1688 r. Nazywał się Juraj Nok i był synem sołtysa. Co go skłoniło do zbójowania? Pewności nie ma. Może kawalerska fantazja, a może uciekał przed wcieleniem do cesarskiej armii albo obawiał się kary za dezercję z jej szeregów?

Tak czy inaczej jego obrosłe legendami wcielenie upamiętnia lśniący w słońcu stalowy pomnik wznoszący się nad Terchovą. Plac u stóp monumentu jest miejscem najważniejszych miejscowych wydarzeń, wśród których na pierwszy plan wysuwają się wyścigi góralskich furmanek. Konie rżą, baty świszczą w powietrzu (dla dodania zwierzętom animuszu), a spod płóz pryska śnieg. Nie brakuje góralskiej muzyki, jadła, napitków i tradycyjnego rzemiosła. Festyn pełną gębą i do tego organizowany zwykle trzy razy w sezonie, w styczniu, lutym i na początku marca.

A co zrobić, jeśli trafimy akurat na tydzień bez wyścigów? Przed południem najlepiej pójść na spacer do Jánošíkovych Dier - dolnej części skalnego wąwozu, którym spływa potok spod siodła pod Małym i Wielkim Rozsutcem. Wejście do niego znajduje się w przysiółku Biely Potok. Zimą tylko ten fragment jest czynny, bo wyżej są kładki i drabinki.

Latem umożliwiają swobodne przejście, ale zimą, gdy pokryje je lód, robią się zbyt niebezpieczne. Ale i w dolnych partiach nie będzie brakowało emocji i estetycznych doznań. Kaskady, jakimi potok opada z kamiennych progów, oraz girlandy sopli tworzą niezwykłą scenerię. Pytanie, czy Janosik ukrywał tu skarby, pozostawię bez odpowiedzi. Prawdopodobne jest natomiast, że ukrywał tu siebie i swoich kompanów, bo teren zdecydowanie temu sprzyjał.

Nawet jeśli na podziwianie zimowej szaty wąwozu poświęcimy sporo czasu, popołudnie i tak zostanie wolne. Można byłoby tropami Janosikowej legendy udać się do Liptowskiego Mikułaszu, miasteczka, w którym zbójnik zakończył życie w 1713 r. Królewski sąd skazał go tam na śmierć. Wyrok wykonano na pagórku za miastem, wieszając zbójnika na haku za poślednie ziobro. Ale to dość daleko. Lepiej więc wybrać się do Żyliny, zaglądając po drodze do zamku w Strečnie.

Zamek Strecno/ Fot. CC BY-SA 3.0/ Filip Schliemann/ Wikimedia Commons Zamek Strecno/ Fot. CC BY-SA 3.0/ Filip Schliemann/ Wikimedia Commons Zamek Strecno/ Fot. CC BY-SA 3.0/ Filip Schliemann/ Wikimedia Commons

Mała Fatra. Zamek Strecno

Mała Fatra. Zamek Strecno

Zamek wznosi się na zachodnim brzegu Wagu, na opadającej pionowo ku rzece skale. Lubię patrzeć na jego mury i przypominać sobie sceny z kręconego tu filmu "Ostatni smok", w którym Sean Connery użyczył głosu złocistej bestii. Pod zamkiem działa ostatnia już zapewne na Słowacji przeprawa. Również w zimie ? od świtu do zmierzchu. Na promie, na który ludzie mogą dostać się zarówno pieszo, jak i samochodem, flisacy umilają czas, opowiadając historię przeprawy i zamku.

Co do Janosika, to jestem pewien, że zamek omijał, bo choć tradycja chce, by był bohaterem bez skazy, to prawda jest taka, że jeśli kogoś łupił, to biednych. Łatwiej było ich przecież grabić niż bogatych, zwłaszcza siedzących za murami zamku. To oczywiście dygresja. Dzieciom jej nie powtarzajcie. Niech wierzą, póki mogą, w bajki, one sugestywniej działają na wyobraźnię.

Z malowniczą Żyliną, do której niebawem docieram, Janosik nie miał wprawdzie wiele wspólnego, ale na pewno warto tu zajrzeć, choćby dla będącego ozdobą miasta zamku Budatín czy rynku, który otaczają odrestaurowane kamieniczki. Na ścianie jednej z nich zawieszone są dzwonki kowalskiej roboty. Wygrywają wdzięczną melodię. Gdy jej słucham, mam wrażenie, że przenoszę się w czasy, gdy w okolicznych górach rzeczywiście grasowali zbójnicy, a po rynku przechadzali się opaśli kupcy. Mieszczki zaś, odziane w obfite suknie, plotkowały o Janosiku. Jestem tego pewien.

Mała Fatra/ Fot. Shutterstock Mała Fatra/ Fot. Shutterstock Mała Fatra/ Fot. Shutterstock

Mała Fatra. Informacje praktyczne:

Mała Fatra. Informacje praktyczne:

Warto przypomnieć, że w górnych partiach doliny latem zeszła kamienno-błotna lawina, która zniszczyła szosę i zasypała dolną stację kolejki gondolowej. Natychmiast jednak przystąpiono do naprawy i gospodarze zapewniają, że zimą wszystko będzie działać sprawnie. Koniecznie jednak sprawdźcie przed wyjazdem aktualną sytuację.

Kluczową miejscowością i jednocześnie centrum komunikacyjnym Doliny Vrátnej jest Terchová. Znajdziecie tu bogatą bazę noclegową, w której warto zwrócić uwagę na drewniane chaty Čakanka a Nezábudka oraz hotele Diery lub Boboty. Zwolennikom bardziej spartańskich warunków polecam nocleg w jednym z klimatycznych schronisk: "">Chata na Grúni lub Chata pod Chlebom.

Ośrodek narciarski w Krywańskiej Małej Fatrze należy do największych na Słowacji. Vrátna Free Time Zone oferuje 14 km tras zjazdowych, biegacze mają 22 km torów w dolinie, a na grzbietach wytyczono 19 km szlaków dla miłośników skitouringu. Na stronie ośrodka znajdziemy aktualne ceny karnetów, informacje o pogodzie i warunkach śniegowych.

Sprzęt skitourowy możemy wypożyczyć w jednym z kilku punktów działających przy dolnej stacji krzesełek na Paseky. Informacje, ceny i możliwość rezerwacji sprzętu znajdziecie tutaj.

Warto też rozważyć wycieczkę z przewodnikiem. Usługi podczas skitourowych eskapad oferują m.in.: FatraSki-Radovan Chovancik (tel. +421 905 838 469; e-mail: rado@fatraski.sk) czy Dano Pokorný ze Sport Academy Vrátna (tel. +421 902 237 944; e-mail: dano.pokorny@gmail.com). Swoich przewodników polecają także gospodarze wspomnianych wcześniej hoteli: Diery i Boboty oraz pracownicy Informacji Turystycznej w Terchovej. Z przewodnikiem nauczymy się rozpoznawać rodzaje śniegu i zimowe niebezpieczeństwa gór. Koszt 1-dniowej wycieczki dla dwóch osób to ok. 50 euro, a wypożyczenie skitourowego sprzętu - 15 euro dziennie.

Tekst pochodzi z najnowszego numeru magazynu

Więcej o: