Narty - wypożyczyć czy kupić? Jak dobrać trasę dla siebie? Na co uważać na stoku? [7 WAŻNYCH PORAD DLA NARCIARZY]

Zimowy urlop może być niezapomnianym przeżyciem. Aby jednak wszystko przebiegło przyjemnie i bezpiecznie, do wyjazdu należy się przygotować, a na stoku - stosownie zachowywać.
Noszenie kasku na stoku może uratować życie, a do 16. roku życia jest obowiązkowe Noszenie kasku na stoku może uratować życie, a do 16. roku życia jest obowiązkowe Shutterstock

1. Narty możesz wypożyczyć, ale buty i kask kup koniecznie

1. Narty możesz wypożyczyć, ale buty i kask kup koniecznie

Międzynarodowa federacja narciarska (FIS) od dawna zalecała noszenie kasków podczas jazdy na nartach. Jednak dopiero śmierć aktorki Natashy Richardson na stoku w 2009 r. sprawiła, że w wielu krajach wprowadzono przepisy nakazujące ich stosowanie. Dziś jazda w kasku do 16. roku życia jest obowiązkowa choćby w Austrii, we Włoszech czy w Polsce (reguluje to ustawa o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach z 2011 r.).

Jednak, jak pokazują statystyki, urazy głowy należą do rzadkości. Najczęstsze są prozaiczne kontuzje kolan u narciarzy (wysokie buty zepchnęły na dalsze miejsce złamania) oraz nadgarstków i barków u snowboardzistów (zakładane na plecy "żółwie" ograniczyły liczbę urazów kręgosłupa).

Ze wsparciem dla statystyki podąża zdrowy rozsądek, który nakazuje pieczołowicie dobierać sprzęt, a jego dopasowanie powierzać wykwalifikowanym serwisantom. Kask i buty najlepiej mieć własne, choćby ze względów higienicznych. Dylemat "kupić czy wypożyczyć" rysuje się zatem mocniej w przypadku nart. Własne dechy do niedawna poprawiały samopoczucie wielu z nas. Teraz bywa, że je psują. Za nowy model zapłacisz bowiem nawet 2-3 tys. zł, a pełny ekwipunek i modna odzież mogą kosztować powyżej 10 tys. zł! Tymczasem wypożyczenie nart pozwala cieszyć się nowościami przez tydzień za 500-700 zł.

Tekst pochodzi z najnowszego numeru magazynu

Brak kondycji na stoku to prawie gwarancja kontuzji Brak kondycji na stoku to prawie gwarancja kontuzji fot. Shutterstock

2. Przed wyjazdem na narty pochodź na siłownię

2. Przed wyjazdem na narty pochodź na siłownię

Jesienią, niczym grzyby po deszczu, pojawiają się w mediach kampanie na rzecz poprawy wydolności organizmu oraz wzmacniania mięśni i stawów przed wyruszeniem na stok. Towarzyszą im przestrogi przed skutkami zaniechania treningu. A nie są to strachy na lachy, bo zwiotczałe mięśnie mogą poważnie odczuć wzmożony wysiłek. Dzięki przedsezonowej zaprawie łatwiej zniesiesz pierwsze dni jazdy i zmniejszysz ryzyko kontuzji. Przyniesie ona również więcej pożytku niż często chaotyczne wymachy, skręty czy przysiady mające zapewnić stosowną rozgrzewkę przed pierwszym zjazdem, już na stoku (choć ta oczywiście również jest wskazana).

A jak ćwiczyć? Recept jest wiele i żadna nie jest gorsza od innych - pod warunkiem, że będziesz trenować systematycznie, czyli nie rzadziej niż trzy razy w tygodniu, rozpoczynając cykl przygotowań na 4-6 tygodni przed wyjazdem. Równie ważne jest staranne wykonywanie ćwiczeń oraz konsekwentne zwiększanie wysiłku.

Śnieg na trasie wygląda różnie w zależności od pory dnia i zużycia. Czarna trasa może być czasem łatwiejsza niż niebieska Śnieg na trasie wygląda różnie w zależności od pory dnia i zużycia. Czarna trasa może być czasem łatwiejsza niż niebieska fot. Shutterstock

3. Dobierz trasę do swojego poziomu, ale nie kieruj się tylko kolorem

3. Dobierz trasę do swojego poziomu, ale nie kieruj się tylko kolorem

Wczesnym rankiem nawierzchnia nartostrad jest nieskazitelnie równa, ale bywa tak twarda, że - chcąc nie chcąc - rozwija się duże prędkości. Takie warunki wymagają pewności w prowadzeniu nart i zaufania do ich krawędzi. Gdy jednak słońce mocno operuje, biały całun na stokach staje się mokry, lepki i ciężki. Po jakimś czasie na każdej niemal trasie tworzą się pryzmy, które trudno pokonać, zwłaszcza przy słabszej technice. Dlatego też, wybierając trasę odpowiednią do swojego poziomu, bierz zawsze pod uwagę różne czynniki. Oznaczenia tras: niebieska - łatwa, czerwona - trudna, czarna - bardzo trudna, niech mają tylko znaczenie orientacyjne. Zdarza się przecież, że rzadko używana w ciągu dnia trasa czarna okaże się przyjaźniejsza od czerwonej z bardzo zniszczoną nawierzchnią, a nawet od niebieskiej, zwłaszcza zatłoczonej.

Tłok na stoku to więcej wypadków. Jeśli dopiero zaczynasz, wybierz mniej oblegany resort Tłok na stoku to więcej wypadków. Jeśli dopiero zaczynasz, wybierz mniej oblegany resort fot. Shutterstock

4. Unikaj tłoku na stokach

4. Unikaj tłoku na stokach

Jak podaje na stronie internetowej www.ski-injury.com szkocki lekarz Mike Langran, w zimowych ośrodkach narciarskich w Unii Europejskiej dziennie dochodzi średnio do 2-4 wypadków na 1 tys. narciarzy oraz 3-5 wypadków na 1 tys. snowboardzistów. Z różnorodnych zestawień wynika, że jedną z najgroźniejszych przyczyn zimowych wypadków jest tłok na trasach zjazdowych. W dużych alpejskich ośrodkach jest on raczej nieodczuwalny, bo tysiące ludzi rozpraszają się szybko po rozległych sieciach tras, w Polsce jednak podobnego komfortu nie mamy. Dlatego też to właśnie tłok jest główną bolączką krajowych stacji.

Próbując walczyć z tym zjawiskiem, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wprowadziło w 2012 r. normy dopuszczalnego obciążenia tras narciarskich. Otwarte pozostaje pytanie, czy jest to przepis skuteczny, a co ważniejsze - możliwy do wyegzekwowania, ale faktem jest, że właściciele wyciągów są zobowiązani do ich spowalniania, jeśli istnieje ryzyko przekroczenia owych norm (nawet jeśli miałoby się to odbić na ich wynikach ekonomicznych). Na Zachodzie podobnych norm nie ma, choć gospodarze niektórych stacji rezerwują sobie prawo do wstrzymania sprzedaży karnetów, gdy liczba użytkowników stoków przekroczy określoną liczbę. Taka zasada obowiązuje np. w luksusowym Lech w Austrii, chociaż jak dotąd nigdy jeszcze z niej nie skorzystano.

Jazdy na nartach warto uczyć już 3-4-letnie dzieci. A potem stale doskonalić umiejętności Jazdy na nartach warto uczyć już 3-4-letnie dzieci. A potem stale doskonalić umiejętności fot. Shutterstock

5. 'Zjeżdżać' nie równa się 'jeździć'

5. 'Zjeżdżać' nie równa się 'jeździć'

Od lat pokutuje w mediach pogląd, że mały ośrodek jest idealny do jazdy rodzinnej. Niestety, w najlepszym razie nie ma zależności między jednym a drugim, a jeśli już jest, to negatywna, bo właśnie w takich miejscach najłatwiej o zderzenie na trasie. Nic dziwnego - przecież jednocześnie na niedużej przestrzeni jeździ wiele osób o różnych umiejętnościach. Na niebezpieczeństwo najbardziej narażone są dzieci. W zderzeniu z dorosłym mają takie szanse na wyjście bez szwanku jak na drodze mały samochód po zderzeniu z ciężarówką.

Najlepszą zatem receptą na unikanie wypadków jest stałe podnoszenie kwalifikacji, tak by niezależnie od warunków w pełni panować nad sprzętem i prędkością. A najlepiej robić to już od najmłodszych lat. Dzieci stawiają pierwsze kroki na nartach nawet w wieku 3?4 lat. Pod opieką instruktorów uczą się techniki i zasad zachowania na stoku. Ale dorośli też nie powinni wstydzić się lekcji z instruktorem. Samemu trudno wykorzenić złe nawyki. Ponadto, zgodnie z zasadą, jaką głoszą austriaccy instruktorzy, jest duża różnica między "zjeżdżać" a "jeździć". Pierwszą sztukę opanuje każdy. Drugiej trzeba się sumienie uczyć i stale ją rozwijać.

Czasem nie trzeba zakładać nart na nogi, wystarczy je nieść, by zrobić komuś krzywdę Czasem nie trzeba zakładać nart na nogi, wystarczy je nieść, by zrobić komuś krzywdę fot. Shutterstock

6. Patrz, jak niesiesz narty i uważaj na kijki

6. Patrz, jak niesiesz narty i uważaj na kijki

Przed kilku laty wielkie oburzenie wywołało w Austrii zachowanie narciarza, który najechał na dziecko podążające za instruktorem w szkolącej się grupce i pognał dalej, nie zatrzymując się. Pamiętając o takich przypadkach, trudno się dziwić, że FIS od lat propaguje reguły bezpiecznego zachowania na stoku. Udzielenie pomocy osobie poszkodowanej jest wśród nich kardynalną zasadą. Na odwrocie mapek dostępnych w każdej niemal alpejskiej stacji zamieszczony jest ów dekalog. Zaczyna się zresztą wcale nie od dramatycznych zdarzeń na trasie, ale od podstawowych kwestii, jakimi są noszenie nart na ramieniu czy wywijanie kijkami w kolejce. Wygodnie jest wprawdzie trzymać narty w taki sposób, ale trzeba to robić tak, by na podobieństwo Charliego Chaplina niosącego drabinę nie siać wokół siebie spustoszenia. A co do wspomnianych kijków - dorośli powinni pamiętać, że jeśli nie trzymają ich przy sobie pionowo, to ostrymi końcami wymachują dokładnie na wysokości twarzy najmłodszych narciarzy.

Nietrzeźwy narciarz jest tak samo niebezpieczny jak nietrzeźwy kierowca Nietrzeźwy narciarz jest tak samo niebezpieczny jak nietrzeźwy kierowca fot. Shutterstock

7. Jedz i pij z głową

7. Jedz i pij z głową

Wysiłek wzmaga apetyt - to banalna prawda i trudno się z nią nie zgodzić. Przy trasach narciarskich, z restauracji, w których serwuje się przysmaki kuchni regionalnej i międzynarodowej, unosi się kuszący aromat. Zasiadając za stołem, nie powinieneś jednak zapominać, że z ciężkim brzuchem ciężko jeździć.

Poważny problem stanowią też, zajmujące wśród dostępnych specjałów poczesne miejsce, napoje alkoholowe. Odpowiedź na szekspirowskie niemal pytanie "pić czy nie pić" jest prosta - wszystko jest dla ludzi, byle bez przesady. Trudno przecież wyobrazić sobie pobyt np. w Dolomitach bez filiżanki bombardino. Warto jednak zachować świadomość, że jeśli przesadzisz, to narazisz się na interwencję funkcjonującej w wielu krajach policji narciarskiej. Ponieważ nietrzeźwi narciarze są równie niebezpieczni na stoku jak pijani kierowcy na drodze, w rękach tego typu służb pozostają całkiem dotkliwe sankcje: od zatrzymania karnetu na 24 godz. po odebranie go w ogóle. A jeśli to nie pomaga, mogą one również wystawić mandat albo zarekwirować sprzęt.